Rosyjski atak na "niepokornego" Trumpa? Cybernetyczne tajemnice CIA ujawnione [ANALIZA]

Środa, 08 Marca 2017, 11:46 prezydent USA Donald Trump

Portal Wikileaks opublikował materiały o działalności CIA w cyberprzestrzeni. Zakres i rozmiar prowadzonych operacji jest bardzo szeroki, porównywalny do aktywności NSA. Komentatorzy podkreślają, że publikacja tych informacji może być odpowiedzią Rosji na przyjmowanie przez administrację Trumpa dość zdecydowanego kursu wobec Moskwy.

Według ujawnionych przez Wikileaks materiałów, które pochodzą z lat 2013-2016 CIA Center for Cyber Intelligence posiada bogaty arsenał cyberbroni, w skład której wchodzą trojany, wirusy i inne rodzaje złośliwego oprogramowania. Bardzo ważnym elementem są tzw. zero-day exploity, czyli niewykorzystane przez hakerów podatności umożliwiające włamanie się do systemów Apple, Google czy Microsoft, w tym ich najnowszych wersji. Amerykański rząd miał płacić prywatnym firmom, żeby podatności te nie zostały naprawione. Według Wikileaks, CIA mogła podsłuchiwać każdego użytkownika systemu Windows na świecie.

Nie jest to nic dziwnego, gdyż program gromadzenia takich podatności przez agencje rządowe prowadzony jest od dawna. Towarzyszy mu dyskusja, które z nich powinny być ujawniane i w jaki sposób. Na mocy programu Vulnerability Equities Process, administracja Obamy zdecydowała się informować twórców oprogramowania o większości znalezionych tego typu luk. Było to efektem publikacji informacji o wykorzystywaniu tych luk przez NSA dostarczonych przed Edwarda Snowdena. Jeżeli okaże się, że CIA kontynuowało ten proceder, to zaufanie do administracji publicznej ze strony sektora IT jeszcze się zmniejszy, co w przyszłości utrudni budowę skutecznego systemu cyberbezpieczeństwa. Bez aktywnego udziału strony prywatnej jest to niemożliwe.

Warto w tym momencie zwrócić uwagę na znaczenie wycieków w obecnej sytuacji politycznej. Przed objęciem władzy w USA Donald Trump był niejednokrotnie bardzo krytyczny wobec służb wywiadowczych i działań administracji Obamy. Część jego wypowiedzi z pewnością nie przysłużyła się do budowania zaufania wobec służb. Ujawnienie informacji o działaniach CIA w tym momencie jeszcze bardziej zwiększa presję zarówno na amerykańskiego prezydenta, jak i na agencje wywiadowcze.

Ponadto, może ono zostać wykorzystane w wewnętrznych sporach politycznych w Stanach Zjednoczonych. Środowiska liberalne i niechętne prezydentowi mogą naciskać na władze USA, aby te jeszcze bardziej ograniczyły możliwości działania wywiadu. Dodatkowo wycieki pogorszą obraz USA na świecie, w tym w szczególności wśród sojuszników europejskich, często niechętnych administracji Trumpa. Polaryzacja zarówno wewnątrz Stanów Zjednoczonych, jak i pomiędzy USA a Europą jest bardzo na rękę Rosji, szczególnie że na Starym Kontynencie niedługo odbywają się wybory parlamentarne.

Dokumenty potwierdzają bowiem również szeroką współpracę międzynarodową w ramach Sojuszu Pięciorga Oczu oraz po raz kolejny z Niemcami. Konsulat we Frankfurcie ma służyć jako tajna baza CIA. Z pewnością ten argument zostanie wykorzystany przeciwko rządowi Angeli Merkel. Dlatego publikacja przez Wikileaks, powszechnie uznawany za rosyjską tubę propagandową, informacji kompromitujących CIA może być uderzeniem w administrację Trumpa i próbą osłabienia USA. Tym bardziej, że wbrew oczekiwaniom niektórych rosyjskich komentatorów Stany Zjednoczone bynajmniej nie zrezygnowały ze wsparcia wschodniej flanki NATO czy sankcji wobec Rosji, a budżet obronny ma zostać zwiększony.

Według Wikileaks, CIA ma również możliwość podsłuchiwania w pomieszczeniach wyposażonych w telewizory marki Samsung, które są podłączone do internetu. Miało w tym procederze współpracować z MI5 czyli brytyjskim kontrwywiadem, co budzi wątpliwości komentatorów. Po pierwsze jednostka ta nie zajmowała się wcześniej sprawami cyber, po drugie skupia się ona głównie na ochronie kontrwywiadowczej w Wielkiej Brytanii. Samo włamanie do inteligentnych telewizorów Samsunga nie jest zaskakujące, ponieważ eksperci od dawna są świadomi słabych zabezpieczeń tzw. internetu rzeczy. Jak podaje Wikileaks, CIA nie jest tylko zainteresowanem hakowanie telewizorów, ale również samochodów podłączonych do sieci.

W dokumentach pojawia się również nazwa programu Embedded Development Branch, w którym przedstawiono sposoby ominięcia najpopularniejszych programów antywirusowych takich jak Kaspersky, BitDefender, AVG Technologies, F-Secure and Rising Antivirus, co umożliwia wstrzyknięcie złośliwego kodu. Ponadto w opublikowanych materiał znajduje się informacja o tym, jak złamać zabezpieczenia następujących przeglądarek internetowych: Microsoft Internet Explorer, Google Chrome i Mozila Firefox.

Czytaj też: General Dynamics wzmocni cyberbezpieczeństwo DIA

CIA ma też możliwość przy wykorzystaniu znanych sobie zero-day exploitów poznać zaszyfrowane wiadomości takiego oprogramowania jak Telegram, Signal czy WhatsApp. Nie jest to jednak tożsame ze złamaniem szyfrowania. Amerykańska agencja wywiadowcza również podsłuchuje rozmowy na Skypie, następnie przekształca je w tekst i zapisuje w chmurze. Część stosowanych narzędzi hakerskich została zakupiona od zewnętrznych kontrahentów. Wikileaks nie ujawniła jednak żadnych szczegółowych danych na ich temat. Nie wyklucza jednak tego w przyszłości. Cały ten arsenał cyberbroni został rozbudowany za administracji Obamy i miał kosztować ponad 100 miliardów dolarów. Ze względu jednak na zaniedbania, pieniądze poszły w błoto a arsenał nie będzie dłużej użyteczny.

Z informacji Wikileaks wynika również, że CIA miało dokonywać operacji pod fałszywą flagą podszywając się głównie pod rosyjskich hakerów. W tym celu prowadzono bazy danych, w których znajdowało się złośliwe oprogramowanie używane przez służby innych państw. Należy jednak pamiętać, że Wikileaks to de facto stacja przekaźnikowa rosyjskiej wojny informacyjnej i mówienie o tym portalu, że jest neutralny politycznie (jak czyni to znaczna część zachodnich mediów) zakrawa na farsę. Dlatego wszystkie informacje dotyczące Rosji - jak i wszystkie doniesienia Wikileaks w ogóle - powinny być traktowane z dużą rezerwą. Z drugiej strony nie można wykluczyć, że faktycznie taka sytuacja miała miejsce, biorąc pod uwagę, że w cyberprzestrzeni bardzo trudno jest znaleźć sprawcę.

Ujawnienie informacji pokazuje też szerokie zaangażowanie CIA w działania w cyberprzestrzeni, które dotąd były domeną NSA. Ponadto z informacji Wikileaks wynika, że działania CIA nie były w żaden sposób kontrolowane. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne biorąc pod uwagę, rozbudowany mechanizm kontroli działalności agencji wywiadowczych. Interesującą kwestią jest potencjalna współpraca i rywalizacja tych dwóch agencji w świecie wirtualnym, ponieważ z ujawnionych dokumentów wynika, że CIA w dużej mierze dubluje wysiłki NSA. Czy jest to kolejny przykład potwierdzający złą współpracę lub jej brak pomiędzy agencjami amerykańskiego wywiadu? Wcześniejsze informacje wskazywały raczej na to, że CIA może instalować backdoory w sprzęcie komputerowym a nie angażuje się w podobną do NSA działalność.

Czytaj też: Hakerzy włamali się na konto wiceprezydenta USA

Publikacja dokumentów jest kolejnym argumentem dla państw rozwijających się, że sposób zarządzania cyberprzestrzeni powinien ulec zmianie i przewartościowaniu w kierunku większego wpływu organizacji międzynarodowych i samych rządów. Dodatkowo da to kolejny powód państwom autorytarnym do wprowadzania restrykcyjnego prawa regulującego Internet oraz stanowi bodziec do rozwoju własnych technologii (niezależnych od USA) przez wszystkie podmioty chcące uzyskać suwerenność w cyberprzestrzeni. Pośrednio jest to więc uderzenie również w amerykański przemysł.

Wyciek danych jest prawdopodobnie efektem pracy insiderskiej, czyli zdrady funkcjonariusza bądź pracowika służb. Możemy mieć do czynienia z kolejnym whisthblowerem, który prawdopodobnie szuka się ujawni albo jego tożsamość zostanie ujawniona przez Stany Zjednoczone. Druga mniej prawdopodobna opcja to szpieg umieszczony w strukturach CIA, który wykradał od dawna informacje. Niezależnie, który z przypadku jest prawdziwy jest to kolejny dowodów na słabość systemu wewnętrznej kontroli obiegu informacji. Po przypadkach Bradley (Chelsea) Manning, Edwarda Snowdena czy ostatnio Harolda Thomasa Martina, czołowe osoby odpowiedzialne za cyberbezpieczeństwo zapewniały, że takie przypadki już się nie powtórzą a wdrożone reformy będą skuteczne. Okazuje się jednak, że amerykańskie służby nie zdołały uchronić tajemnic po raz kolejny, co z pewnością przełoży się na osłabienie bezpieczeństwa USA i sojuszników.

Andrzej Kozłowski, Jakub Palowski.



Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

21 komentarzy

Zoom Niedziela, 12 Marca 2017, 19:42
Ciekawe, dlaczego niektórzy komentatorzy tak się egzaltują słysząc, że "Wikileaks to de facto stacja przekaźnikowa rosyjskiej wojny informacyjnej". Przypadek? Nie sądzę....
Ed Niedziela, 18 Czerwca 2017, 18:05
Oczywiście, że przypadek ;)
artm Sobota, 11 Marca 2017, 19:08
ciekawe dlaczego na zachodzie nie pojawił się rosyjski odpowiednik Snowdena i nie opowiedział o możliwościach rosyjskiego systemu SORM4 w Jasieniewie pod Moskwą
Podpułkownik Wareda Niedziela, 12 Marca 2017, 22:51
artm!

Panie artm!
No właśnie, dlaczego?
Otóż odpowiedź jest banalnie prosta, ale nie ułatwię Panu zadania. Nie Pan spróbuje samodzielnie odpowiedzieć sobie na to pytanie.
TowariszczJacho Czwartek, 09 Marca 2017, 12:56
Czy "komentatorzy" oglądali film dokumentalny o działaniach FBI i innych agend rządowych w tym o projekcie - kryptonim "szybcy i wściekli ... " właśnie wczoraj można było obejrzeć w zestawieniu z również dokumentalnym filmem o Panu Gomułce ... zatem, można sobie ".. zawijać sreberka ....." ale i tak "... nikt z komentujących nie wie ..." co i jak się dzieje i działo będzie, przestrzegałbym tylko przed pochopnym wyciąganiem wniosków - prawda ma ten walor, że i tak wyjdzie na jaw ... a co do działań, to zalecałbym po prostu "uczciwość" - szczególnie w kontekście wypowiedzi końcowej "oszukanych" przez "służby" w projekcie "szybcy i wściekli" ... zalecałbym po prostu uczciwość bo nigdy nie wiadomo, kiedy nastąpi mniej lub bardziej nieoczekiwana "zmiana miejsc ..."
Doktor_Plama Czwartek, 09 Marca 2017, 12:24
Jakieś dowody na to, ze Wikileaks to "tuba propagandowa Rosji"? Akurat do tej pory nikt prawdziwości dotychczas ujawnionych informacji nie podważył, wiec mamy zignorować prowadzenie przez CIA operacji "false-flag" tylko dlatego, ze ujawnili je ludzie których nie lubimy? Co za bzdura.
leming Czwartek, 09 Marca 2017, 12:09
"mogła podsłuchiwać każdego użytkownika systemu Windows na świecie." Ale nie piszecie nic o systemach Linux. czy też są tak podatne na te "zero-eksploity"? Rozumiem że te możliwości były celowo tworzone przez twórców i właścicieli tych programów ?
marpas Czwartek, 09 Marca 2017, 10:46
ojjj jakby tylko CIA szpiegowała..jest głośno bo to najbardziej znana i medialna agencja wywiadu, a szpiegują wszyscy tylko pewnie używają tych samych programów, badz podobnych, ale o innych nazwach, czym tu się przejmować?
magazynier Czwartek, 09 Marca 2017, 10:00
Należy jednak pamiętać, że Wikileaks to de facto stacja przekaźnikowa rosyjskiej wojny informacyjnej i mówienie o tym portalu, że jest neutralny politycznie (jak czyni to znaczna część zachodnich mediów) zakrawa na farsę. Chłopcy ile wy macie lat?
gts Środa, 08 Marca 2017, 18:35
W wywiadach panstw zachodnich spiochow jest bardzo duzo. Z prostej przyczyny. Wielu dalo sie zwiesc tak jak w przypadku Wietnamu, obrona praw czlowieka, walka z korporacjami i sie tavy zwlaszcza studenci stadami garneli do fundacji ochrony praw czlowieka ktore w rzeczywistosci byly agencjami werbowniczymi komunistow. Dzis wystatczy spojrzec jak wielu oszolomow walczy o prawa terrorystow kosztem wlasnych obywateli. Slynne juz "refugees welcome" i nawet po zamachacc twierdzenie panstw ze wiekszym zagrozeniem jest skrajna prawica ktora w historii de facto nie byla nigdy zagrozeniem wolnosci. W koncu nawet utozsamiana przez lewakow z prawica NSDAP to czysta lewica narodowa. Odwrocenie kota ogonem i pranie mozgow ludzi ktorzy zachwycaja sie idea marksistowska bez znajomosci historii pozwala na bogate "zbiory" wywiadom islamskim czy rosyjskim w otwartym swiecie cywilizacji zachodniej. Wystarczy wskazac winnego smierci np Afryce i powiedxiec ze to korporacje naftowe, a potem utozsamic je z dowolnym panstwem np USA - najlepiej zreszta. Podsuwajac ludziom sterty klamstw wymieszane z polprawdami i prawdami szybko mozna ich nakierunkowac na co najmniej nie zadowolenie z wlasnego kraju. Potem dochodzi do faktycznego werbunku i pozamiatane. Gosciowi wydaje sie ze walczy o wolnosc z korporacjami i bogatymi politykami a w rzeczywistosci sprzedaje ingormacje wrogiemu wywiadowi. Jak sie zorientuje to zalezy, albo wieje do Moskwy, albo chowa sie do ambasady, a jak jest niepotrzebny albo klopotliwy to odwiedza go samobojca. Tyle w temacie. Niestety ale dopoki spoleczenstwa zachodnie nie uswiadomia sobie ze zagroznie trwa nadal i nigdy nie minelo, dopoty zawsze przewage beda mieli fanatycy i dyktatorzy jak islam czy Putin.
Propolski Środa, 08 Marca 2017, 18:05
Dlatego Rosja mądrze robi produkując własne procesory, telefony komórkowe, oraz własne systemy operacyjne i oprogramowanie do tego sprzętu, przynajmniej na potrzeby administracji i resortów siłowych. Polska też tak powinna robić a nie komputeryzować najważniejsze urzędy w izraelskiej firmie Pixel założonej przez... byłych (podobno...) dyrektorów Mosadu!
Podpułkownik Wareda Czwartek, 09 Marca 2017, 10:58
Propolski!

(...). " ... w izraelskiej firmie Pixel założonej przez ... byłych (podobno) dyrektorów Mosadu".

Podobno, podobno, podobno!

Panie Propolski!
Pierwsza część Pańskiego komentarza dowodzi, że myślenie racjonalne nie jest Panu obce. I bardzo dobrze!
Niestety, czytając dalej Pański komentarz, stwierdziłem z niepokojem, że ujawniają się Panu fobie i uprzedzenia antysemickie oraz antyizraelskie. Oj, niedobrze!
Panie Propolski!
Proszę przyjąć łaskawie do wiadomości, że na całym świecie (bez jakiegokolwiek wyjątku!), trwa bezpardonowa i nie przebierająca w środkach, walka wywiadów oraz wszelkiej maści służb specjalnych. De facto - nie ma kraju, który by przebierał w środkach, mających na celu uzyskanie określonych informacji wywiadowczych. Nie ma czegoś takiego i nie ma zmiłuj. I bardzo słusznie!
A propos zatrudnienia - jak to Pan określił - "podobno" byłych dyrektorów Mosadu: otóż pragnę Pana poinformować, że to są jak najbardziej normalne oraz WŁAŚCIWE praktyki we wszystkich państwach, w których funkcjonują zorganizowane służby wywiadowcze oraz inne służby specjalne. Na Zachodzie, na Wschodzie, na Północy i na Południu. No tak już jest zorganizowany ten świat. I podkreślam, nie ma żadnych sentymentów!
I na koniec,
Rosję (carską, radziecką i obecną) można oskarżać o wiele złych rzeczy, ale jednego nie można zaprzeczyć: Rosjanie prowadzą wywiad globalny i już od czasów carskiej OCHRANY są mistrzami, w przeprowadzaniu najbardziej skomplikowanych gier i operacji wywiadowczych we wszystkich regionach świata!
To nie jest blef, są na to dowody.
W bieżącym roku, minęła setna rocznica rewolucji lutowej w Rosji oraz niebawem upłynie 100 lat od bolszewickiego przewrotu październikowego, który de facto - był klasycznym zamachem stanu, w Piotrogrodzie.
Pomijam wszelkie szczegóły dot. przejęcia władzy przez bolszewików w Rosji w 1917 roku (osoby zainteresowane tematem znają je dość dobrze), ale jedna z wersji na temat tamtych wydarzeń brzmi następująco, a mianowicie:
w 1917 roku w Rosji, Leninowi i jego bolszewikom, tylko dlatego udało się przejąć władzę, ponieważ odbyło się to za ... wiedzą i wyraźną zgodą carskiej OCHRANY.
Nasuwa się pytanie: dlaczego OCHRANA - bądź co bądź - jeden z bardzo ważnych organów administracji carskiej, miałaby wyrazić zgodę na przejęcie władzy przez bolszewików - w wyniku zamachu stanu?
Ano dlatego, że w OCHRANIE nie służyli głupcy i doskonale wiedzieli do czego prowadzi kompletnie nieudolna polityka wewnętrzna i zagraniczna cara Mikołaja II Romanowa i jego urzędników. Ponadto, byli zniesmaczeni tym, co działo się na dworze carskim, a szczególnie zachowaniem, zupełnie zidiociałej żony cara - Aleksandry Romanowej i jej uwielbieniem Grigorija Rasputina.
Oczywiście kierownictwo carskiej OCHRANY, nie mogło przewidzieć wszystkiego, a szczególnie tego - w jakim kierunku potoczą się losy Rosji - po przejęciu władzy przez bolszewików.
Powyższa wersja jest jedną z bardzo wielu, ale prawdopodobna.
Pikolo Czwartek, 16 Marca 2017, 2:59
Nie myl rewolucji lutowej(burżuazyjnej), która miała wprowadzić monarchię konstytucyjną i rewolucji październikowej(robotniczej), która co wprowadziła, wszyscy wiemy. Jestem skłonny się zgodzić, że wprowadzenie brytyjskiej zasady "car panuje ale nie rządzi" było ze wszech miar racjonalnym posunięciem dla Ochrany, której pracownicy wywodzili się z klasy średniej.

Co do kupowania od Izraelczyków - od czasu gdy sprzedali Rosjanom zakodowane na twardo(niezmienialne) klucze prywatne do kontroli gruzińskich dronów, nie można ich uznawać za wiarygodnych partnerów handlowych. Nie wspominając już o fakcie, że wojsko MUSI mieć kod źródłowy swojego oprgramowania, kupowanie samych binarek(co robimy np. z oprogramowaniem do F16) to sabotaż.

Rosja nie produkuje własnych systemów operacyjnych, ale podjęła racjonalną decyzję pożegnania M$ Windows na rzecz Linuxa, gdy ogłoszono, że agentka Cortana będzie nieopcjonalną częścią systemu Windows 10. Obecność wrogiego spyware'u na twoim oprogramowaniu je dyskwalifikuje do wszystkich niejawnych zastosowań.

Istnieją przypadki, w których wiadomo, że firma z Redmond wysłała dane o luce w swoim systemie do NSA przed wypuszczeniem łaty. Nawet ich rozumiem - skoro ktoś ich i tak wykorzystuje, to niech kraj też na tym skorzysta.

Uważam, że cała Polska, a w szczególności administracja publiczna, powinna przejść na Linuxa(lub BSD jeśli kogoś poniesie fantazja), ważne by był to system, do którego mamy kod źródłowy. Do zaoszczędzenia są spore pieniądze a poprawa bezpieczeństwa, i to zarówno przeciwko APT, jak i zwykłym wirusom, piechotą nie chodzi.

Stworzenie i utrzymanie jednej krajowej dystrybucji, opartej na Debianie(osobiście byłbym raczej za Manjaro, ale rolling release może być zbyt ambitne na początek) to kwestia opłacenia pensji 100 informatyków(zakładając, że chcemy wszystko weryfikować na backdoory i dopisać oprogramowanie do celów, których na Linuxie obecnie nie ma jak realizować, np. projektowanie przemysłowe(zamiennik CADa)). Prawdopodobnie nawet mniej, bo jedno krajowe wprowadzenie takiego systemu pójdzie po całej UE jak domino, a większość komponentów będzie zgodna. Oszczędnośc na licencjach na Windę i Office'a(w skali kraju to gigantyczne pieniądze) zwróci projekt po roku.
Podpułkownik Wareda Piątek, 17 Marca 2017, 22:51
Pikolo!

1/ "Nie myl rewolucji lutowej (...) i rewolucji październikowej ... ". (...).

Panie Pikolo!
Zapewniam Pana, że nie mylę i dostatecznie dobrze odróżniam, rewolucję lutową od rewolucji październikowej w Rosji w 1917 roku. Jednocześnie zachodzę w głowę i zupełnie poważnie zastanawiam się: na podstawie czego Pan wysunął tak absurdalny wniosek, jakobym mylił obie rewolucje? Ze swej strony dziwię się, że Pan mi w ogóle zwraca na to uwagę! Zupełnie niepotrzebnie.
A propos wspomnianych wyżej rewolucji - lutowej oraz październikowej:
już samo używanie określenia - "rewolucja" - w stosunku do klasycznych, wręcz podręcznikowych przykładów zamachów stanu w Rosji, w pamiętnym 1917 roku, jest dużym nadużyciem! Ale osobiście, nie robiłbym z tego tragedii, chociażby dlatego, że lata edukacji w szkolnictwie w czasach PRL-u zrobiło swoje. Sam należę do pokolenia, które w pierwszej połowie lat 60-tych XX wieku, rozpoczynało edukację szkolną w PRL-u. W świadomości kilku pokoleń Polaków, utrwaliły się nazwy: "rewolucja lutowa oraz rewolucja październikowa w Rosji" i pewnie jeszcze długo te określenia będą funkcjonowały w powszechnym obiegu społecznym w Polsce i myślę, że nie tylko w Polsce.

2/ (...). " ... nie można ich [tj. Izraelczyków] uznawać za wiarygodnych partnerów handlowych". (...).

Panie Pikolo!
Izraelczyków - moim zdaniem - można traktować w takich samych kategoriach wiarygodności, jak każdych innych naszych partnerów handlowych - tzn. ze względnie ograniczonym zaufaniem!
artm Środa, 08 Marca 2017, 17:59
paradoksalnie przecieki dają zielone światło dla priorytetowych działań gen McMastera w administracji amerykańskiej co raczej nie jest dobrą wiadomością dla Rosji i Chin zresztą to o czym donosi Wikileaks to stare sprawy dobrze znane specjalistom. Ciekawe jest to że ta sytuacja Snowdena w Rosji jest nie do pozazdroszczenia i pokazuje że musi on ostro walczyć o swóje dalsze losy
Kleofas Środa, 08 Marca 2017, 16:52
Jako sojusznicy, możemy być dumni z CIA.
13579-24680 Środa, 08 Marca 2017, 19:03
Co za różnica z kim masz zawarty sojusz? Myślisz że ruscy nie robią dokładnie tego samego? Że Chińczycy są czyści? Że Niemcy/Francuzi/Brytyjczycy itd nie bawią się w tej samej piaskownicy? Różnica może być w skali, przynajmniej przy całej reszty, bo Ruscy i Chińczycy szpiegują tak samo jak USA.
JA Środa, 08 Marca 2017, 15:22
"Należy jednak pamiętać, że Wikileaks to de facto stacja przekaźnikowa rosyjskiej wojny informacyjnej i mówienie o tym portalu, że jest neutralny politycznie (jak czyni to znaczna część zachodnich mediów) zakrawa na farsę." Proszę podać źródła informacji o takim stanie rzeczy.
polacki Czwartek, 09 Marca 2017, 7:57
Proszę podać źródła dowodzące ze tak nie jest. Wystarczy popatrzeć na owoce albo inaczej kto na tym korzysta. W świecie wywiadu takie stwierdzenie "proszę podać źródła.." wydaje się niepoważne.
Pikolo Czwartek, 16 Marca 2017, 3:02
Jeśli sa finansowani przez Rosjan, to dlaczego robią responsible disclosure zamiast upublicznić cały zestaw exploitów o 0-dayów? Chcą zyskać zaufanie amerykańskiego sektora technologicznego i nastawić go negatywnie wobec CIA? Przecież to już dawno temu miało miejsce
Rety Środa, 08 Marca 2017, 13:56
A moze to udezenie w CIA aby dać Trumpowi pretekst do wyczeszczenia tej instytucjibz nieprzychylnych Rosjii osób.