Amerykańskie wojsko odcięło od internetu rosyjską fabrykę trolli

27 lutego 2019, 16:36
28613032720_07a4b8f139_b
Fot. U.S. Army Cyber Command/flickr

Jak informuje Washington Post, amerykańskie wojsko odcięło od internetu rosyjską fabrykę trolli, silnie powiązaną z władzami Kremla. Jej hakerzy próbowali zakłócić przebieg wyborów do Kongresu USA w 2018 roku. 

Atak na Internet Research Agency (IRA) z Petersburga, fabrykę trolli finansowaną przez Jewgienija Prigożyna, oligarchę zbliżonego do prezydenta Rosji Władimira Putina, był "pierwszą ofensywą w cyberkampanii" przeciwko podejmowanym przez Moskwę próbom ingerowania w amerykańskie wybory.

Ofensywa ta miała miejsce w dniu wyborów, 6 listopada 2018 roku, oraz co najmniej jeden dzień po nich, podczas zliczania głosów; celem - jak podają cytowani przez "WP" urzędnicy - było "powstrzymanie Rosjan przed rozwinięciem kampanii dezinformacyjnej, która rzuciłaby wątpliwości na wyniki wyborów".

Według źródeł gazety atak z jednej strony polegał na odcięciu IRA od internetu, a z drugiej na bombardowaniu trolli i hakerów pracujących dla rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU bezpośrednimi komunikatami w formie okienek pop-up, maili, SMS-ów i wiadomości na komunikatorach. Kampania ta, rozpoczęta na miesiąc przed wyborami, miała pokazać Rosjanom, że USA znają ich prawdziwe nazwiska i internetowe pseudonimy oraz że nie powinni ingerować w wewnętrzne sprawy innych państw.

Informatorzy "WP" przekazali, że na członkach IRA kampania ta zrobiła tak wielkie wrażenie, że wszczęli wewnętrzne dochodzenie, mające ustalić, czy informacje o personelu nie trafiły do Amerykanów za pośrednictwem kogoś z samej IRA.

Nie wiadomo, czy akcja ta będzie miała długofalowe skutki. "Taktyka Rosjan ewoluuje i zdaniem części analityków taki atak nie zniechęci rosyjskiej fabryki trolli ani Putina (...)" - pisze "WP". Z kolei Pentagon ogłosił sukces, a część senatorów uznała, że dzięki tej akcji uniknięto ingerencji Rosji w amerykańskie wybory.

Według władz amerykańskich IRA od 2014 podejmowała próby wpływania na wybory prezydenckie w USA w 2016 roku, podszywając się w internecie pod Amerykanów i podsycając napięcia w dzielących społeczeństwo kwestiach takich jak rasa, tożsamość płciowa czy dostęp do broni palnej.

Atak na IRA był elementem szerszej kampanii, prowadzonej przez ministerstwa bezpieczeństwa narodowego i sprawiedliwości, Departament Stanu i FBI. Na czele kampanii stanął generał Paul Nakasone, który w maju 2018 roku został dyrektorem Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) i szefem dowództwa cybernetycznego USA (US Cyber Command, Cybercom). Jego celem było niedopuszczenie do powtórki z wyborów prezydenckich w 2016 roku, gdy Rosjanie przejęli i opublikowali wewnętrzną korespondencję Partii Demokratycznej, a w mediach społecznościowych podsycali społeczne napięcia.

"WP" pisze, że atak na IRA ułatwiły dwa akty prawne. Pierwszy to prezydencki dekret z sierpnia 2018 roku, który dał Cybercom większą swobodę w podejmowaniu operacji ofensywnych poniżej poziomu konfliktu zbrojnego, tj. nie prowadzących do ofiar śmiertelnych czy znacznych szkód. Drugi to przyjęta w 2018 roku ustawa (National Defense Authorization Act), która umożliwiła prowadzenie tajnych cyberoperacji w tej samej kategorii.

Był to także - podkreśla gazeta - pierwszy prawdziwy sprawdzian dla realizowanej od kwietnia 2018 roku nowej strategii "stałego zaangażowania" Cybercom, polegającej na stałej konfrontacji z przeciwnikiem i wymianie informacji z partnerami. Jak podały źródła gazety, jesienią zeszłego roku Cybercom wysłał żołnierzy do Czarnogóry, Macedonii i Ukrainy, by wzmocnić tamtejsze zabezpieczenia sieci. Amerykanie zdobyli wówczas próbki nieznanego wcześniej złośliwego oprogramowania, które zdaniem ekspertów pochodziły od GRU.

SZP/PAP

CyberDefence24
CyberDefence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 1
Darek66
środa, 27 lutego 2019, 19:42

Jaka ściema, wojska USA i Rosji to braterskie armie dowodzone przez tych samych ludzi. To oczywiste że nad narodami jest wielonarodowa elita. Tego większość ludzi nie pojmuje , że ona się bawi państwami, systemami politycznymi jak dzieci dinozaurami , czy chłopcy żołnierzykami. To nie państwa ze sobą walczą, tylko elity zderzają ze sobą państwa by osiągnąć zaplanowane cele. Czy znacie taki przypadek, taką wojnę gdzie biły się ze sobą wojska USA i Rosji ? To prawda , prawie w każdym konflikcie wojskowi Rosji i USA są po dwóch różnych stronach, co jest od 1917 roku uzgadniane. Nawet jakby doszło do takiego zderzenia to nic nie zmienia , ci sami ludzie kontrolują Rosję i USA. Tak trzeba patrzeć na świat , że nad nami są projektanci i inżynierowie sterujący procesami międzynarodowymi , trzymający narody w przekonaniu o istnieniu konfliktów, sporów, czy wrogich sobie bloków. Elita bawi się narodami.