Reklama

Iran będzie dokładniej szpiegował swoich obywateli w sieci

1 czerwca 2016, 14:43
Cyberwojna

Władze Iranu chcą, aby zagraniczne firmy internetowe przeniosły wszystkie swoje dane na serwery znajdujące się na terenie kraju. W ten sposób większość usług w sieci - w tym komunikatory i portale społecznościowe - będzie kontrolowanych przez rząd.

Irański rząd właśnie zapowiedział, że daje zagranicznym przedsiębiorstwom rok czasu na migracje danych z serwerów zagranicznych do serwerów znajdujących się na terenie kraju. To prawdopodobnie kolejny krok mający na celu ograniczenie prywatności obywateli Iranu. Pierwszymi sygnałami takiej polityki była zeszłoroczna blokada aplikacji Telegram. Aplikacja - jak pisaliśmy na początku maja - zdecydowanie przeszkadza rządowi z Teheranu. Pojawiały się incydenty kasowania kont oraz likwidowania kanałów komunikacji z aplikacji.

Ograniczenia wprowadzone przez rząd nie dotkną największych internetowych gigantów, którzy w Iranie niemal nie istnieją. Facebook, Twitter czy Google są domyślnie blokowane przez DNS dla adresów na terenie Iranu. Dlatego też najwięcej na zmianach stracą właśnie szefowie rosyjskiej aplikacji.

Telegram jest obecnie używany przez 20 mln Irańczyków, co daję prawie 25% wszystkich obywateli tego kraju. Najwidoczniej rząd nie zamierza pozwalać na swobodną wymianę myśli pomiędzy obywatelami. W listopadzie zeszłego roku oprócz usunięcia kilku kont aresztowano administratorów grup, które według irańskiej policji udostępniały treści „niemoralne”.

Eksperci spekulują, że w przypadku przeniesienia serwerów na teren kontrolowany przez Iran poziom ingerencji w prywatność użytkowników komunikatorów czy mediów społecznościowych tylko wzrośnie.

Przeniesienie danych do serwerów kontrolowanych przez irański rząd może wpłynąć na ilość użytkowników korzystających z bezpiecznych kanałów komunikacji internetowej. W przypadku aplikacji innych niż Telegram same przenosiny mogą znacznie zaszkodzić danym przechowywanym na serwerze. W Telegramie komunikacja pomiędzy użytkownikami zabezpieczona jest szyfrowaniem end-to-end, które omija problemy związane z przechowywaniem wiadomości na serwerze zewnętrznym. W przypadku, kiedy właściciele Telegramu zgodzą się na umieszczenie serwerów na terenie Iranu, całe grupy czy ich administratorzy mogą być inwigilowani przez służby irańskie. Nie będzie miało to jednak znaczącego wpływu na wiadomości prywatne, które nie są przechowywane na serwerach.

Czytaj też: Ministerstwo Cyfryzacji pracuje nad jednolitym systemem dla administracji

KomentarzeLiczba komentarzy: 0
No results found.