Defender czy „Deathender”? Amerykańskie ćwiczenia na celowniku walki informacyjnej

20 lutego 2020, 14:16
hires_130305-A-3849A-4769
fot. Patrick A. Albright, U.S. Army / archive.defense.gov

Wrogie narracje odnoszące się do obecności amerykańskich wojsk na terenie Polski pojawiają się w przestrzeni informacyjnej regularnie. Tendencyjne treści, zmyślone fakty, krzykliwe, populistyczne nagłówki bazujące na strachu lub skandalu, które niekoniecznie zgodne są z prawdą, płyną z przeróżnych portali. Często są one kolportowane z rosyjskich stron informacyjnych, ale także „produkowane” są we własnym zakresie – często poprzez przedstawianie prawdziwych informacji w sposób tendencyjny, celowe przemilczanie pewnych faktów przy jednoczesnym wyolbrzymieniu innych pobocznych wątków.

Nie ulega wątpliwości, że tak duże wydarzenie jak amerykańskie ćwiczenia, które odbywać się będą również na terenie naszego kraju, rozpoczęte w lutym i trwające do kwietnia bieżącego roku, nie umkną uwadze „producentów” wrogich narracji. CyberDefence24.pl postanowił przyjrzeć się jakiego rodzaju informacje odnośnie ćwiczeń pojawiają się w polskiej przestrzeni informacyjnej.

Amerykańska obecność w Europie jest niemal stałym celem ataku prokremlowskich narracji, nie tylko w Polsce, ale również w państwach bałtyckich, o których informujemy na naszych łamach na bieżąco. Wrogie narracje pojawiają się zarówno na oficjalnych prokremlowskich portalach informacyjnych, ale również w sieci „satelit” – mniejszych portali, które wprost wskazują na źródło pochodzenia, ale również (często pod fałszywymi nazwiskami czy nickami) „produkują” własne materiały. Wiadomości często odnoszą się do newralgicznych, budzących sporo emocji wydarzeń - okraszane są własną retoryką, wyolbrzymianiem lub przeciwstawiane są patetycznym hasłom ochrony rodziny, ojczyzny i dobra dzieci. W artykułach dominują również hasła źle rozumianego patriotyzmu, nacjonalizmu i budowania groźby zbliżającego się zagrożenia.

Zdarzą ją się również przypadki przejmowania kontroli nad lokalnymi serwisami poprzez ataki hakerskie i umieszczanie na nich specjalnie spreparowanych informacji. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia chociażby w przypadku rzekomego protestu "NIE dla wojsk USA w Polsce!" który miał się odbyć w zeszłym miesiącu w Orzyszu i na którego zgodnie z informacjami zapraszał sam burmistrz miasta. Ślady działań cyberprzestępców, jak informowaliśmy wtedy, urywały się na wschodniej granicy naszego kraju.

Nie jest to jednak odosobniony przypadek działań w obszarze informacyjnym poświęconym dezinformowaniu na temat amerykańskiej obecności. Podobne modus operandi potwierdzono już wcześniej w krajach bałtyckich, a lokalne portale stale padają ofiarami działań tego typu. Nie bez przyczyny – stanowią one podstawowe źródło informacji dla mieszkańców danego regionu nie tylko w kontekście lokalnej polityki, ale również problemów regionu czy potencjalnych zagrożeń. Dlatego też informacja o popełnianych przestępstwach przez stacjonujących tam żołnierzy czy zagrożeniach dla lokalnej społeczności wywołanych przez bazy wojskowe dodatkowo podsycone informacją, że ogólnopolskie media milczą o zagrożeniu z uwagi na „cenzurę” czy „sprzeczność dla polityki państwa” buduje żyzny grunt do funkcjonowania sfałszowanej informacji w lokalnej społeczności.

Dlaczego Defender - Europe 2020? 

Defender - Europe 2020 w ramach którego dojdzie do największego przerzutu sił amerykańskich do Europy od ostatnich 25 lat, jest ćwiczeniem amerykańskim (nie natowskim). Jak wskazuje Rządowe Centrum Bezpieczeństwa w oficjalnym komunikacie, głównym celem działań będzie sprawdzenie zdolności armii amerykańskiej do przerzutu sił lądowych z baz w głębi USA do portów na wschodnim i południowym wybrzeżu, a następnie do portów morskich w Europie.

Maciej Szopa, ekspert Defence24.pl określa, że na nasz kontynent zostanie przerzuconych łącznie około 20 tys. żołnierzy US Army i około 20 tys. sztuk różnego rodzaju sprzętu w tym m.in. 480 pojazdów gąsienicowych różnych klas. Amerykańskie siły po połączeniu z jednostkami stacjonującymi w Europie i sojusznikami mają wynieść około 37 tys. żołnierzy.

„W trakcie ćwiczeń zostaną przeprowadzone m.in. desanty spadochronowe, a w Polsce nastąpi przerzut sił przez >>dużą rzekę<<. W ich ramach testowane będą też zapewne nowe technologie takie jak zastosowanie sztucznej inteligencji czy rozwiązań z zakresu robotyki” – twierdzi ekspert Defence24.pl

Dlaczego ćwiczenia są takie ważne? W wywiadzie dla Defence24.pl Szef Sztabu Generalnego generał Rajmund Andrzejczak, podkreślił, że ćwiczenia są elementem komunikacji strategicznej, jeśli chodzi o zdolności obronne dla kontynentu europejskiego. Mówił również, że ćwiczenia są „ostatecznym sprawdzianem, czy ekwiwalent dywizji można przerzucić w czasie kryzysu przez Atlantyk i dokonać projekcji siły tutaj, na kierunku Europy Środkowej.”

Broń swoją rodzinę!

Ćwiczenia de facto rozpoczęły się w styczniu a ich zakończenie planowane jest w kwietniu. Na ten moment wydaje się, że działalność wrogich narracji w temacie amerykańskich ćwiczeń nie jest widoczna na dużą skalę. Nie noszą one również cech zorganizowanej operacji. Obecnie zauważalna jest działalność zaledwie jednego prokremlowskiego portalu, na którym temat Defender - Europe 2020 wydaje się być niemalże tematem wiodącym.

„Witamy wojska okupacyjne, ale gdyby Amerykanie traktowali nas jako partnera, a nie wasala, to od lat dostawalibyśmy duże wsparcie finansowe na zbrojenie własnej armii i dostęp do zaawansowanych technologii militarnych” – czytamy na jednym z portali pod artykułem, którego autor ukrywa się pod fałszywym nazwiskiem. Trudno zrozumieć założenie ukute przez autora, w którym współpraca partnerska miałaby polegać na przekazywaniu wsparcia finansowego na zbrojenia. Jednak retoryka autora (lub autorów) ukrywających się pod tym samym nazwiskiem nie pozostawia złudzeń co do jego treści - „Nastąpiła okupacja tak zwana dobrowolna, ale dla nas przymusowa” – kontynuuje autor okraszając tekst dwuminutowym, bardzo prostym filmem z dramatyczną muzyką prezentującym wypadki z udziałem wojskowego sprzętu oraz ze straszącymi czarnymi planszami z pytaniami „Ile Polaków zaginie od amerykańskich Defenderów?” czy hasłem „Broń swoją rodzinę!”. Jak na ten moment, film nie spotkał się z dużym zainteresowaniem ze strony użytkowników YouTube.

„Autor” publikujący głównie na jednym portalu idzie w swoich zapewnieniach dalej „Niemcy już walczą z okupantem”, „ćwiczenia są wyraźnie kolejną antyrosyjską prowokacją” czy „Niemcy już wiedzą, kto jest prawdziwym zagrożeniem! Polacy nadal wierzą w bajki”, „Defender Europe-2020 to wojna przeciwko Rosji” opisując rzekome wystąpienia niemieckich obywateli protestujących przeciwko manewrów wojskowych NATO. 

Kiedy zero nadaje dramatyzmu…

Czy manipulacja polega tylko na krzykliwych tytułach i straszeniu obywateli zagrożeniem o okupacji przez obce wojska? Dezinformację można również prowadzić poprzez manipulowanie faktami przy realnie odbywających się wydarzeniach. Schemat działania jest znany – widzimy go chociażby przy przepychankach w polskich mediach przy podawaniu liczby uczestników wieców i protestów. W mediach audiowizualnych możliwe jest również takie sfilmowanie i wykadrowanie tłumu, aby wydawał się on mniejszy lub większy. Brzmi nieuczciwie? Oczywiście, jednak również nagranie wideo można w bardzo sposób zmanipulować, aby pasowało do retoryki. Podobnie rzecz ma się z mediami pisanymi – jak w najprostszy sposób nadać dramatyzmu z pozoru niepozornym zdarzeniom? Wystarczy zwielokrotnić liczbę uczestników.

I tak z wydarzenia, które zostało zorganizowane przez lewicę w niemieckim miasteczku, na którym pojawiło się 150 uczestników a o którym zaledwie wspomniała niemiecka agencja prasowa, w przekazie na omawianym portalu urosło do rangi pokaźnego zgromadzenia, na którym pojawiło się 1500 osób. Z kolei w ramach protestu, który odbył się pod bramami amerykańskiej bazy Lucius D. Clay Kaserne w Wiesbaden-Erbenheim (Niemcy), jak wskazuje niemieckie Welt, uczestniczyło 100 osób. Natomiast na potrzeby zmanipulowanego przekazu pojawiło się ich 500.

Manipulacja cyframi nie należy do rzadkości i wydaje się być jednym z najprostszych metod nadania "dramatyzmu" wydarzeniom, które autor chce podnieść do rangi symbolu. W tym wypadku - z małego protestu do poziomu walki o naród i obywatelskiego oporu. 

Dezinformacja nie tylko w języku polskim

Problem dezinformacji wokół ćwiczeń Defender Europe-2020 został dostrzeżony również przez amerykańską armię. Na oficjalnym koncie twitterowym @USArmyEurope w zeszły wtorek poinformowano o wykryciu tekstu, który miał zawierać kilka całkowicie sfabrykowanych cytatów, przypisanych generałowi Hartmutowi Renk'owi. Jak US Army Europe wskazało we wpisie na Twitterze przypisane wypowiedzi miały nigdy nie paść z ust generała.

image
Wpis zamieszczony na koncie US Army Europe na Twitterze

Autorzy tekstu przypisywali generałowi nieprawdziwe słowa m.in. o współpracy z polską armią zgodnie z którymi, miał on ocenić, że przygotowania polskiej armii wyglądają jak „prawdziwa katastrofa”. Miał również przyznać, że system bezpieczeństwa, lokalizacja oraz wsparcie techniczne nie spełniają wymagań ćwiczeń. Generał opisał również warunki panujące na poligonie w Ustce i Drawsku Pomorskim słowami „To okropne, że amerykańscy żołnierze będą żyć w takich warunkach. Koszary wyglądają jak zrujnowane stajnie. Myszy i szczury grasują po betonowej podłodze. Jest zimno i mokro. W Niemczech świnie trzymane są w lepszych warunkach. Wsparcie techniczne jest na poziomie „łomów i młotów”. Autorzy mieli przypisać również generałowi słowa określające polską armię - „Brak profesjonalizmu i całkowita nieodpowiedzialność, które dowództwo Wojska Polskiego demonstruje rok w rok, mogą być powodem do odwołania planowanych działań podczas ćwiczenia „Defender 20”- miał podsumować Renk.

Oczywiście temat rzekomych wypowiedzi generała, momentalnie zostały podchwycone przez polskie źródło, które na temat przypisywanych dowódcy słów poświeciło dość pokaźny artykuł.

 Dezinformacja pod kontrolą? 

Przy okazji omawiania działań dezinformacyjnych w obszarze bezpieczeństwa warto zwrócić uwagę na rolę tzw. dziennikarstwa obywatelskiego, które wraz z rozwojem blogosfery a później również mediów społecznościowych stale rozwija się. Również media społecznościowe, za którymi z lekką zadyszką próbują nadążyć regulacje, sprawiają, że każdy może stać się dziennikarzem, co z pewnością sprzyja lokalnej społeczności. Jednak należy pamiętać, że każdy z tych dziennikarzy obywatelskich jednocześnie może być „producentem” fake newsów i trybikiem w maszynie dezinformacyjnej. Konieczność zwrócenia uwagi na tą materię i negatywną działalność dziennikarstwa obywatelskiego, pokazał chociażby przykład sprawy bloga, który prowadzony był na tego typu serwisie - orzysz.wm.pl. Blog prowadzony pod fałszywym imieniem i nazwiskiem prawdopodobnie stanowił mały, jednak dość długo funkcjonujący, trybik w machinie dezinformacyjnej prowadzonej przeciwko obecności wojsk amerykańskich na terenie naszego kraju oraz przeciwko NATO. Pomimo, że aktywny był na portalu orzysz.wm.pl od 2017 roku, to zaraz po wykryciu dużej operacji dezinformacyjnej, w której wykorzystano również sfabrykowane wiadomości e-mailowe pracownika Defence24.pl (o sprawie pisaliśmy tutaj) zarówno jego artykuły jak i blog zostały ze strony skasowane.

Na YouTube można spotkać również cykl przeróżnych filmów nagrywanych przez domorosłych „ekspertów”, którzy analizują obecną sytuację polityczną, wydarzenia z kraju czy podejmowane działania w obszarze bezpieczeństwa w tym również Defender Europe-2020. Oczywiście wolność słowa a również sama specyfika mediów społecznościowych umożliwia tego typu działalność, dlatego tym bardziej wydaje się konieczne wychwytywanie i reagowanie na tego typu działalność. W większości nie odnotowują one znacznej liczby wyświetleń. Jednak znajdują się i takie nagrania, które z uwagi na prezentowanie populistycznych i chwytliwych, jednak niekoniecznie zgodnych z analizami ekspertów czy think tanków, znajdują liczną widownię. 

Jak na ten moment, działania mające na celu dezinformowanie w kontekście rozpoczętych już ćwiczeń amerykańskich mają raczej jednostkowy charakter. Jednak z uwagi na wagę Defender Europe-2020 oraz na podstawie dotychczasowych doświadczeń, możemy spodziewać się, że i w tym obszarze prowadzone będą działania w obszarze informacyjnym. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 21
trw
poniedziałek, 24 lutego 2020, 15:28

"Broń swoją rodzinę". Ruski troll niedostatecznie opanował język polski i odmianę przez przypadki, w szczególności myli formy w bierniku i dopełniaczu.

nick
piątek, 21 lutego 2020, 20:59

Jak mniemam ci niezadowoleni biorą pod uwagę to ,że niektórzy z sojuszników USA jak Izrael czy Egipt dostają duże wsparcie finansowe z przeznaczeniem na armię . Polska najwierniejszy sojusznik w Europie, może poza Anglią ,która ma tzw. specjalne relacje z USA,nie dostaje praktycznie żadnego wsparcia.I to w sytuacji gdzie jesteśmy praktycznie krajem frontowym na styku z Rosją ,a potrzeby polskiej armii są ogromne . Pomimo przeznaczania 2 % PKB na obronę jeszcze bardzo długi czas będzie słabo.Więc ta opinia nie musi oznaczać rosyjskiej dezinformacji ,ale po prostu frustrację i poczucie niesprawiedliwości z takiego obrotu sprawy. Proszę wziąć pod uwagę ( zwracam się do autora artykułu) ,że prawie cały sprzęt nowej generacji kupujemy w USA.A USA wcale się nam za to nie odwdzięcza technologiami czy przekazywaniem swojego sprzętu z nadwyżek ja to robi w przypadku innych państw.Więc uważam ,że wrzucanie wszystkich ,którzy krytykują taką sytuację do worka z napisem rosyjskie trolle,prowokatorzy czy dezinformacja to zwykła histeria.

chateaux
poniedziałek, 24 lutego 2020, 04:28

A gdzie jest napisane że USA to organizacja charytatywna, która ma obowiązek dokonywać miliardowych darowizn dla każdego swojego sojusznika, i jak zareagowaliby na to amerykańscy podatnicy? Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację, że Kanada atakuje zbrojnie terytorium USA, będziesz pierwszy który zgłosi się na ochotnika aby jechać bronić Illinois? Czy będziesz pierwszym krzyczącym "dlaczego mamy umierać za Chicago?!"

Kałboj
sobota, 22 lutego 2020, 19:26

No ale o co płacz, skoro nas stać na nowe zabawki? Marudzisz, żeby marudzić, i tyle.

Tomasz33
sobota, 22 lutego 2020, 11:30

Dzięki temu że USA przekazuje sprzęt zarówno Izraelowi i Egiptowi, czyli dawnym wrogom jest utrzymywany pomiędzy nimi pokój i równowaga wregionie. Polska otrzymała kilkadziesiąt samochodów Oshkosh M-ATV, 5 Herculesów czy 2 fregaty OHP. USA nie musi nic nikomu dawać za darmo. Polska ma własny budżet i da sobie radę.

nick
sobota, 22 lutego 2020, 13:10

Gdyby wypowiadał się tu rosyjski troll to właśnie taką opinię by zaserwował.Zagrać na ambicjonalnej nucie.Pewnie że nie musi ,ale powinna, dla własnej korzyści.Im sojusznik silniejszy tym jest potrzebne mniejsze zaangażowanie militarne USA.Zatem ta twoja obrona postępowania Amerykanów jest wysoce nieszczera.Albo do szkoły nie chodziłeś i z logiką jesteś na bakier.Polska potrzebuje wsparcia sprzętowego ze strony USA .Ja bardzo liczę że jednak to nastąpi.

Szept
sobota, 22 lutego 2020, 07:19

Amerykanie wspieraja finansowo i sprzetowo kraje w ktorych maja jakies interesy lub te ktore chca wzmocnic zeby chronily amarykanskie interesy. Naga prawda jest taka ze w Polsce takich interesow brak a prowadzac agresywna polityke wobec sasiadow sami stawiamy sie na pozycji petenta Ameryki.

KAR
piątek, 21 lutego 2020, 17:16

To , że komuś nie podoba się obecność amerykańskiej armii w Polsce, nie znaczy, że musi być zaraz na usługach Kremla. Własna, samodzielna opinia na dany temat to nie agentura!!!

chateaux
poniedziałek, 24 lutego 2020, 04:30

Jeśli "własna samodzielna opinia" godzi w interes bezpieczeństwa Polski, za to jest zgodna z interesami Rosji, a nie jest to agentura? W takim razie, co? Tylko pożyteczny idiota?

sobota, 22 lutego 2020, 00:23

Dlaczego nie podoba Ci się obecność amerykańskiej armii w Polsce?

hej
sobota, 22 lutego 2020, 09:05

Z tego samego powodu dla ktorego obecność armii radzieckiej nie podobała się większości Polaków, mój anonimowy kolego. Wspierają oni lojalny im reżim, który wprowadza ich światopogląd i kulturę kosztem Polskiej. A także kosztuje nas krocie, jedneoczesnie narażając nas na konlikt, który zupełnie otwarcie chcą w Europie wywołać. Odnoszą się także wobec naszego państwa z pogardą, jak wspomniano wyżej.

Truskawa
piątek, 21 lutego 2020, 17:01

Zabawny artykuł. Cytując: … Trudno zrozumieć założenie ukute przez autora, w którym współpraca partnerska miałaby polegać na przekazywaniu wsparcia finansowego na zbrojenia. … Więc Izrael nigdy nie dostawał od USA wsparcia finansowego na armie i przemysł militarny ??

Tomasz33
sobota, 22 lutego 2020, 11:31

Dostaje, bo jest otoczony przez kraje arabskie zewsząd, dostaje je również Egipt, dawny wróg Izraela i dzięki temu m.in. jest pokój.

Adam S.
piątek, 21 lutego 2020, 18:33

Przecież Izrael to nie jest "partner" USA, tylko beneficjent. Jaką część amerykańskiego PKB tworzą przedsiębiorcy o korzeniach "izraelskich"? To i nic dziwnego, że część amerykańskich podatków idzie właśnie tam. Natomiast partnerstwo jest oparte na obopólnej korzyści, a nie dotowaniu jednej strony.

Stary Grzyb
piątek, 21 lutego 2020, 12:39

Pani Sylwio, apelowałem już kilkakrotnie, aby pisać o "wojnie informacyjnej" nieco poważniej. Występy "autora na portalu", który pisze o "amerykańskich wojskach okupacyjnych w Polsce", albo że "Niemcy już walczą", czy też zamieszcza czarne plansze z pytaniem "ilu Polaków zginie przez Defendera?" są bez znaczenia, bo na pierwszy rzut oka każdy widzi, że to moskiewski troll, i gdyby był pod ręką, to wypadałoby zdzielić go pałą przez łeb, a skoro jest na portalu, to wystarczy wzruszyć ramionami, ewentualnie strzyknąć jadem w komentarzu. Poważne problemy są całkiem gdzie indziej. Ot, kilka przykładów: pewien były minister o sojuszu z USA mówi "murzyńskość", pewien generał (?), szczęśliwie już usunięty z wojska, opowiada, że amerykańskie wojska i bazy w Polsce zmniejszają bezpieczeństwo naszego kraju, bo mogą się Rosji nie spodobać, inny generał (też już spensjonowany) opowiada o szkodliwości zakupu przez Polskę F-35, bo przecież nie będziemy umieli ich wykorzystać, pewien obywatel zamierzający startować w wyborach prezydenckich (mniejsza, że brak mu jakichkolwiek kwalifikacji, nie jemu jednemu przecież) tego pierwszego generała mianował szefem swoich doradców d/s bezpieczeństwa, itd., itp. Na marginesie - Hartmut Renk jest generałem niemieckim, nie amerykańskim, natomiast pełni funkcję szefa sztabu US Army Europe (w ramach współpracy w NATO), zaś odnośnie przypisywanych mu fałszywek komentarzy US Army Europe stwierdziła nie że "takie wypowiedzi miały nigdy nie paść z ust generała", ale że takie komentarze nigdy nie padły - różnica jest fundamentalna, podobnie jak fundamentalna jest różnica między stwierdzeniem (z definicji nieprawdziwym), że przypisane generałowi fałszywki rozwinęło do wymiarów sporego artykułu polskie źródło, a stwierdzeniem (zgodnym z prawdą), że było to "polskie" źródło.

marek
środa, 4 marca 2020, 21:47

Pani Sylwia pisze o wojnie informacyjnej, a Pan o komunikacji strategicznej (a właściwie jej obrzeżach). To nieco inne zagadnienia...