Hiszpański kontroler rosyjskiej dezinformacji [ANALIZA]

22 marca 2018, 12:52
BOEING777
Fot. Alan Wilson/Wikipedia Commons/CC 2.0

17 lipca 2014 r. samolot należący do malezyjskich linii lotniczych runął na ziemie na terenie toczącego się na wschodzie Ukrainy konfliktu. Natychmiast po tragedii użytkownik Twittera o imieniu „Carlos” rozpoczął relacjonowanie wydarzenia w języku hiszpańskim przedstawiając się jako kontroler wieży lotniczej na kijowskim lotnisku w Boryspolu. Według oświadczeń Carlosa, na kilka minut przed zniknięciem Boeinga-777 z radarów tuż obok niego przelatywały dwa ukraińskie myśliwce. Komentarz szybko stał się szeroko powielaną w mediach informacją stając się początkiem jednej z największych rosyjskich akcji dezinformacyjnych dotyczącej udziału sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej w wojnie na wschodzie Ukrainy.

Kontroler z Twittera

W wyniku katastrofy samolotu należących do malezyjskich linii lotniczych zginęło 298 osób, których większość była holenderskimi obywatelami lecącymi z Amsterdamu do Kuala Lumpur. Natychmiast po tragedii użytkownik Twittera o imieniu „Carlos” i publikujący pod nickiem @spainbuca rozpoczął relacjonowanie wydarzenia w języku hiszpańskim przedstawiając się jako kontroler wieży lotniczej na kijowskim lotnisku w Boryspolu. Według oświadczeń Carlosa na kilka minut przed zniknięciem Boeinga-777 z radarów tuż obok niego przelatywały dwa ukraińskie myśliwce. Komentarz szybko stał się szeroko powielaną w internecie informacją o udziale sił zbrojnych Ukrainy w zastrzeleniu samolotu.

Mimo, iż wielu internautów od razu wyrażało wątpliwości odnośnie wiarygodności doniesień „hiszpańskiego kontrolera” (m.in. dziennikarze serwisu Bellingcat wskazywali na niespójność zeznań osób, które miały widzieć tuż po katastrofie przelatujące ukraińskie myśliwce - http://bit.ly/1Vg9mEv) to jego relacje szturmem przejęły narrację na temat tego wydarzenia nie tylko wśród rosyjskojęzycznych mediów (informacja o relacjach kontrolera była rozpowszechniana także w Polsce przez skrajnie prawicowe, prorosyjskie portale, tj. Xportal). Popularność wpisów Carlosa wśród fascynatów spiskowych teorii wzrosła tym bardziej z tego powodu, że kilka dni później profil @spainbuca zniknął z sieci. Według zwolenników tezy o udziale ukraińskich sił powietrznych w strąceniu samolotu za usunięciem konta Carlosa stały zachodnie służby specjalne starające się zatuszować niewygodne fakty.

Medialny rozgłos

Wersją rzekomego kontrolera najbardziej zainteresowały się prokremlowskie media. Wpisy Carlosa były kolportowane przez państwowe ośrodki (dez)informacyjne: agencję TASS, RIA Novosti, Russia Today, Wiesti czy rządowy dziennik Rasijskaja Gazieta. Dwa dni po katastrofie ówczesny wiceminister obrony narodowej Federacji Rosyjskiej, Anatolij Antonow (obecnie ambasador Rosji w Waszyngtonie) w informacyjnym kanale Rassija-24 zadał publicznie pytanie władzom w Kijowie o powód obecności w rejonie katastrofy dwóch ukraińskich samolotów bojowych.

Co więcej, na doniesienia Carlosa powoływał się sam prezydent Władimir Putin. W serii wywiadów przeprowadzonych przez znanego amerykańskiego reżysera Oliviera Stone’a z rosyjskim przywódcą pojawiły się rewelacje z Twitterowego konta. „O ile wiem, tuż po tej strasznej katastrofie jeden z ukraińskich kontrolerów lotu – sądzę, że jest on hiszpańskiego pochodzenia – informował, że widział samoloty wojskowe w korytarzu przeznaczonym dla samolotów cywilnych. Co one tam robiły?” – pytał retorycznie Putin w rozmowie opublikowanej w książce Stone’a (w wersji filmowej wywiadu ta kwestia została wycięta).

Co ciekawe, kilka miesięcy po katastrofie rosyjska telewizja opublikowała sensacyjne zdjęcia satelitarne przedstawiające moment ataku ukraińskiego myśliwca na malezyjski samolot. Dowody nie przetrwały jednak próby internetowych speców od grafiki, którzy szybko zdemaskowali marnej jakości mistyfikację wykazując, że zdjęcia są zlepkiem obrazów z map Googla i Yandexu. Na domiar złego pomylono sylwetkę SU-25 z SU-27, zaś do zobrazowania samolotu cywilnego użyto pierwszego lepszego zdjęcia pojawiającego się po wpisaniu w wyszukiwarce frazy w jęz. rosyjskim „Boeing z góry”.

Hiszpański hochsztapler z Rumunii

Choć wydawało się niemal pewne, że konto @spainbuca była wytworem rosyjskiej fabryki trolli lub było administrowane przez rosyjskich agentów to okazało się, że Carlos… istnieje naprawdę. Dziennikarze Radia Wolna Europa, w wyniku trwającego 5 miesięcy śledztwa, dotarli do prawdziwego posiadacza profilu na Twitterze. Jose Carlos Barrios Sanchez okazał się być postacią funkcjonującą nie tylko w wirtualnym, ale także prawdziwym świecie. Na podstawie jego aktywności w internecie, ale także w mediach, dziennikarzom udało się ustalić prawdziwą tożsamość „hiszpańskiego kontrolera”.

Reporterom udało się ustalić, że w sierpniu 2013 r. Carlos Sanchez został zatrzymany na lotnisku w Bukareszcie przez rumuńskie służby pod zarzutem wyłudzenia pieniędzy od ośmiu obywateli Rumunii. Hiszpan miał przedstawiać się jako wysoko postawiony pracownik linii lotniczych Iberia i obiecywać zatrudnienie w firmie za przekazanie odpowiednich kwot pieniędzy. Tuż po zatrzymaniu okazało się, że jest on również poszukiwany przez hiszpańską policję na podstawie ciążącego na nim zarzutu defraudacji kilku tysięcy euro z jednej z organizacji zarejestrowanej w Hiszpanii.  On sam mieszkał od 2009 r w Rumunii., gdzie ukrywał się przed hiszpańskim wymiarem sprawiedliwości.

Rumuński sąd zdecydował o ekstradycji Carlosa do Hiszpanii, gdzie prawdopodobnie odbył wyrok 6-miesięcy więzienia wydany w związku z dokonanymi przez niego przestępstwami. Wersję tę potwierdza zawieszenie aktywności jego konta na Twitterze - @spainbuca, która została wznowiona w lutym 2014 r. Za pośrednictwem komunikatora Carlos przedstawiał się jako wspomniany wyżej kontroler kijowskiego lotniska krytycznie opisując wydarzenia na Ukrainie.

Bardzo szybko jego osobą zainteresował się hiszpańskojęzyczny kanał Russia Today, której podający się za mieszkańca Kijowa obywatel Hiszpanii udzielił w maju 2014 r. ekskluzywnego wywiadu. Na pasku informacyjnym podczas rozmowy zaprezentowano Twitterowy profil Carlosa niedwuznacznie w ten sposób zachęcać do jego śledzenia. Do chwili katastrofy malezyjskiego samolotu „hiszpański kontroler” negatywnie komentował sytuację na Ukrainie oskarżając aktywistów EuroMajdanu i nowe władze w Kijowie o doprowadzenie kraju do upadku.

Wykreowana rzeczywistość

Porównując zdjęcia opublikowane w sieciach społecznościowych z dokumentami ze śledztw w Rumunii i Hiszpanii i występu w rosyjskiej telewizji, a także na podstawie rozmów z sąsiadami Hiszpana w Bukareszcie, dziennikarzom udało się ustalić, że „Carlos” administrujący profilem @spainbuca i Jose Carlos Barrios Sanchez to jedna i ta sama osoba. Rola, która została przypisana „hiszpańskiemu kontrolerowi” była najprawdopodobniej kreacją stworzoną na potrzeby rosyjskiej propagandy w Hiszpanii. Zestrzelenie samolotu pasażerskiego spowodowało, że cel jego wirtualnej działalności został znacznie rozszerzony stając się kluczowym elementem tuszowania udziału rosyjskiej armii w wojnie na Donbasie.

Wiele wskazuje także na to, że osoba Sancheza nie została wybrana przypadkowo. Jego konto na Twitterze istniało od 2010 r., a publikowanie na nim wpisy i komentarze dotyczyły bieżących zagadnień międzynarodowych, wobec których przejawiał ostre stanowisko. Jego aktywność wyraźnie rosła w momencie istotnych wydarzeń, jak np. podczas wypadków w Odessie w maju 2014 r. Publikowane przez niego posty służyły podgrzewaniu emocji i wzbudzeniu antyukraińskich nastrojów. W połowie marca 2014 r. @spainbuca był śledzony przez 3781 użytkowników. Tuż po wypadku samolotu i przed zablokowaniem profilu ilość followersów wyniosła ponad 11 tys.

Nie wiadomą pozostaje czy Carlos kiedykolwiek był na Ukrainie. Ukraińskie cywilne służby lotnicze poinformowały, że wszyscy kontrolerzy w tym kraju są narodowości ukraińskiej, zaś ambasada Hiszpanii w Kijowie stwierdziła, że nie zna osoby o takiej tożsamości przybywającej na ukraińskim terytorium. Osoba Carlosa Sanchesa nie figuruje również na liście naziemnych pracowników hiszpańskiego lotnictwa.

Kulinarny ekspert

Co działo się z Carlosem po katastrofie? Jego konto zostało usunięte, zaś on sam korzystał z uroków życia. Zamieszkał w prestiżowej dzielnicy Bukaresztu, dokąd zapewne wrócił po odbyciu wyroku. W 2015 r. wystąpił nawet w popularnym programie kulinarnym aranżującym poprawę jakości usług w rumuńskich lokalach gastronomicznych (odpowiednik polskich „Kuchennych rewolucji”). Tym razem odgrywający rolę „hiszpańskiego klienta” Carlos zachwalał konsumowane przez siebie krewetki serwowane w jednej z bukaresztańskich restauracji.

Dziennikarzom Radia Wolna Europa jesienią ubiegłego roku udało się nawiązać kontakt z Carlosem Sanchezem przy pomocy jego profilu na portalu Expat.com. Opisujący siebie jako „hiszpański ekspata w Rumunii” zamieszkujący w Bukareszcie od 2009 r. początkowo chętnie nawiązał kontakt. Jego entuzjazm opadł, gdy zostały mu zadane pytania dotyczące jego konta na Twitterze. W internetowej rozmowie z reporterami przyznał jednak, że nigdy nie był kontrolerem lotu, a wpisy, które publikował na swoim profilu „zostały mu podyktowane” za co miał otrzymać 48 tys. dolarów. Dowiadując się, że ma do czynienia z dziennikarzami umówił się z nimi 9 marca br. na spotkanie, na które jednak nigdy nie dotarł.

Epilog

Za epilog działalności Carlosa Sancheza można potraktować śmierć ukraińskiego pilota, Władysława Wołoszyna, który 18 marca br., zgodnie z przyjętą przez ukraińską policję wstępną wersją, popełnił samobójstwo. Ukrainiec, według rosyjskich mediów, miał siedzieć za sterami myśliwca, którym zastrzelono w lipcu 2014 r. malezyjski samolot. Po wypadku pilot zwolnił się ze służby, oficjalnie z powodów rodzinnych. Pomimo tego, że Wołoszyn był zawodowym żołnierzem życie odebrał sobie strzelając z pistoletu w klatkę piersiową. Mężczyzna żył i był świadomy jeszcze do chwili przyjazdu karetki pogotowia, jednak lekarzom nie udało się go uratować. Zostawił żonę i dwójkę małych dzieci.

KomentarzeLiczba komentarzy: 23
lolek
poniedziałek, 26 marca 2018, 13:26

Wołoszyn był oskarżany nie tylko o zestrzelenie Mh17 ale rowniez o masakre cywilów w Lugańsku w 2014. Jedna z hipotez jego samobójstwa zakłada zemste własne za te masakrę.

gonzo
piątek, 23 marca 2018, 01:29

Oczywistym jest,że strzelali ROsjanie. Doszłó do pomyłki. Sadzili, że walą do rozpoznawczego An 30 czy 32, który w tym samym czaskie wystratował na rozpoznanie. O tym, że wystartował dowiedzieli się od szpiegów z okolic bazy lotniczej. Buk działał w trybie autonomicznym. Jego obsługa nie miała dostępu do radaru obserwacji dookolnej i widziała na radarze kawałek nieba skąd miał nadlecieć Antonow. Dlaczego ostrzelała Boeninga. Być może nie byli to zgrani i w pełni wyszkoleni ludzie, mieli niską świadomość sytuacji, działali pod presją czasu i sukcesu,. Nie wiem czy Buk w trybie autonomicznym określał wysokość celu czy tylko podawał odległość do niego.W każdym razie walnęli i jest to wina, choć nie bezpośrednia, Putina ja szefa tego ukraińskiego bałaganu.

Tylko Polska
piątek, 11 maja 2018, 06:01

oczywistym ? masz jakies dowody czarno na bialym? chetnie sie dowiem wiecej ale niestety dowodow na razie brak. Ten brak dowodow oznacza ze jest to manipulacja szyta grubymi nicmi. A moze to ukraincy chcieli zestrzelic maszyne ktora lecial nad Ukraina mniej wiecej w tym samym czasie Putin i wygladala prawie identycznie jak ten zestrzelony samolot...

lolek
poniedziałek, 26 marca 2018, 13:31

Według rosyjskiego eksperta Niezawisimej Gazety Łukaszewicza chodziło o AN26. Informacje o starcie AN26 z ukraińskimi komandosami miał przekazac separatystom ich szpieg ale ukraińcy zorientowali się i start odwołano dlatego strzelano do boeinga ,który był poza korytarzem powietrznym.

Michał
poniedziałek, 26 marca 2018, 00:35

a ten \"ukraiński bałagan\" jest jednak w dużej części winą putina... jak mi się wydaje... dodałbym, że jednak bezpośrednią winą...

xd1
piątek, 23 marca 2018, 13:00

świetna analiza cały czas powtarzam po jaki grom państwo wydaje gruby szmal na wszystkie agencje wywiadu wystarczy ze poczytają takich ekspertów i za darmo wsxysko będą wiedzieć

Adam
czwartek, 22 marca 2018, 17:16

To była świetnie zaplanowana akcja tylko doszło do pomyłki. Obsługa BUK-a pomyliła miejscowości i znalazła się kilkadziesiąt km obok przez co zestrzelili NIE TEN SAMOLOT. Mieli zestrzelić rosyjski co by dało Putinowi taki sam pretekst jak wysadzenie bloków mieszkalnych do II wojny czeczeńskiej.

peter
piątek, 23 marca 2018, 03:53

Moglo byc tak ze wszystko mialo byc /zwalone/na Ukraine Tylko Ukraina miala BUKI Najpierw wszyscy by zajeli sie ukrainskimi mysliwcami potem oddaja wrak i Holendrzy mowia to nie rakieta z myslica to rakieta z buka A buka posiada Ukraina Wszystko popsuly glupie zdjecia opublikowane w sieciach spolecznosciowych

als
czwartek, 22 marca 2018, 23:41

..ich nie sieją. Takim trzeba bowiem być, żeby wierzyć, że Ruscy z wyrzutni Buk nie dość że nie mieli odbiornika GPS/GLONASS, to jeszcze zapomnieli wziąć na wyprawę na Ukrainę zwykłej mapy samochodowej i pobłądzili tam jak dzieci. Nie lubię Putina, uważam go za nikogo innego jak szefa mafii, a obecną Rosję za kraj upadły, żyjący wyłącznie na kroplówce, jaką daje im sprzedaż bogactw naturalnych. Ale w ich rozgrywce z Ukrainą pasuje jak ulał przysłowie - wart Pac pałaca, a pałac Paca.

Stirlitz
czwartek, 22 marca 2018, 16:19

to byłoby na tyle jeśli chodzi o rosyjską dezinformację - w wymyślaniu baśni są rywalami braci Grimm ;) Szkoda, że równie dobrze nie zajmują się losem biednych rosjan, którzy żyją za 160 dolarów na miesiąc.

Yugol
czwartek, 22 marca 2018, 20:41

Na świecie 124 mln ludzi cierpi z głodu i braku wody,nawet w krajach demokratyczno-kapitalistycznych

Stirlitz
czwartek, 22 marca 2018, 23:17

Z tego w Rosji 40 milionów.

Boczek
czwartek, 22 marca 2018, 21:52

...ale jeszcze nigdy w najnowszej historii było ich tak niewiele.

Chark
czwartek, 22 marca 2018, 15:17

Nie rozumiem jednej rzeczy - dlaczego żadna ze stron rosyjska czy ukraińska nie ujawnia zapisów radarów z dnia zdarzenia. Przecież wszystko byłoby jasne czy koło boeinga były myśliwce czy nie. Ukraińcy z pewnością mają takie nagranie a i Rosjanie pewnie też bo sama katastrofa miała miejsce ok 40km od ich granicy.

pragmatyk
piątek, 13 kwietnia 2018, 21:39

Ukraińcy nie mają echa z radaru ,tylko z ekspanderów ,więc i tak widać tylko te samoloty co mają włączone ,a Rosjanie jak wszyscy wiemy nad Bałtykiem także oszczędzają na tym co w Europie jest standartem.

Davien
wtorek, 27 marca 2018, 00:00

To jeszcze wiele nie zrozumiesz i się nie dowiesz, szczególnie dlaczego nagle wyciszono całą awanturę, tu za podtrutego szpiega wydalają dyplomatów, a tam za śmierć tylu ludzi nawet o procesach przeciwko Rosji nic nie słychać. Po prostu jeszcze ktoś inny ma brudne łapy.

lolek
poniedziałek, 26 marca 2018, 13:44

Również Amerykanie nie upubliczniaja swoich nagrań , chociaż zaraz po zdarzeniu twierdzili ,że takowe posiadają ( zdjecia sat) , na których widać dokładnie skąd wystrzelono rakietę - byc może widac również czy są myśliwce ukraińskie czy nie. Sprawa MH17 jest owiana tajemnica podobnie jak sprawa zamachu w Smoleńsku. Senator Bielan w jednym z wywiadów stwierdził ,że USA i Rosja szantażują sie nawzajem wiedzą o ciemnych sprawkach drugiej strony dlatego prędko nie dowiemy się jak było naprawdę w Smoleńsku czy w Donbasie

lolek
poniedziałek, 26 marca 2018, 13:39

Rosjanie pokazali na konferencji prasowej w lipcu 2014 tor lotu SU25 prostopadły do toru lotu MH17 . Tory przecinały sie w okolicach punktu rozpadu boeinga. Równiez czas zdarzen się zgadzał. Ten tor nie był widoczny na cywilnych radarach , mozna dominiemywac ,że był wzięty z radarów wojskowych. Dwa lata później rosjanie zaprzeczyli jednak ,że widzieli jakikolwiek obiekt inny w poblizu Mh17 w chwili rozpadu. Istnieją teorie spiskowe ,że rosjanie jednak maja nagrania ,którymi szantazują zachód negocjując ustępstwa w sprawie Syrii i Asada.

JKK
niedziela, 25 marca 2018, 13:09

rosjanie udostepnili

Bello
niedziela, 25 marca 2018, 00:02

Oczywiście, że te zapisy zostały ujawnione, to tylko Rosjanie nie ujawnili swoich danych z radaru a przedstawili tylko nagranie wideo, dlaczego?

Andrzej
sobota, 24 marca 2018, 13:31

Problem w tym że Rosjanie ujawnili swoje zapisy radaru.

xd1
piątek, 23 marca 2018, 16:19

rosjanie przekazali holendrom swoje zapisy ale jak słusznie zauwazyleś druga strona tego nie zrobiła tak jak usa nie przedstawiło swoich \" niezbitych dowodów\" które to ponoć posiadali. ps. ciekawe może eksperci przeanalizowali dziwny zbieg okoliczności że spadły dwa malezyjskie samoloty krótko po tym jak trybunał malezyjski uznał administrację amerykańską i brytyjską zbrodniarzami za wojnę w iraku i zarządał ich ekstradycji można też prześledzić wypowiedzi medialne merkelowej w sprawie rosji przed zwariowaniem pilota i po

Tweets CyberDefence24