Irlandia kolejnym celem rosyjskich hakerów

Poniedziałek, 17 Lipca 2017, 10:59 cyber masz energetyczny energia

Brytyjski dziennik "The Times" poinformował, że rosyjscy hakerzy współpracujący z wojskowym wywiadem GRU przeprowadzili nieudany atak na sieć energetyczną w Irlandii, próbując uzyskać kontrolę nad przepływem energii w tym kraju. Irlandia jest dla nich dobrym poligonem przed uderzeniami na większe kraje europejskie.

Hakerzy najprawdopodobniej powiązani z rosyjskim wywiadem wojskowym GRU w szczególności próbowali zaatakować w czerwcu konta inżynierów państwowej spółki energetycznej Electricity Supply Board (ESB) za pomocą złośliwego oprogramowania, które dałoby im możliwość wglądu w działanie systemu. ESB odpowiada za system energetyczny na całej wyspie - nie tylko w Irlandii, ale także w będącej częścią Wielkiej Brytanii Irlandii Północnej.

Jak zaznaczył "The Times", hakerom nie udało się zakłócić funkcjonowania sieci, jednak analitycy monitorujący rosyjskie działania w cyberprzestrzeni ocenili, że prawdopodobnie zdołali oni wykraść pewne informacje, w tym część haseł. Irlandzkie Centrum Cyberbezpieczeństwa Narodowego (National Cyber Security Centre) potwierdziło, że prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Czytaj też: Hakerzy z Rosji "testują" systemy amerykańskich firm energetycznych

Eksperci, z którymi rozmawiał "The Times", zaznaczyli, że zespoły GRU wykorzystują Irlandię do testów przed większym uderzeniem w kraje Unii Europejskiej, m.in. ze względu na to, że w Irlandii znajdują się europejskie siedziby amerykańskich gigantów takich jak Facebook i Apple.

Rosyjscy hakerzy byli posądzani o podobne ataki na Ukrainie w 2015 i 2016 roku, które sprawiły, że dostaw prądu pozbawionych były setki tysięcy osób.

PAP - mini



Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

3 komentarze

Bartłomiej Daszkowski Wtorek, 18 Lipca 2017, 0:55
Jakieś dowody na to, że byli to rosyjscy hakerzy i to, jak precyzyjnie określono, współpracujący z GRU? A nie np. z wywiadem cywilnym lub w ogóle nie mający związku z rosyjskim rządem? Czy mamy wierzyć mediom na słowo tak jak CIA w sprawie rzekomo rosyjskiego ataku na DNC? (gdzie również nie przedstawiono absolutnie żadnego materiału dowodowego) Ile jest warte słowo szukających sensacji, stronniczych i politycznie poprawnych mediów oraz Centralnej Agencji Wywiadowczej chyba nie trzeba tłumaczyć. A jeśli mamy iść jedynie metodą cui bono, odpowiadając na pytanie kto mógł mieć w tym korzyść, to należy się zastanowić czy nie więcej korzyści wyciągnęłyby zachodnie rządy z takich false flag'ów, które bardzo łatwo przeprowadzić bez pozostawiania śladów i zrzucić na politycznego oponenta. Eksperci się nie nabiorą, ale z wyborcami nie będzie problemu i legitymacja społeczna dla przedłużania lub zaostrzania sankcji oraz agresywnej polityki gotowa. A jaką korzyść ma mieć z tego Rosja? Poligon? Jak widać im niepotrzebny, skoro są tacy skuteczni. I jakoś dziwnie kiepsko się maskują, Zachód już od dawna "wie", że to oni i szykuje reperkusje a oni ciągną dalej te ataki...
nie dla ignorancji/propagandy! Wtorek, 18 Lipca 2017, 13:34
Twardych dowodów nie ma też na mordowanie przez kreml opozycjonistów i wrogów Putina, ani na udział rosyjskich żołnierzy w wojnie na wschodzie Ukrainy, ani czeczeńskich najemników po stronie reżimu Asada ani nawet na głód i ludobójstwo w Korei Pn. Dla ślepego to zawsze będą poszlaki, pomówienia, podszyte złymi intencjami pomówienia i propaganda zawistników oraz mainstreamowych mediów.
Pref Wtorek, 18 Lipca 2017, 8:29
Ad Bartłomiej D.: "Ile jest warte słowo szukających sensacji, stronniczych i politycznie poprawnych mediów oraz Centralnej Agencji Wywiadowczej chyba nie trzeba tłumaczyć."
Oczywiście, to zupełnie odwrotnie niż w przypadku słowa mediów, władz i służb rosyjskich, które jak mówią, że nie hakowały - to nie hakowały.