Media społecznościowe sparaliżują wojska NATO?

22 lutego 2019, 10:28
28011015990_8ff191ee0f_b
Fot. Blogtrepreneur/flickr

Najnowsze badania pokazują, że przeciwnicy NATO mogą wykorzystywać media społecznościowe nie tylko w celu wykrywania i atakowania sił Sojuszu, ale także manipulowania nimi.

Specjaliści NATO Strategic Communications Center of Excellence podczas ćwiczeń  wykorzystali dane pochodzące z otwartych źródeł, w tym mediów społecznościowych, w celu  identyfikacji 150 żołnierzy, zlokalizowania batalionów, śledzenia ruchów oddziałów, a nawet przekonania członków służby do opuszczenia swoich stanowisk i zaangażowania się w „niepożądane operacje”. Eksperci przeprowadzili całą operację za jedyne 60 dolarów, demonstrując w ten sposób, jak łatwo agresor może zaatakować siły i zasoby NATO za pomocą danych dostępnych online.

Specjaliści podczas symulacji korzystali z Facebooka, Instagrama, Twittera oraz innych popularnych serwisów społecznościowych, aby za ich pomocą znaleźć cenne informacje. W tego typu witrynach znajdują się dane, które mogą zostać użyte przez wroga do lokalizacji, a następnie ataku konkretnych oddziałów.  „Chodzi o to, co jest dostępne online. Wystarczy wiedzieć, gdzie co jest” – wskazuje Janis Sarts, dyrektor NATO Strategic Communications Centre of Excellence.  

Rosja, obecnie główny przeciwnik NATO, posiada szczególne zdolności do prowadzenia wojny informacyjnej oraz innych działań w cyberprzestrzeni, w których silnie wykorzystywane są media społecznościowe. Przykładem mogą być rosyjskie operacje na Ukrainie. „Rosjanie są biegli w rozpoznawaniu ukraińskich pozycji za pomocą ich sygnatur elektrometrycznych” – wskazuje amerykański pułkownik Liam Collins.

W 2017 roku The Wall Street Journal poinformował, że Rosjanie zhakowali telefony komórkowe żołnierzy NATO „w celu zdobycia informacji operacyjnych, oceny siły oddziałów oraz zastraszenia żołnierzy”.

Moskwa stara się ściślej kontrolować, w jaki sposób rosyjscy żołnierze korzystają z mediów społecznościowych. Wynika to z faktu, że działalność online zagraża wojskowym oddziałom ze względu na możliwość ujawnienia zaangażowania w określone operacje militarne. W związku z tym, Kreml usiłuje przeforsować prawo, które zabraniałoby żołnierzom udostępnianie wszelkich informacji za pomocą internetu.

KomentarzeLiczba komentarzy: 6
Yugol
niedziela, 24 lutego 2019, 20:33

Rozczochrany dobrze wie że dwa plus dwa jest cztery natomiast jeden taki i jemu podobny daje sobie wmówić że jest inaczej

Andrettoni
niedziela, 24 lutego 2019, 11:43

Każde państwo prowadzi propagandę - szczególnie na własnym terytorium, dzięki internetowi oraz mediom społecznościowym ludzie mogą wymieniać opinie odmienne z rządem. Nawet ten portal często prezentuje opinie odmienne od tych, które chciałby propagować rząd - np. krytyka rządowych zakupów czy ostatniej konferencji. Dla rządów to rzeczywiście jest zagrożenie, ale nie dla wolności słowa i pokoju. Żaden żołnierz ani obywatel nie będzie się bezwolnie podporządkowywał obcym rządom i interesom. Jak ktoś się daje zastraszyć to się nie nadaje do wojska. Z drugiej strony powstaje świadomość, że z drugiej strony są tacy sami ludzie jak my i powstaje niechęć do ich mordowania, ale jest to obustronne - Polak może stracić chęć do mordowania Rosjan, ale Rosjanin może stracić chęć do mordowania Polaków. Zdobywanie informacji operacyjnych czy ocena siły oddziałów są możliwe, ale możliwa jest też dezinformacja - teoretycznie można stworzyć "wirtualną jednostkę wojskową", czy zamieścić fałszywą informację informację, o np. nowe celowniki nam zamontowali. Wymaga to szkolenia, świadomości skutków podejmowanych działań oraz twórczego wykorzystania możliwości. Podobnie postępowali Brytyjczycy przygotowując inwazję na Normandię. Natomiast co do sygnatur elektromagnetycznych, to trzeba sobie uświadomić, że albo jesteśmy cicho i utajnieni jak łódź podwodna albo głośno krzyczymy gdzie jesteśmy - każde urządzenie elektroniczne zostawia ślad. Oczywiście sieciocentryczność i cisza radiowa stoją w sprzeczności. Jak ktoś chce oglądać obraz z kamery na hełmie żołnierza, to powinien się zastanowić czy jest to konieczne, bo naraża tego żołnierza na wykrycie. Świadomość zagrożeń i podjęcie decyzji co jest ważniejsze w danej sytuacji są kluczowe. Żołnierz tez powinien być świadom, że smartfon czy smart-zegarek lub smart-szczoteczka do zębów dokonując połączeń ujawnia jego lokację.To jednak nie są media społecznościowe, tylko aktywne urz urządzenia radiowe.

jeden taki
niedziela, 24 lutego 2019, 09:18

Nawet Trump się komunikuje za pomocą mediów społecznościowych, ale zawsze wyskoczy jakiś „rozczochrany” z absurdalną teorią spiskową. A prawda jest prosta, w internecie operują siły które na wszelkie sposoby chcą rozwalić zachód (ci którzy odwiecznie marzą o zanurzeniu swoich kamaszy w Atlantyku i jeszcze inni) i tym trzeba założyć kaganiec.

rozczochrany
sobota, 23 lutego 2019, 23:34

Myślę że politycy poznali siłę mediów społecznościowych i fakt że dzięki nim ludzie nie są skazani na kontrolowane przez nich kanały informacji i dowiadują się prawdy. I jest to pretekst do wprowadzenia cenzury i kontroli nad społeczeństwem by ludzie wybierali mainstream i byli posłuszni. Bez mediów społecznościowych nikt by się nie dowiedział o protestach żółtych kamizelek przeciwko prezydentowi Macron anio tym co mówili politycy na szczycie anty-irańskim w Warszawie na temat urojonych win Polaków i roszczeń wobec nas. Już dawno byli byśmy pognani na wojnię z Rosją gdyby nie internet.

Helenka
sobota, 23 lutego 2019, 15:16

Polecam przeczytać .

Reklama
Tweets CyberDefence24