Autodestrukcja ochroni dane w dronach

Wtorek, 27 Grudnia 2016, 16:37 reaper

Stale zwiększa się liczba bezzałogowych aparatów latających i pływających. Ułatwiają one wiele czynności zarówno cywilom, jak i wojskowym. Jednak coraz częściej korzystają z nich przeciwnicy, którzy w ten sposób mogą odczytać trasy przelotów czy lokalizacje baz wrogich jednostek. Eksperci proponują wprowadzenie mechanizmów fizycznej autodestrukcji systemów pamięci dronów.

Warto wspomnieć sytuację z listopada tego roku, kiedy rosyjski bezzałogowiec Orłan-10 został zdobyty przez siły ukraińskie. W pamięci drona znalazły się trasy przelotu i lokalizacje rosyjskich baz, nawet sprzed ponad 2 miesięcy. W dodatku urządzenie nadal posiadało ponad 500 zdjęć, zrobionych przez aparat na jego pokładzie. Najprostszym rozwiązaniem, aby zapobiec takim incydentom, byłoby czyszczenie pamięci drona przed każdym jego startem. Jednak takie działania są uciążliwe, zabierają cenny czas podczas prowadzenia misji, a żołnierze mogą zapominać o takich sprawach.

Inne rozwiązanie proponuje portal EDN Network, który podkreśla, że dodanie do bezzałogowca elementu, który uchroni jego pamięć przed niepowołanym dostępem, jest absolutnie konieczne i nie powinno być nawet przedmiotem dyskusji. Generalną zasadą służb jest ochrona informacji. EDN Network wskazuje, że omijając ten punkt zabezpieczeń, użytkownicy środków bezzałogowych narażają się na wyciek wrażliwych danych. Ich zadaniem jest bowiem często prowadzenie rozpoznania czy nawet - w wypadku niektórych systemów powietrznych - wykonywanie uderzeń.

Czytaj też: "Drony chronią nas przed cyberterrorystami" [WYWIAD]

Jednym z rozwiązań proponowanych przez EDN jest szyfrowanie wszystkich danych, umożliwiające ochronę tych wrażliwych. Innym jest zastosowanie tzw. panic button czyli mechanizmu samodestrukcji w przypadku nieuprawnionego dostępu. Nie chodzi o zniszczenie samego bezzałogowca, a jedynie jego pamięci, która może zawierać tajne dane. Takie rozwiązanie posiada w swoim arsenale obecnie firma PARC, należąca do Xerox. Obwód elektryczny jest nanoszony na szkło hartowane, które w przypadku ingerencji rozpada się na miliony części dzięki światłu z diody świecącej.

Jednak rozwiązań może być więcej. Obecnie DARPA prowadzi program Vanishing Programmable Resources, który powoduje usunięcie wrażliwych danych wraz z nośnikiem. Innym rozwiązaniem może być także zastosowanie prostego impulsu elektromagnetycznego, który spali większość obwodów w urządzeniu.



Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

Przeładuj

7 komentarzy

Teodor Środa, 28 Grudnia 2016, 10:40
W czasach kiedy dane odtwarza się po wielokrotnym zapisie, struktura chip'ów powinna być rozdrobniona na małe części, mniejsze niż komórka pamięci. Jakoś trudno uwierzyć aby wybuch aż tak dokładnie niszczył te dane i strukturę układów scalonych. Obstawiam na przetopienie tych obwodów w bardzo wysokiej temperaturze i potraktowanie ciekłym azotem.
Kazik Środa, 28 Grudnia 2016, 12:20
Odzyskać po nadpisaniu można było z dysku talerzowego, a i tak po kilkukrotnym nadpisaniu losowymi danymi szansa na odzyskanie była niemal bliska zeru. W czasach pamięci półprzewodnikowych, o ile nadpiszę się dokładnie te komórki co trzeba, to odzyskanie jest niemożliwe.
Teodor Czwartek, 29 Grudnia 2016, 8:49
Założę się, że współczesna technologia mikroskopów ostrzowych i litografia rzędu nanometrów potrafią przynajmniej ze szczątków skopiować takie układy. Ty Kazik traktujesz to jako kopiowanie danych, a jako kopiowanie struktur. I jedne i drugie są danymi! Nie bez powodu Irańczycy skopiowali amerykańskiego drona, z tą różnicą, że on dostał się w ich ręce w niezłej formie.
bubu Wtorek, 27 Grudnia 2016, 20:45
najlepsze byłoby szyfrowanie, dron zapisywać dane może na karcie pamięci którą można wyciągnąć w 30 sek. odczyt danych z pamięci to ze 2-3 minuty. skoro dronem można sterować na odległość to i szyfrowane dane można na bieżąco przesyłać zdalnie bez zapisu "do pamięci". prosty impuls elektromgnetyczny to jakieś brednie ,łatwiej podłożyć małą kostkę c4 w dronie która ulegnie odpaleniu podczas nieautoryzowanego otwarcia. panic button może nie zadziałać gdy wróg przejmie całkowitą kontrolę nad dronem. najlepsza opcja to przesył szyfrowanych danych na bieżąco + c4 na pokładzie.
kafar Wtorek, 27 Grudnia 2016, 23:42
Nie zgodzę się. C4 jak najbardziej, ale przesył jest bardziej niebezpieczny niż wszystko inne. Obecnie metody deszyfracji są bardzo zaawansowane, poza tym jest to emisja, która zdradza, że ktoś węszy. Drób rozpoznawczy leci wg. zaprogramowanej trasy możliwie unikając wykrycia.
Teodor Środa, 28 Grudnia 2016, 10:44
Najlepsze kodowanie jest to kodowanie jednorazowe bez powtórzeń. Najprościej zrobić to poprzez generację szumów, ale nie wg algorytmu tylko w sposób analogowy. Swego czasu polska armia posiadała analogowe urządzenia, których nie byli w stanie podsłuchać nawet Amerykanie. Nie wiem niestety czy jeszcze są używane, czy poszły na żyletki.
bubu Środa, 28 Grudnia 2016, 10:26
ale tu pewnie jest sterowanie i transmisja danych szyfrowanych drogą satelitarną ,więc emisja cyfrowa ze zmiennym kluczem np. co 1sek.odbywa się do góry,a nie drogą radiową do wykrycia naziemnie. poza tym przekazywanie obrazu na żywo umożliwia od razu na odpalenie rakiet w kierunku celu, zanim ewentualnie przechwytujący transmisję zdąży zareagować przemieszczeniem sił.