„W poszukiwaniu polskich cyberwojowników” – nowe wyzwanie dla promocji rekrutacji do Wojska Polskiego [ANALIZA]

Czwartek, 12 Października 2017, 10:54 cyberwojsko

Złożona 9 października br. roku podczas III Europejskiego Forum Cyberbezpieczeństwa – CYBERSEC 2017 deklaracja Ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza o powołaniu co najmniej 1000 żołnierzy wojsk cybernetycznych stawia pytanie o szanse powodzenia przedsięwzięcia w różnych aspektach – strukturalnym, organizacyjnym czy infrastrukturalnym. Wszystko wskazuje na to, że o finalnym rezultacie zadecyduje jak zawsze najistotniejszy czynnik – ludzki. Zewnętrzna rekrutacja do nowej formacji wymaga zupełnie nowatorskiego podejścia do kwestii komunikacji. Otwartym pytaniem jest na ile Wojsko Polskie jest w stanie przyciągnąć w swoje szeregi osoby o niezwykle atrakcyjnej pozycji na konkurencyjnym rynku pracy.

Wojsko Polskie od 2008 roku i decyzji o zawieszeniu zasadniczej służby wojskowej prowadziło szereg działań rekrutacyjnych, którym towarzyszyły działania informacyjno - promocyjne. Pierwszą z nich była kampania reklamowa „Zawód żołnierz”. Po raz pierwszy w historii przygotowano spoty reklamowe emitowane w Telewizji Publicznej, zachęcające do wstąpienia w szeregi mającej całkowicie uzawodowić się armii:

Kosztująca ok. 4 mln zł kampania, w której wykorzystano także reklamę outdoorową, odbiła się dosyć szerokim echem w mediach. Jak tłumaczył w odpowiedzi na interpelację poselską w sprawie promocji armii zawodowej w Polsce ówczesny Sekretarz Stanu w MON Czesław Piątas: 

badania efektywności kampanii reklamowej ˝Zawód żołnierz. Dołącz do najlepszych˝, przeprowadzone na rzecz Ministerstwa Obrony Narodowej przez Interaktywny Instytut Badań Rynkowych, wykazały, że aż 70% respondentów deklaruje, iż zetknęło się z plakatami reklamowymi, co stanowi bardzo wysoki wynik, przeszło dwukrotnie wyższy od średniej wartości, typowej dla tego rodzaju kampanii. Ponadto 4/5 respondentów uznało przekaz za czytelny, a 70% - za zauważalny. Również ocena atrakcyjności wizualnej reklamy osiągnęła wartość wyższą od przeciętnej. W wyniku kampanii reklamowej o trzy punkty procentowe wzrosła liczba osób, które skłonne są podjąć pracę w charakterze żołnierza zawodowego, a liczba osób, które rozważają taką możliwość - o pięć punktów procentowych. Po przeprowadzeniu kampanii Wojsko Polskie częściej oceniane jest jako bardziej nowoczesne, interesujące oraz nastawione również na służbę kobiet, aż o dwanaście punktów procentowych wzrosła także liczba osób, które uważają, że w Wojsku Polskim zachodzą pozytywne zmiany.

Czesław Piątas - Sekretarz Stanu w MON (2008-2011)

Kryzys finansowy zawiesił w 2009 r. dalsze działania promocyjne. Powrót do kolejnych kampanii miał miejsce w 2010 r., kiedy rozpoczęto formowanie Narodowych Sił Rezerwowych:

Pozyskanie 20 tys. chętnych do nowej formy służby, w tym służby przygotowawczej było wyzwaniem przede wszystkim dla Terenowych Organów Administracji Wojskowej – Wojskowych Komend Uzupełnień i Wojewódzkich Sztabów Wojskowych. To na nich spoczywał ciężar, we współpracy z konkretnymi jednostkami wojskowymi do których mieli trafić żołnierze na przydziałach kryzysowych, aby pozyskać odpowiednie kandydatki i kandydatów do służby. Akcje reklamowe były kontynuowane w 2011 i 2012 r. i rozszerzone o poszukiwanie chętnych do Korpusu Szeregowych Zawodowych. O ile trudno mówić o pełnym sukcesie rekrutacyjnym do nowej formy służby, na pewno udało się w szerszej świadomości społecznej zbudować nowe wyobrażenie rezerwisty, choć jeszcze kilka lat wcześniej słowo to najczęściej kojarzyło się z świeżo opuszczającymi koszary ze słynnymi chustami młodymi mężczyznami kończącymi zasadniczą służbę wojskową. Rekrutacja do NSR stanowiła także próbę zniwelowania luki w pozyskiwaniu rezerw po 2008 r. W większości przypadków motywacją kandydatów była chęć znalezienia się w Wojsku Polskim jako żołnierz zawodowy, a nie pozostawanie na przydziale kryzysowym.

Jeszcze większym wyzwaniem komunikacyjnym okazało się powołanie Wojsk Obrony Terytorialnej jako odrębnego rodzaju sił zbrojnych. W przeciwieństwie do akcji promocyjnych towarzyszących uzawodowieniu i tworzeniu Narodowych Sił Rezerwowych nie zdecydowano się na ogólnopolską kampanię medialną, ograniczając się do kilku materiałów video dostępnych w sieci:

Na pewno Obrona Terytorialna, celowość jej powstania i funkcjonowania jest obecnie jednym z najgłośniejszych tematów związanych z kwestiami obronności w Polsce. Na razie trudno ocenić skuteczność prowadzonej komunikacji w połączeniu z skutecznością w rekrutacji.

Czytaj więcej: 5 tys. żołnierzy w Wojskach Obrony Terytorialnej

Same działania reklamowe nie wyczerpują kwestii komunikacji Wojska Polskiego z konkretnymi grupami docelowymi – czyli kandydatkami i kandydatami do różnego rodzaju służby wojskowej. Istotny jest generalny obraz armii w społeczeństwie. Centrum Badania Opinii Społecznej od kilku lat prowadzi cyklicznie ocenę instytucji publicznych, w tym wojska.

O ile w kwietniu 2010 r. Siły Zbrojne uzyskały rekordowo wysoką dobrą ocenę przez 76 % ankietowanych, o tyle w ostatnim badaniu z marca 2017 r. nastąpił poważny spadek do poziomu zaledwie 60% dobrych ocen, o dziesięć punktów procentowych gorzej niż Policja. Zatem notowania wojska są najniższe z dotąd publikowanych. W analogicznym badaniu Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych IBRIS z września 2017 r. zaufanie do wojska wyrażało 62,4% ankietowanych, rok wcześniej poziom zaufania wynosił 69 punktów procentowych.

Co ciekawe, w teoretycznie wciąż obowiązującej „Strategii Rozwoju Systemu Bezpieczeństwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej 2022”, w celu nr 2: umocnienie zdolności państwa do obrony” jako jedno z priorytetowych zadań została wskazana „skuteczna promocja obronności”. Jak zauważyli autorzy dokumentu:

Zmiany w środowisku medialnym i rozwój technologii w obszarze komunikacji wymagają dostosowywania i ulepszania stosowanych narzędzi promocyjnych. Atrybutami nowych procesów komunikacyjnych stają się: globalna publiczność, interaktywność, multimedialność przekazu oraz rozwój technologii mobilnych. Ważnym dla tworzenia wizerunku Wojska Polskiego i budowy marki armii XXI wieku będzie dysponowanie szeroką gamą materiałów multimedialnych przeznaczonych dla najważniejszych grup odbiorców i systemem umożliwiającym skuteczne dotarcie z przekazem promocyjnym Wojska Polskiego.

Strategia Rozwoju Systemu Bezpieczeństwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej 2022

Dokument zakłada poziom aprobaty społecznej dla wojska w sondażach opinii publicznej na poziomie 75% w 2020 r. i 80% w 2022 r. Jeżeli tak, to przed Ministerstwem Obrony Narodowej stoi istotne wyzwanie komunikacyjne zmiany niekorzystnego trendu i przekonanie prawie jednej piątej opinii publicznej do podejmowanych przez wojsko działań.

Najnowsza bazująca na Strategicznym Przeglądzie Obronnym jawna „Koncepcja obronna” Rzeczypospolitej Polskiej” wprost odnosi się do wyzwań wizerunkowo – rekrutacyjnych:

Istotnym czynnikiem wpływającym na możliwość uzupełnienia kadr Sił Zbrojnych RP pozostaną trendy demograficzne, dotyczące całego państwa. Odpowiedź na to wyzwanie będzie wymagać od wojska działań w wielu sferach, w tym poprawy wizerunku wojska jako pracodawcy. Niezbędne będzie stworzenie lepszych warunków i nowych zachęt do służby dla specjalistów w wąskich specjalizacjach, pożądanych również na cywilnym, konkurencyjnym wobec wojska rynku pracy

Strategiczny Przegląd Obronny

Powołanie nowej cybernetycznej formacji i rekrutacja do wojsk cybernetycznych, choćby kilkuset osób, na pewno będzie stanowić wyzwanie wizerunkowe. Sprowadzanie kwestii tylko i wyłącznie do porównania zarobków osób w mundurze i na rynku cywilnym nie oddaje w pełni wszystkich aspektów decyzji przyszłych żołnierzy najbardziej nowatorskiego komponentu. Malejące w sondażach społecznych dobre oceny i zaufanie do wojska są dodatkowym utrudniającym czynnikiem, poza niekorzystną dla resortu obrony narodowej koniunkturą na rynku usług cyberbezpieczeństwa. Przed wojskowym marketingiem rysuje się kolejne wyzwanie, równie wymagające co zmiana wizerunku armii z poboru na zawodową czy zamiana obrazu stereotypowego rezerwisty z czasów zasadniczej służby wojskowej. Cyberwojownicy na pewno nie będą się kierować przy wyborze tylko i wyłącznie kwestiami wysokości wpłaty na konto.

 Autor: Michał Łazowski



Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

19 komentarzy

Misio Wtorek, 17 Października 2017, 0:46
Na stronach WKU nic nie zlazłem. A chętnie wziąłbym udział np. w jakiś ćwiczeniach rezerwy związanych z cyberbezpieczeństwem... Nie wygląda to jak poszukiwania informatyków.
wito Niedziela, 15 Października 2017, 22:24
Spadek zaufania do wojska jest sztucznie wywołany. To efekt kojarzenia zmian we wojsku z min. Macierewiczem, Dziś społeczeństwo jest bardzo podzielone i zwolennicy poprzedniej, wrogiej Polsce władzy ostentacyjnie wykazują nieufność do wojska po zmianach. To minie w chwili kiedy na dobre III RP odejdzie w niepamięć,.
Jan Sobota, 14 Października 2017, 21:43
"Cyberwojownicy na pewno nie będą się kierować przy wyborze tylko i wyłącznie kwestiami wysokości wpłaty na konto". Takich, przy najlepszych uwarunkowaniach można znaleźć 20, no może 50, aby znaleźć 100 trzeba uruchomić system, ale z tyłu głowy trzeba mieć ile płacą i jakie warunku pracy zapewniają firmy zagraniczne dla informatyków zatrudnianych w Polsce. A zatrudniają ich kilkadziesiąt tysięcy. Takim warunkom muszą sprostać np. firmy prywantne, jeżeli nie są w stanie, to wcześniej czy później ludzie odchodzą. Czy MON da "cyberinformatykom" tyle ile zarabia pułkownik?
Pikolo Środa, 29 Listopada 2017, 11:05
Rekrutacja na studia z cyberbezpieczeństwa na WAT daje aplikantom stopień podoficerski na zakończenie studiów, więc szansa jest
jacek Niedziela, 15 Października 2017, 22:47
tak
awwr Piątek, 13 Października 2017, 14:01
ile mi zapłacisz antoni... programmer jestem Visual Studio C++ C# konstruktor elektronik projektant zasadniczo mam niezłe rozeznanie w 17-siedemnastu dyscyplinach naukowych... najchętniej bym zajął się przy konstrukcji baterii jądrowych w każdej miejscowości aby samowystarczalne moduły zakopać kilometr pod ziemią bezobsługowe znaczy się... pełna inteligencja odpal i zapomnij... w tym sensie mniej więcej... ale też mógłbym pogrzebać w dowolnym fragmencie dowolnego kodu obcego... za ile bo to je bardzo ważne tam Ojczyzna gdzie mi będzie wreszcie dobrze...
jacek Niedziela, 15 Października 2017, 22:51
tobie nigdy nikt dobrze nie zapłaci - lojalność to pierwszy towar deficytowy w każdej armii, wiedza jest druga.
Zoomer Piątek, 13 Października 2017, 10:31
Należy rozgraniczy dwa aspekty działania w cyberprzestrzeni - specjalistyczne działania zaczepno-obronne w cyberprzestrzeni i typowa wojna informacyjna. Są to zarazem dwie kategorie, wymagające różnych kwalifikacji od zatrudnianych ludzi.
O ile do pierwszej kategorii należy pozyskać naprawdę wybitnych specjalistów - czy na zasadzie stałego zatrudnienia, czy też na zasadzie stałych certyfikowanych usług offsetowych (ale zawsze ich bardzo dobrze opłacać), to do drugiej kategorii wystarczy nabór nawet zaawansowanych użytkowników - i trzeba ich rozliczać z wydajności i ilości wykonywanych zadań.
W mojej ocenie nie musi być to specjalna kasta żołnierzy-cyberwojowników, choć medialnie może i lepiej to wygląda.
Kiks Czwartek, 12 Października 2017, 14:15
Pytanie po co.. Będzie jak z WOT, gdzie nabór przeszli panowie, którzy oficjalnie tutaj głoszą swoje uwielbienie dla Rosji, a za wrogów uważają kraje będące w NATO.
rozczochrany Piątek, 13 Października 2017, 16:27
Nie kraje NATO tylko Niemcy i instytucje UE. To ważna różnica. Niemcy są tak naprawdę pod kontrolą NATO z której próbują się wyzwolić tworząc armię UE która miała by przejąć cele NATO w Europie a tak naprawdę będzie podporządkowana Niemcom. Będzie zbrojnym ramieniem do narzucania woli niepokornym krajom takim jak Polska czy Węgry. A dlaczego mamy uważać Rosję za wroga? Póki nas nie atakują nie ma takiego powodu. To nie Rosja a niemieckie i zachodnioeuropejskie koncerny przejęły polskie fabryki, banki, media. To nie Rosja a UE narzuca nam tworzone poza granicami Polski prawo i usiłuje narzucić islamskich imigrantów. To nie Rosja a UE grozi sankcjami a nawet interwencja zbrojną (patrz słowa Schultza i Timmermansa). Należy być pragmatycznym i nie dzielić z góry państw na "wrogów" i "sojuszników". W polityce liczą się tylko interesy. I dla nas też najważniejszy powinien być interes narodowy Polski i Polaków. Jestem żołnierzem WOT. Dla mnie wrogiem jest ten kto zagraża suwerenności mojego kraju. Nie jest dla mnie istotne skąd przyjdzie zagrożenie.
tak tylko... Piątek, 13 Października 2017, 22:19
Dochodzi mnie śmiech, taki serdeczny, głośny, nie kończący się, aż przechodzący w szyderczy rechot, on dobiega ze wschodu, ze wzgórza na którym od setek lat stoi Kreml, ośrodek władzy, który swoje podboje zawdzięcza od dziewięciu wieków stosowanej zasadzie: DZIEL i RZĄDŹ. Ten śmiech, to wyraz rozbawienia jego aktualnego gospodarza...
dsdfsf Czwartek, 12 Października 2017, 14:14
Nie oszukujmy się, żaden specjalista z oszaru security IT z doswiadczeniem dla ideai pracował nie bedzie. Wojska nie stac na takich ludzi . Musi wykształcić swoje własne kadry ze swiezego narybku studenckiego.
deMONter Czwartek, 12 Października 2017, 17:16
Wykształcone przez wojsko kadry szybko odpłyną do cywilnych podmiotów gdzie warunki płacy i pracy są zdecydowanie lepsze!
dim Sobota, 14 Października 2017, 19:55
A jak to było z cesarzem Konstantynem ? Temu, który pożałował pensji najlepszemu fachowcowi od armat ? Przez co i sam stracił życie, i nie ma już dziś Konstantynopola? No to tak będzie i tu, jeśli pożałujemy.

Zmniejszyć liczbę urzędników w MON.
Nie wypłacać przyspieszonych emerytur wojskowych za lata pracy biurowej.
A fachowców zatrudnić.
Heheszek Czwartek, 12 Października 2017, 14:11
Ochotników do WOT dało się przyciągnąć kwotą 500 zł na miesiąc. Obawiam się że w przypadku naboru do cyberarmii, taka kwota może nie wystarczyć.
rozczochrany Piątek, 13 Października 2017, 16:36
Serio myślisz, że ktoś tam idzie dla 500 zł. Jak byś pogadał z tymi ludźmi to byś się dowiedział, że są to ideowcy. Szkoda, że państwo nie ufa nam na tyle, że nie możemy mieć służbowej broni w domu mimo, że część z nas ma szafy S1 i prywatną broń. Zawsze wtedy większa gotowość by była w razie zagrożenia kraju.
Dyrektor IT Czwartek, 12 Października 2017, 11:27
Tutaj się zgodzę że kwestie finansowe będą 'problemem'. Na pewno plusem są np świadczenia emerytalne które mogą skłonić niektórych do wybrania WP. Z punktu widzenia Krakowa to powiem tak, łepek po studiach dobry - ale nie wybitny dostanie od ręki 8000 brutto. Jest w stanie 2 lat jeśli jest w mainstream'ie technologicznym dojść do 10-12 000 tyś. brutto. Potem wzrost wynagrodzeń zmniejsza dynamikę. W IT zarabia się tyle co osoby kierujące tym państwem, a co dopiero wojskiem.
MemyPolityczne Czwartek, 12 Października 2017, 20:35
Ciężka sprawa. Choć w takiej obronie cybernetycznej nie wszyscy muszą być informatykami. Wojna informacyjna to głównie media społecznościowe, gdzie wystarczy być świadomym użytkownikiem i wdrażać przygotowane przez innych procedury - np. identyfikacji osób ukrywających się pod pseudonimami czy właścicieli portali.
manager it Piątek, 13 Października 2017, 1:34
Może najpierw zdefiniujcie czym się ta cyber-armia ma zajmować, bo do "siedzenia na mediach społecznościowych" faktycznie nie potrzeba specjalistów. Dla ludzi którzy zarabiają na poziomie marszałka sejmu czy ministra w prywatnych firmach liczy się nie tylko kasa ale i możliwości rozwoju i uczenia się. A czego wojsko może ich nauczyć? Obsługi kalkulatora i znajomości portali społecznościowych? Bo póki co innych kompetencji nie widzę
Po drugie - jak nie ma kasy - wszystkie firmy zatrudniają kontraktorów. Jeżeli potrzebujecie specjalistów - zatrudnijcie ich na tydzień. Zaoszczędzicie pieniądze a oni będą mogli normalnie pracować za rozsądną dla nich kasę.