Nie stać nas na polską wersję Russia Today, ale jeszcze bardziej na błędy [KOMENTARZ]

5 marca 2018, 19:05
Poland flag
Fot. Flickr.com / Grzegorz Bednarczyk / CC 2.0

W wywiadzie, który ukazał się w serwisie Polskatimes.pl szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk na pytanie dziennikarza o asymetrię w „komunikacji międzynarodowej” pomiędzy Polską a Izraelem odpowiedział, że „maszyna informacyjno-propagandowa” Izraela jest zbyt potężna dla naszego kraju, którego nie stać na stworzenie „kanału informacyjnego w stylu Russia Today czy Al-Dżazira”. Czy my w ogóle wiemy na co nas stać, na co nie, a na czym i tak w długim okresie nie da się oszczędzić?

Chodzi dokładnie o pytanie Agatona Kozińskiego, którego pełny zapis brzmi: „Ten konflikt pokazał ogromną asymetrię między Polską i Izraelem w komunikacji międzynarodowej. Izrael ma trzy gazety pisane po angielsku, codziennie piszące o tej sprawie. Ze strony polskiej był «tylko» Mateusz Morawiecki odpowiadający za pomocą orędzi i filmików w internecie. Jak bolesne było dla Was to doświadczenie?”. 

Odpowiadając na to pytanie Dworczyk stwierdził: „To było trudne doświadczenie dla nas wszystkich. W porównaniu z maszyną informacyjno-propagandową Izraela państwo polskie dysponuje bardzo skromnymi środkami. Ale chcemy to zmienić. Jak? Przygotowujemy rozwiązania, które pozwolą prowadzić nam skuteczniejszą politykę w przestrzeni informacyjnej. Jednak powiedzmy sobie jasno: zaniedbania sięgają dalej niż ostatnie 27 lat. W PRL-u Polska też nie dbała o swój wizerunek za granicą. Takich zaniedbań nie nadrobimy w rok, czy dwa lata. Potrzebna jest praca organiczna, która przyniesie efekty dopiero za jakiś czas”. 

Po tym padło pytanie jak owa praca ma wyglądać, na co z kolei szef KPRM odparł: „Uważam, że dziś nie stać nas na anglojęzyczny kanał informacyjny w stylu Russia Today czy Al-Dżaziry. Proszę pamiętać, że Russia Today ma budżet 2,5 mld zł rocznie. Dla porównania roczny budżet całego TVP to ok. 1,5 mld zł. Nie jest to zatem pomysł, który dziś możemy zrealizować”. 

Tylko ta krótka wymiana zdań pokazuje co najmniej trzy problemy:
1. Analizując wypowiedzi publiczne pracowników administracji państwowej często można odnieść wrażenie, że nie ma świadomości czym tak naprawdę jest komunikacja strategiczna i jakie jest jej znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego,
2. Nazwanie RT (dawnego Russia Today) „kanałem informacyjnym” oraz porównanie polskiej telewizji publicznej do rosyjskiego ośrodka propagandowego realizującego agresywną politykę zagraniczną Federacji Rosyjskiej jest fundamentalnym błędem na wielu poziomach, gdyż działalność informacyjna nie jest tożsama z działalnością aparatu propagandy,
3. Używanie w sposób dowolny lub błędny bądź wręcz zastępowanie w dyskursie politycznym naukowych, konkretnych pojęć metaforami czy literackimi, patetycznymi określeniami, jak „maszyna informacyjno-propagandowa”, nie przystającymi do rzeczywistości postępuje nad Wisłą od kilku miesięcy i stanowi samo w sobie zagrożenie dla bezpieczeństwa informacyjnego kraju.

Podejmując próbę uporządkowania chaosu pojęciowego, panującego w polskiej debacie publicznej, w pierwszej kolejności należy odnotować, że nie ma czegoś takiego jak „komunikacja międzynarodowa”. Nie istnieje też coś takiego jak „maszyna informacyjno-propagandowa”. Kremlowskie „media”, a zwłaszcza te skierowane do audytorium zagranicznego, nie są mediami czy kanałami informacyjnymi w zachodnim rozumieniu tego słowa, gdyż powołano je do realizacji interesów Rosji na arenie międzynarodowej. A na koniec, warto byłoby pomyśleć o usystematyzowaniu przekazu odnośnie wydatków Kremla na propagandę – budżet RT na rok 2016 wynosił bowiem ok. 300 mln USD, co w przeliczeniu na obecny kurs daje ok. 1,04 mld PLN. Kontekst całościowych wydatków na ten ośrodek wygląda tak, że od momentu powstania w 2006 r. do dzisiaj otrzymał on łączne finansowanie na poziomie 2 mld USD, co daje 6,8 mld PLN (czyli w przeliczeniu ok. 566,6 mln PLN rocznie). Niemniej jednak to tylko przykład jednego z kremlowskich ośrodków propagandowych. 

Komunikacja strategiczna 

Beata Biały z Centrum Eksperckiego Komunikacji Strategicznej NATO (NATO Strategic Communications Centre of Excellence) podkreśla, że jest wiele definicji komunikacji strategicznej. Jak powiedziała w rozmowie z CyberDefence24.pl: „zgodnie z obowiązującą doktryną natowską, komunikacja strategiczna jest integracją wszystkich zdolności komunikacyjnych, takich jak komunikacja społeczna, dyplomacja publiczna, informacje operacyjne, informacje psychologiczne. Te wszystkie zdolności komunikacyjne są skoordynowane, zintegrowane i służą wspieraniu polityki NATO w obszarze komunikacyjnym. Należy też dodać, że dynamicznie zmienia się również otoczenie informacyjne, a razem z nim termin komunikacji strategicznej podlega ewolucji, co występuje w samym NATO jak i naszym centrum. (…) Trzeba jednak pamiętać, że komunikacja strategiczna to nie tylko słowa - kluczowe jest, by słowa i czyny były zgodne. Jeśli to, co robimy, będzie przeczyło temu, co mówimy, komunikacja będzie niespójna, a więc nieskuteczna”. 

Czytaj więcej: Ekspert Centrum Komunikacji Strategicznej NATO: Naszą bronią jest konsekwentne mówienie prawdy [WYWIAD] 

Analizując stronę cywilną zagadnienia, dr hab. Marek Jachimowski w swoim artykule pt. „Komunikacja strategiczna a dziennikarstwo”, zauważa, że już w 2004 roku Departament Obrony USA wskazał cztery główne instrumenty tego rodzaju komunikacji:
- dyplomacja publiczna (Public Diplomacy),
- działalność prasowo-informacyjną (Public Affairs),
- międzynarodowe usługi związane z nadawaniem programów (International Broadcasting Services),
- działania informacyjne (Information Operations – choć najczęściej nawiązuje się do nich w sferze wojskowej). 

Kontynuując wywód badacza, komunikacja strategiczna jest procesem interaktywnym. Posiada zestaw trwałych i spójnych form działania, które obejmują:
- ocenę sytuacji w mediach krajowych i zewnętrznych oraz przepływ informacji,
- analizę prowadzącą do zrozumienie tożsamości, zachowania, kultury różnych grup i środowisk z perspektywy interesów strategicznych państwa,
- ocenę sieci społecznych i ich wpływy polityczne, społeczne, gospodarcze, religijne i motywy ich działania, metody określania najlepszych sposobów komunikowania strategii i polityki środowiskom decydenckim krajowym i zagranicznym na różnych szczeblach oraz opinii publicznej,
- wywoływanie dyskusji w mediach i poza mediami propagujących ideę dialogu wspierającego wspólne wartości i interesy z perspektywy społeczeństw i państw, oddziaływanie rządu i społeczeństwa obywatelskiego na postawy i zachowania różnych środowisk zgodne z interesem wspólnym, pomiary wpływu komunikacji strategicznej. 

Jachimowski dodaje do nich również: dyplomację kulturalną, dyplomację ekonomiczną, programy edukacyjne i szkoleniowe oraz wszelkie działania wspierajcie społeczeństwo obywatelskie i demokrację. W ocenie badacza: „polityka jest w swej istocie lokalna, natomiast komunikacja współcześnie jest globalna. Rozdźwięk między tym, co naród mówi i robi, a tym, co inni mówią i słyszą, ma znaczenie strategiczne. Wpływa to na interesy państwa w strukturach międzynawowych”. 

Uwzględnia to analizę zarówno naszej percepcji otoczenia międzynarodowego, jak i odwrotnie – postrzegania nas samych poprzez zewnętrzne audytoria. Chodzić tu będzie również o przygotowanie strategii, konkretnych planów, ich realizacji, modyfikacji i adaptacji w zależności od bieżących potrzeb czy zmian zachodzących w sferze politycznej, gospodarczej, technologicznej i realiów geopolitycznych. 

Podsumowując za badaczem: „w globalnym świecie komunikacja strategiczna jest ważnym instrumentem, wzmacniającym bezpieczeństwo państwa i tożsamość społeczeństw. Sytuuje dany kraj jako podmiot, kontrolujący własną przestrzeń medialną i komunikacyjną oraz mający możliwość oddziaływania na zewnątrz. Komunikacja ta ma zasadnicze znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego w wielu wymiarach. Jest to coraz bardziej wszechstronny, wielowymiarowy instrument, który ma kluczowe znaczenie dla interesów danego państwa do osiągania celów strategicznych narodu. Warte podkreślenia jest, iż posiadanie przez państwo tego instrumentu określa jego podmiotowość w globalnej przestrzeni medialnej i komunikacyjnej. Brak lub niedocenianie komunikacji strategicznej czyni dany kraj przedmiotem oddziaływania perswazyjnego innych państw”. 

Dyplomacja publiczna 

Jak podaje (MINI)SŁOWNIK BBN: Propozycje nowych terminów z dziedziny bezpieczeństwa, jest to „część dyplomacji danego państwa realizowana w publicznej przestrzeni informacyjnej jako forma pozytywnego wpływania na postawy społeczne w innych krajach i kształtowania w ten sposób polityki zagranicznej danego państwa. Cechą szczególną dyplomacji publicznej jest wykorzystywanie środków wykraczających poza zakres tradycyjnie pojmowanej dyplomacji, a jej istotnym elementem jest kształtowanie opinii publicznej w innych krajach przy pomocy mechanizmów wykorzystywanych przez marketing gospodarczy oraz polityczny. 

Komunikacja społeczna 

Ponownie, za (MINI)SŁOWNIKem BBN: jest to „proces wytwarzania, przekształcania i przekazywania informacji pomiędzy jednostkami, grupami i organizacjami społecznymi, mający na celu dynamiczne kształtowanie, modyfikację bądź zmianę wiedzy, postaw i zachowań w kierunku zgodnym z wartościami i interesami oddziałujących na nie podmiotów. W komunikacji społecznej nadawca w przekazie może wykorzystywać środki perswazji lub manipulacji medialnej w celu wywołania określonego zachowania u odbiorcy”. 

Propaganda 

Propaganda to działania ukierunkowane na wpływanie na poglądy, nastroje, działania, postawy i zwyczaje z wykorzystaniem środków masowego przekazu, zestawu twierdzeń, nauki lub innych zasobów. Uwzględniają one świadome wykorzystanie manipulacji i kłamstwa, w tym za pomocą elementów graficznych lub audiowizualnych. Celem jest przekonanie do czegoś (działań, polityki, podmiotu, ideologii, zasadności lub słuszności) lub wręcz przeciwnie – wywołanie negatywnych emocji i skojarzeń. Może być ona zarządzana / organizowana / zlecana na poziomie państwowym, partyjnym, lokalnym czy międzynarodowym. Odpowiadać za nią mogą podmioty rządowe, pozarządowe i prywatne. 

Czytaj więcej: Mały słownik bezpieczeństwa informacyjnego, cz. 1 

Podsumowanie 

Federacja Rosyjska wydaje na propagandę więcej, niż wszystkie państwa NATO razem wzięte ok. 1000 razy. Prawdą jest więc, że Polska nie może konkurować pod względem poziomu budżetu. Tylko jak w ogóle można przy dyskusji o wyzwaniach komunikacji strategicznej państwa i jego zdolności do przeciwdziałania kryzysom w sferze dyplomatycznej dojść do sfery finansowania działalności propagandowej, jako wzór podając RT? 

Komunikacja strategiczna jest jednym z najważniejszych instrumentów państwa, dzięki któremu może ono realizować swoje interesy, przeciwdziałać powstawaniu napięć czy konfliktów lub je neutralizować, lub minimalizować, gdy już zaistniały. Przy obecnym rozwoju technologicznym, prędkości obiegu informacji oraz udokumentowanych możliwości oddziaływania informacyjnego na społeczeństwa przez wrogie podmioty zewnętrzne, staje się ona warunkiem sine qua non dla skutecznej realizacji celów w polityce zagranicznej, gospodarczej, ale i zapewnianiu bezpieczeństwa informacyjnego czy własnych obywateli, ale i szeroko rozumianego bezpieczeństwa narodowego. 

Ponieważ zachodnie społeczeństwa od wielu lat są celami skoordynowanych operacji informacyjnych i psychologicznych, udało się przebadać pewne schematy. Tym, co owe ataki ułatwia lub wręcz stanowi dla nich kontekst, lub kształtuje przyjazne środowisko dla infoagresora, jest m.in. brak precyzyjności i wynikająca z niego dowolność w wykorzystywaniu pewnych pojęć lub terminów. Wpływa to bowiem na możliwości generowania szumu informacyjnego i zakłócania percepcji pewnych zjawisk, poprzez chociażby wypuszczanie sprzecznych ze sobą przekazów. 

Jeżeli bowiem uznajemy Rosję za państwo prowadzące wrogie działania informacyjne przeciwko naszemu państwu, Unii Europejskiej i Sojuszowi Północnoatlantyckiemu, od których zależy nasze bezpieczeństwo, a jednocześnie określamy jedno z największych narzędzi rozprzestrzeniania rosyjskiej propagandy „kanałem informacyjnym”, na który Polski na razie nie stać, to może to powodować pewien dysonans poznawczy. Rolą dziennikarzy, którzy są na pierwszej linii frontu zarówno wojny informacyjnej, jak i funkcjonalnie są jednym z podstawowych elementów konstrukcji całego systemu informacyjnego państwa, w tym komunikacji strategicznej, jest zwracanie uwagi na szczegóły i ciągłe dokształcanie się, gdyż błędy w tym zawodzie mogą przynieść więcej szkód, niż działania całych fabryk trolli za dziesiątki milionów dolarów. 

Napięcia dyplomatyczne z Izraelem pokazały nam nasze braki w obszarze komunikacji strategicznej. Pokazały też braki systemowe – nie ma ani sprawnych mechanizmów działania w sytuacjach kryzysów dyplomatycznych, rozwiązań prawno-systemowych, koordynacji, ale nawet komunikacji między poszczególnymi resortami czy organami państwa. W takiej sytuacji trudno jest mówić o jakiejkolwiek strategii, a co dopiero o działaniach propagandowych. Nie oznacza to jednak, że komórka odpowiadająca za ten strategiczny obszar działania państwa, koordynująca przepływ informacji i działania na poziomie ponadresortowym jest wydatkiem, na który nas nie stać. To, na co Polski nie stać, to kolejne błędy i zaniedbania, rodem z powiedzenia: „Czemuś biedny? Boś głupi. Czemuś głupi? Boś biedny”. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 2
Marek1
czwartek, 8 marca 2018, 19:45

Polska NIE istnieje niestety na ogromnej większości poziomów informacyjno-propagandowych. NIE umiemy i nie mamy środków by oddziaływać skutecznie(soft power) na najbliższych, małych sąsiadów, a co dopiero mówić o globalnym zasięgu dla \"polskiego pkt. widzenia\". Wielcy i godni lubienia/podziwu jesteśmy wyłącznie sami dla siebie. Zwłaszcza autorami tej megalomańskiej narracji są tzw. turbopatrioci z wrytym w łepetynę stereotypem Polaka-zbawcy Europy/świata, odziani obowiązkowo w tiszerty z orłami, kotwicami i husarią w ilościach znacznych. Obecnie normalny, cichy patriotyzm polegający na solidnej, uczciwej pracy i braniu udziału w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego jest w pogardzie \"elit\" politycznych, dla których elektoratem są właśnie w/w turbopatrioci ...

lalala
wtorek, 6 marca 2018, 10:30

\"2. Nazwanie RT „kanałem informacyjnym” oraz porównanie polskiej telewizji publicznej do rosyjskiego ośrodka propagandowego realizującego agresywną politykę zagraniczną Federacji Rosyjskiej jest fundamentalnym błędem na wielu poziomach, gdyż działalność informacyjna nie jest tożsama z działalnością aparatu propagandy\". BŁĄD! RT jest czytane przez inteligentnych ludzi na Zachodzie, którzy mówią, że \"co prawda wiedzą, że to jest kanał Putina, ale tutaj jest dużo informacji, których nie ma w zachodnim internecie\". RT to jest kanał informacyjny, niestety..

Reklama C24-A1
Reklama
Tweets CyberDefence24