Robert Kośla: Najważniejszym wyzwaniem jest obecnie budowa krajowego systemu cyberbezpieczeństwa

15 października 2018, 12:34

"Korupcja i nadużycia utrudniały realizację efektywnej współpracy publiczno-prywatnej" mówi dla CyberDefence24.pl Robert Kośla Dyrektor Departamentu Cyberbezpieczenstwa w Ministerstwie Cyfryzacji.  Wywiad został przeprowadzony podczas IV Forum Cybersec.

Najważniejszym wyzwaniem jest obecnie budowa krajowego systemu cyberbezpieczeństwa. System składa się z infrastruktury, dobrych praktyk, organizacji i ludzi.

Robert Kośla - dyrektor Departamentu Cyberbezpieczeństwa w Ministerstwie Cyfryzacji

Głównym zadaniem jest integracja rozproszonych zasobów ludzkich, wiedzy technicznej i infrastruktury w celu zwiększenia odporności infrastruktury krytycznej

Robert Kośla - dyrektor Departamentu Cyberbezpieczeństwa w Ministerstwie Cyfryzacji

Następny etap to standaryzacja ustawień bezpieczeństwa, przygotowanie rozwiązań, które umożliwią monitorowanie zabezpieczeń w różnego typu elementach infrastruktury, jak również utworzenie programów szkoleniowych i edukacyjnych podnoszących kompetencje operatorów usług kluczowych.

Robert Kośla - dyrektor Departamentu Cyberbezpieczeństwa w Ministerstwie Cyfryzacji

 

KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Dalej patrzący
czwartek, 18 października 2018, 22:50

Panie Towariszcz - panu się myli zasadniczo analiza/diagnoza i recepta leku na nasze bolączki - z jej właściwym użyciem. Skoro Pan przejawia postawę negatywną typu: "nic się nie da zrobić, jest źle, będzie jeszcze lepiej itd." to proszę leczyć depresję albo sporządzić testament, ewentualnie wyjechać na Zachód lub Wschód do wyboru i nie zaśmiecać fachowego forum tymi dziwnymi wyziewami pana "przemyśleń". Sprawa jest bardzo prosta - jak ciśnienie w naszej strefie zgniotu wzrośnie - to albo decydenci zaczną działać zgodnie z instynktem samozachowawczym na rzecz naszej racji stanu..., albo zostaną zastąpieni przez takich, co ten instynkt mają. Tertium non datur...

TowariszczJacho
czwartek, 18 października 2018, 13:52

"nick" Panie niby "Dalej patrzący" - jak z podpowiedzi udzielonej Timon-owi przed ... wyprawą po samodzielność do krainy "Hakuna Ma Tata", tylko ta wypowiedź, raczej nawołuje do postawy jakby "Pumba" ? Skokowy rozwój oczywiście słusznie, tylko czy przypadkiem "drenaż" Polskiej myśli techniczno-technologicznej może się zakończyć ...? , gdy założenia "Ministerstwa Rozwoju" a nawet aktualnego "Szefa" wszystkich szefów "Pana "MM" to wprost asekuracji własnej dxxx... i obsada "Misiewiczami" kluczowych obszarów, od Cyberbezpieczeństwa po proch ..." i rozwój "droga małymi kroczkami" małymi kroczkami do kapitału a później do przewagi konkurencyjnej produktów ... przy takim myśleniu .... Założeniem, "dobrej zmiany" nie jest przewaga konkurencyjna żadnej z krytycznych "cywil, czy nie "cywil" rozwiązań, a transfer "zamorskiej" technologii do Kraju bez nazwę to "Lustracji" zdominowanego przez służby rodem z PRL i post"Okrągły stół" bo chyba, co do tego nie ma Pan "dalej widzący" żadnych wątpliwości ... ? Podsumowując wypowiedź raczej troszkę przypomina rozumowanie "Trepa" z rozbujałym "Ego" - nawołuję raczej do "Patrzenia poza to co widać ... ", takie analizy są ... Psu na budę ... . Dziś jak zresztą zawsze czas aby działać ... jeśli "dyletanci bez wyobraźni ... w stylu kucharz lub prawnik biorą się za budowę potęgi i potencjału technologicznego i przewagi konkurencyjnej a ... ich wiedza kończy się na tym, co zrobić aby się szybko nachapać i co zrobić by korytko "dobrej zmianie" nie oddaliło się zbytnio, w tym celu nawet z "diabłem" by wykazać, że po "dobrej zmianie" to już nic lepszego ... to proszę, brać pod uwagę, że do wyborów idzie około 48% upoważnionych, dlaczego? bo pozostali "patrzą dalej... "

Dalej patrzący
czwartek, 18 października 2018, 00:40

Poprawka: oczywiście Chiny przyleciały do Warszawy już w 2011 i podpisały cywilny traktat o przyjaźni i współpracy, a w 2012 znów przyleciały i wzmocniły ostrzegawczy komunikat strategiczny do Kremla i Berlina, podpisując w Warszawie nowy traktat, tym razem wojskowy, o strategicznym partnerstwie i współpracy. To była odpowiedź na deklaracje Putina składane Merkel nt zbudowania "nowej lepszej Unii - od Lizbony do Władywostoku" - czyli de facto supermocarstwa silniejszego od Chin. I od USA także - co w Waszyngtonie dostrzeżono dopiero w 2013 [czyli - grubo po tym, jak im Chiny palcem rzecz pokazały, bo do tej pory Waszyngton ślepo wierzył w "reset" i pakt z Rosją przeciw Chinom, ignorując wg "wishful thinking" wszelkie sygnały montażu konkurencyjnego, silniejszego od USA supermocarstwa Kremla i Berlina. I dopiero po upokorzeniu w Syrii wiatr się zmienił, odpalono jesienią 2013 Majdan i potem sankcje i przyciskanie Rosji - odebrano też Ukrainę i Polskę [czyli pomost bałtycko-czarnomorski] - teraz USA chcą siłowo zmusić Rosję do posłuszeństwa, tak osłabić, by w końcu dysproporcja jej sił do Chin była tak duża, żeby zgodziła się na sojusz z USA, żeby tylko Chiny nie zjadły Rosji... Stąd i prosty wniosek, że pamiętając ostatnią Jałtę 17 września 2009, zafundowaną naszym kosztem Rosji przez USA - żadnych zobowiązań względem USA i sentymentów nie mamy...liczy się tylko nasza racja stanu.

Dalej patrzący
środa, 17 października 2018, 11:43

Krajowy system cyberbezpieczeństwa to tylko WYCINEK [aczkolwiek bardzo ważny pracujący dla całej infrastruktury, czyli zaplecza krajowego, pracujący wraz ze środkami WRE nad niezakłóconą komunikacją, a ofensywnie także nad oślepieniem nieprzyjaciela i rozkawałkowaniem jego dowodzenia i łączności i infrastruktury] - to tylko WYCINEK krajowej strategicznej saturacyjnej defensywno-ofensywnej strefy antydostepowej A2/AD Tarczy Polski, która koniecznie musi powstać jako spójny sieciocentyczny system, jeżeli Polska ma przetrwać w strefie zgniotu, czyli w kluczowym w Eurazji styku Rimlandu z Heartlandem - na przesmyku bałtycko-karpackim. USA i tak wyskrobią wszelkie rezerwy, w tym z Europy i rzucą na priorytetowy Pacyfik przeciw Chinom, i każdy rok pobytu CZASOWEGO US Army w Polsce to będzie i tak rok darowany. To wyjście USA na Pacyfik i pozostawienie sojuszników sobie - to nie jest CZY? - tylko KIEDY? Musimy bezwarunkowo stanąć na własnych nogach. Mamy na to powiedzmy 12-15 lat góra. Inna rzecz, że ponieważ rozdzielając Moskwę od Berlina, uniemożliwiamy powstanie 3-ciego supermocarstwa "od Lizbony do Władywostoku", supermocarstwa SILNIEJSZEGO i od USA i od Chin, to USA powinny nam bezwarunkowo otworzyć przynajmniej sezam z technologiami [i to dużo korzystniej, niż wszelka skumulowana pomoc USA dla Izraela - bo jesteśmy DUŻO WAŻNIEJSI dla egoistycznej racji stanu USA, niż Izrael - co powinno być tez wyraźnie artykułowane], a Chiny powinny nas wzmacniać inwestycjami typu "greenfield". I to nasza dyplomacja - porzucając wszelki służebny klientelizm - powinna asertywnie i twardo i na całego to wszystko komunikować do Waszyngtonu i Pekinu NARAZ. Powinniśmy maksymalizować dywidendę geostrategiczną, a takie rozmowy z Waszyngtonem i Pekinem są jednocześnie lewarem i na Moskwę i na Berlin - ale i na Tel Aviv. Bo każda inna polityka to samobójstwo i Mitteleuropa w miejsce Polski w pierwszym etapie, a w drugim kondominium pod żydowskim zarządem powierniczym - dlatego wycofanie Polski z zakresu 447 jest sprawa bezwarunkowa w żądaniach wobec USA. Krytykom i prześmiewcom od razu odpowiadam - po prostu sprawdźmy wycenę Polski, dodatkowo jako "podkładkę" [zwłaszcza do rozmów z USA] rozwińmy sojusze np. z atomowo-rakietowym Pakistanem, czy z Turcją. A jak będą ewentualne groźby Waszyngtonu - to nasza odpowiedź winna być z punktu: "proszę bardzo - czy chcecie stracić decydujący rdzeń kordonu sanitarnego Wschodniej Flanki? - czy chcecie stracić punkt wejścia do UE? - bo słaba Rumunia w żadnym razie nie zastąpi Polski - ani militarnie, ani politycznie - czy chcecie, aby to Chiny weszły na wasze miejsce i na bazie 16+1 stworzyły Trójmorze ABC made in China - z przyspieszonym o dekady Jedwabnym Szlakiem?" Po prostu - lewarować Waszyngton Pekinem, a Pekin Waszyngtonem. Samo postawienie się i kopnięcie w stolik i rozgrzanie sporu i dyskusji do białości już jest zupełna zmiana pozycji Polski in plus - a poza tym nie mamy nic do stracenia. Bo klientelizm i wypieranie rzeczywistości w sprawie 447, groźby bankructwa po ściagnieciu 300 mld dolarów, czyli de facto wrogiego przejęcia Polski i przekształcenia Polin - jest absolutnie nieakceptowalne. Tak samo brak wszelkich wkładów i inwestycji USA [choćby transferu technologii] w Polskę [czy w Intermarium made by USA], tak samo brak inwestycji Chin w Trójmorze ABC made by China - to trzeba postawić ostro na wokandzie i "rozhustać" idąc od Pekinu do Waszyngtonu i z Waszyngtonu do Pekinu itd. - ale i do Ankary i Islamabadu [czy do innych stolic - choćby skandynawskich - zagrożonych Rosją - co akurat Skandynawowie bardzo trzeźwo i pragmatycznie oceniają]. Do tego nasza dyplomacja powinna twardo nagiąć Litwę, Łotwę i Estonię, stawiając sprawę jasno - bez dobrej woli Polski państwa bałtyckie nie przetrwają, zatem Panowie z Wilna, Rygi i Łotwy - głośno, posłusznie i bezwarunkowo wtórujecie głosowi Warszawy. I tak samo trzeba wykonać ofensywny zwrot wobec Ukrainy i Kijowa - Panowie - zero naszego wsparcia - JAKIEGOKOLWIEK - jeżeli nie wspieracie nas w 100% i naszej polityki. I nawet nie mówić o banderyzmie, UPA itd - skupić się na tym, że Kijów ma w 100% wspierać bezwarunkowo nasze wymagania nt transferu technologii [nie tylko wojskowej] i nt anulowania 447 wobec Polski. Bo alternatywa jest taka, że nawet gdyby nie było zrealizowanej hucpy z Polinem i ze ściągnięciem z nas rabunkowo 300 mld dolarów, to jeżeli będziemy tylko tak trwali i wierzyli USA, to ok. 2030 USA "nagle" i "niespodziewanie" dla naszych zdziwionych decydentów, jednego dnia USA ogłoszą decyzję, a drugiego zaczną wycofywanie sił z Europy, zostawiając nas dociśniętych do ściany wobec wściekłego niedźwiedzia. Pewnie - może nam zostawią trochę sprzętu i słów dalszych obiecanek [że niby pomogą] - ale faktycznie wrzucą nas w drastyczna, zupełnie niekorzystną sytuację. Obecny ślepy patriotyzm i antyrosyjskość sączone nam z Waszyngtonu, to prócz wsadzania nas w buty amerykańskiej polityki, także urabianie nas pod przyszłą rozpaczliwą, krwawą wojnę - naszym kosztem i naszymi ofiarami. A nam chodzi o to, by być tak silnym, zbudować tak silną A2/AD [ze środkami odstraszania np. "głowic na ciężarówkach" pozyskanych np. od Pakistanu - dla operacji specjalnych - nawet bez rakiet], by ani Moskwie ani Berlinowi nie kalkulowało się żadne rozwiązanie siłowe wobec Polski. Przy czym musimy stać się także silni gospodarczo - inaczej Berlin zdominuje nas ekonomicznie. Stąd rola USA to transfer technologii [Wujek Sam ma sakiewkę zbyt cienką na wielkie inwestycje ekonomiczne w Polsce, wiec niech metodą transferu technologii nas zasili] , głownie wojskowych [ogólnie strategicznych], a rola Chin to zastrzyk ekonomiczny dla Polski. Bo obecna sytuacja jest taka, Pekin widząc klientelizm Warszawy i brak SUWERENNEGO gracza polskiego, nie kwapi się z inwestycjami w Polsce [już 4 razy mniejsze Węgry nas wyprzedzają - bo pokazały swoją suwerenność - i DLATEGO tam Pekin inwestuje]. Dlatego właśnie trzeba skończyć z klientelizmem i twardo postawić się i Waszyngtonowi i Pekinowi. Przy czym groźby wyrzucenia z NATO - powinny spotkać się z odpowiedzią Warszawy : "proszę bardzo - NATO bez Polski zacznie się rozsypywać w oczach - gratulujemy obecnemu liderowi NATO początku końca jego hegemonii globalnej, gdzie NATO było ważnym instrumentem tejże hegemonii USA". Bo patrząc na szybkość reakcji Pekinu w 2012 i powtórzenie silniejsze w 2012 [pakt cywilny i wojskowy zawarty w Warszawie - właściwie Chiny przyleciały do Warszawy] - to wystawienie oferty SUWERENNEJ Polski i udowodnienie twarda [postawa tej suwerennej decyzyjności Warszawy - natychmiast da reakcję Pekinu, który chętnie [w razie boczenia się Waszyngtonu] wejdzie do Polski i inwestycyjnie i intensyfikując [także politycznie] Jedwabny Szlak. Bo Chiny chcą mieć gwarancje, że rozmawiają z niezależnym graczem, z którym mogą zawierać układy, że Jedwabny Szlak nie zostanie przejęty przez USA - więc musimy udowodnić, że jesteśmy suwerenni w decyzjach, a nie - jak dotychczas, że jesteśmy tylko posłusznymi klientami-wykonawcami na klamce Waszyngtonu. A pierwszy ruch Pekinu natychmiast przerwie boczenie się Waszyngtonu, wszelkie blokady dyplomatyczne i groźby "wyrzucenia', nawet "sankcji" - jak za dotknięciem różdżki - Waszyngton zmieni narrację na hołubienie na rękach "najważniejszego sprzymierzeńca USA". Od razu podpowiadam [żeby Waszyngton wyszedł z tego z twarzą i nawet zyskał wizerunkowo, jaki to sprawiedliwy i uczciwy] prawne podstawy podzielenia się technologią na rzecz Polski - to np. realizacja benefitów z tytułu udziału Polski jako zwycięskiego państwa w II w.św. i docenienie jej zasług - DUŻO większych np. od bezczelnej i kunktatorskiej Francji, która na siłę wepchała się do Wielkiej Czwórki. USA przetransferowały ogrom technologii z najwyższej półki z Niemiec do siebie - czas na [zaktualizowane] "zrefakturowanie" tego transferu obecnymi technologiami z najwyższej półki do Polski - np. od wszystkich koncernów amerykańskich, które z transferu technologii z pokonanych Niemiec pociągnęły tak wielkie profity i skokowy rozwój.

Reklama C24-A1
Reklama
Tweets CyberDefence24