Reklama

Armia i Służby

Kontrahent Pentagonu chce przejąć Pegasusa. „Zagrożenie kontrwywiadowcze”

 szerokopasmowa radiostacja plecakowaAN/PRC-160(V) Fot.//www.l3harris.com
szerokopasmowa radiostacja plecakowaAN/PRC-160(V) Fot.//www.l3harris.com

Firma L3 Harris prowadzi rozmowy w sprawie wykupu technologii NSO Group. Finalizacja umowy oznaczałaby, że kontrahent Pentagonu przejmie kontrolę nad Pegasusem. „To zagrożenie kontrwywiadowcze i dla bezpieczeństwa narodowego USA” – alarmują specjaliści. Co zrobi administracja Bidena?

Reklama

O tym, że koncern L3 Harris planuje przejąć technologię nadzoru izraelskiej NSO Group jako pierwszy poinformował serwis Intelligence Online, powołując się na swoje źródła. Jak dodaje dziennik „Guardian”, prowadzone są rozmowy w tej sprawie.

Reklama

Technologia i personel

Reklama

Zawarcie umowy między firmami dałoby kontrahentowi Pentagonu kontrolę nad jednym z najbardziej zaawansowanych i równocześnie kontrowersyjnych systemów szpiegowskich na świecie. Mowa o – dobrze znanym w naszym kraju – Pegasusie.

Przejęcie technologii NSO Group wzbogaciłoby arsenał narzędzi do nadzoru L3 Harris, które są oferowane klientom rządu USA i organom ścigania. Przypomnijmy, że kontrahent Pentagonu ma siedzibę na Florydzie, a jego roczna sprzedaż wynosi ok. 18 mld dolarów. Produkty koncernu trafiają do m.in. państw NATO.

Źródła brytyjskiego dziennika podają, że rozmowy koncentrowały się na sprzedaży podstawowej technologii lub kodu oraz „transferze" personelu NSO Group do L3 Harris. Finalizacja transakcji nie będzie jednak łatwa ze względu na konieczną zgodę rządu Stanów Zjednoczonych i Izraela, a te nie dały jeszcze przysłowiowego „zielonego światła”.

Czytaj też

Bliskie stosunki z izraelskim rządem

Administracja Joe Bidena bije na alarm i ostrzega, że zawarcie umowy i jej dalsze konsekwencje wywołałyby poważne obawy dotyczące kontrwywiadu i bezpieczeństwa USA. „Jesteśmy wielce zaniepokojeni” – powiedział dziennikowi „Washington Post” jeden z wysokich urzędników Białego Domu, który ze względu na delikatność sprawy pragnie pozostać anonimowy.

Według amerykańskiego dziennika technologia NSO Group byłaby wykorzystywana tylko przez Stany Zjednoczone i ich zaufanych sojuszników. Pomimo tego, Waszyngton jest krytyczny wobec transakcji.

„Rząd jest przeciwny wysiłkom zagranicznych firm, których celem jest obejście amerykańskich środków kontroli eksportu lub sankcji” – dodaje przedstawiciel Białego Domu.

Obawy dotyczące kontrwywiadu są związane z tym, że producent Pegasusa ma bliskie stosunki z izraelskim rządem. Przykładowo, resort obrony tego kraju musi podpisywać wszystkie kontrakty firmy.

Co więcej, Izrael, pomimo że jest bliskim partnerem USA, nie jest członkiem społeczności wywiadowczej Five Eyes (USA, Wielka Brytania, Australia, Kanada i Nowa Zelandia).

„Wątpliwe jest, by najbardziej elitarne służby wywiadowcze, jak CIA, NSA czy GCHQ (brytyjska – red.), zaufały technologii (wykupionej od NSO Group – red.) podczas swoich wrażliwych operacji” – twierdzi John Scott-Railton z Citizen Lab, cytowany przez amerykański dziennik.

Jego zdaniem producent Pegasusa nie jest firmą, która priorytetowo traktuje bezpieczeństwo narodowe USA. Ponadto, „nie pasuje” dobrze do amerykańskiego sektora technologicznego.

Czytaj też

„Czarna lista”. Czy coś się zmieni?

Przypomnijmy, że w listopadzie ub.r. Departament Handlu USA umieścił na tzw. „czarnej liście” NSO Group. Miało to związek z wykorzystaniem systemu firmy przez zagraniczne rządy do inwigilacji polityków, dziennikarzy, aktywistów, naukowców itd. na całym świecie.

Decyzja departamentu ograniczyła izraelskiej firmie możliwość korzystania z amerykańskiej technologii, co wpłynęło na prowadzenie biznesu. Jak informowaliśmy, izraelscy urzędnicy naciskają na rząd USA, aby usunąć NSO Group z „czarnej listy”.  

Ewentualna finalizacja umowy z L3 Harris nie zmieni decyzji Waszyngtonu. „Każda amerykańska firma, a zwłaszcza licencjonowany kontrahent Pentagonu, powinna wiedzieć, że transakcja z przedsiębiorstwem z >>czarnej listy<< nie sprawi, że zostanie ono automatycznie z niej wykreślone” – tłumaczy urzędnik Białego Domu, cytowany przez „Washington Post”.

Jak dodaje „Guardian”, umowa L3 Harris z NSO Group uruchomi przegląd w celu zbadania, czy transakcja stanowi zagrożenie kontrwywiadowcze dla Stanów Zjednoczonych i ich systemów i informacji, a także czy inne porozumienia USA z kontrahentem w obszarze obronności są dalej bezpieczne.

Czytaj też

Po drugiej stronie Izrael

Przeszkody w finalizacji umowy znajdują się także po stronie Izraelczyków. Wynika to z faktu, że przemysł cyber i technologii opiera się w tym państwie na założeniu, iż tamtejsze rozwiązania muszą być nadzorowane przez ten kraj. Z tego względu personel i cały proces rozwoju Pegasusa musiałby pozostać w Izraelu.

Nie jest tajemnicą, że NSO Group jest regulowane przez resort obrony. To ono ma decydujący wpływ na klientów firmy. Z tego względu ministerstwo ponosi odpowiedzialność za sprzedaż technologii krajom łamiącym podstawowe prawa i wolności, co zostało silnie skrytykowane.

Apel do Bidena

Zawarcie umowy wywoła również silny sprzeciw ze strony obrońców praw cyfrowych i praw człowieka. Już teraz organizacja Access Now wzywa administrację Joe Bidena do wydania oficjalnego zobowiązania, w którym będzie wyraźnie podkreślone, że rząd USA:

  • nie będzie wspierał żadnej umowy, której stroną jest firma z „czarnej listy”;
  • sprzeciwia się wszelkim próbom obejścia konsekwencji wynikających z „czarnej listy”, w tym poprzez przejęcie aktywów przez amerykański podmiot.

„NSO Group nie powinna być nagradzana za pomaganie w łamaniu praw człowieka i stanowiących zagrożenie praktyk biznesowych lukratywną ofertą od kontrahenta obronnego USA” – wskazuje w oświadczeniu do sprawy Natalia Krapiva, radczyni prawna w Access Now.

Jej zdaniem umowa między producentem Pegasusa a L3 Harris byłaby „atakiem na prawa człowieka i interesy bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych, a także wyraźnym sygnałem, że branża oprogramowania szpiegowskiego jest warta ryzyka”. A to mogłoby otworzyć drzwi do kolejnych tego typu transakcji.

Access Now zaznacza, że jeśli umowa dojdzie do skutku podważy to również demokratyczny program Joe Bidena.

Po co to wszystko?

Pojawiają się głosy, że przejęcie technologii NSO Group przez kontrahenta Pentagonu ma w jakiś sposób „wyprać” aferę Pegasusa i zamieszczenia izraelskiej firmy na „czarnej liście”. Sankcje z tym związane w dużym stopniu dotykają przedsiębiorstwo – krążą informacje o problemach finansowych, a nawet realnym ryzyku bankructwa. Do tego w ostatnim czasie dochodzi lobbing ze strony izraelskiego rządu, aby Waszyngton usunął NSO Group z „czarnej listy”.

Jak na razie Biały Dom krytykuje ewentualną transakcję, której beneficjentem miałby być L3 Harris, podważając argumentację, że wykup technologii jest sposobem na ominięcie sankcji.

Jednak pozostaje tutaj pewna furtka. Mowa o opcji utworzenia zupełnie nowej spółki o innej nazwie.

Przejęcia rozwiązań NSO Group może wiązać się z chęcią rozwinięcia technologii szpiegowskich na bazie Pegasusa, o którym w ostatnim czasie tak wiele się mówi i któremu przez to organy ścigania i/lub agencje wywiadowcze przestają ufać. Możliwe, że poprzez transakcję Amerykanie chcą wprowadzić coś nowego do swoich rozwiązań.

Czytaj też

Pegasus w Polsce

Afera Pegasusa jest znana również w Polsce. Za jego pomocą szpiegowano m.in. senatora Krzysztofa Brejzę (szefa sztabu KO w wyborach w 2019 roku), mecenasa Romana Giertycha (związanego z opozycją) czy prokurator Ewę Wrzosek.

Inwigilowanych jest więcej. Aferę w naszym kraju ujawnili specjaliści Citizen Lab, a sprawę bada obecnie senacka komisja nadzwyczajna oraz komisja śledcza w Parlamencie Europejskim. Sytuację na bieżąco opisujemy na łamach naszego portalu.

Czytaj też

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].

Reklama

Komentarze

    Reklama