Śladami rosyjskiej dezinformacji. Tak Kreml wpływa na Polaków

30 lipca 2019, 09:56
poland-2537089_960_720
Fot. 3005398/Pixabay

Rosyjska kampania dezinformacyjna nie polega wyłącznie na wykorzystywaniu finansowanych przez Kreml mediów oraz znanej powszechnie fabryki trolli. Według raportu Info Ops Polska fake newsy mogą być rozpowszechniane przez wielu aktorów za pomocą różnych narzędzi.

Autorzy raportu zbadali problem wrogiej dezinformacji nad Wisłą, której często podstawą jest manipulacja historią polsko-ukraińską oraz relacjami między tymi państwami. Eksperci przeanalizowali ścieżkę, jaką przemierzają rosyjskie fake newsy w sieci.

Na początek strona internetowa

Polska i Ukraina mają długą, bogatą, ale również bolesną historię. Według różnych statystyk w Polsce mieszka oraz pracuje od 900 tysięcy do 1,2 miliona obywateli Ukrainy. Ich napływ znacząco wzrósł w 2014 roku, gdy sytuacja we wschodniej części kraju zaczęła się pogarszać ze względu na rosyjską agresję. Ukraińców zachęcała również stabilna polska gospodarka oraz możliwości zarobku. Te wszystkie czynniki stanowią idealny materiał dla Kremla, aby napędzać swoją kampanię dezinformacyjną.

Przykładem tego może być działalność Sputnik Polska, który w swojej narracji wykorzystuje fake newsy na temat obu tych państw - piszą autorzy Info Ops Polska. Jeden z opublikowanych artykułów obwiniał Ukraińców o obniżenie standardu życia w Polsce (który, wręcz przeciwnie, w ostatnich latach stale rośnie). Inny z kolei pokazywał obraz „ukraińskich robotników niewolników”. W tym przypadku celem było przedstawienie Polski jako kraju, który nie traktuje ludzi sprawiedliwie, wyolbrzymia napięcia polsko-ukraińskie i pokazuje Ukrainie jako kraj bez perspektyw.

W raporcie stwierdzono, że Sputnik Polska wykorzystuje także trudną historię obu państw, aby w ten sposób wywołać strach i niechęć wobec Ukraińców, przedstawiając ich jako społeczeństwo „opętane przez faszyzm i kult Stepana Bandery”.

Rozpowszechnianie

Opublikowanie przez Sputnik Polska fikcyjnej wiadomości nie oznacza końca całej operacji. To dopiero początek kampanii dezinformacyjnej. W dalszym etapie wykorzystuje się różne podmioty i narzędzia, aby za ich pomocą rozpowszechniać fake newsy na jak największą skalę. Co więcej, tego typu wiadomości są również specjalnie ukierunkowane do tych grup, które dają wysoką szansę na ich skuteczne upowszechnienie. Treści zamieszczane przez Sputnik Polska są przede wszystkim rozpowszechniane za pośrednictwem różnych stron internetowych, których wybór zależy od konkretnej treści artykułu - twierdzą autorzy raportu.

Kolejny etap kampanii dezinformacyjnej polega na zamieszczaniu fake newsów na konkretnych blogach. W tym przypadku treść pierwotnego artykułu jest modyfikowana pod styl twórcy takiej strony. Chodzi przede wszystkim o dopasowanie stylu języka i wypowiedzi, bez zmiany przekazu artykułu.

Następnie fake news trafia na media społecznościowe. Ich dobór zależy od wielu czynników, m.in. formy przekazu, grupy odbiorców czy preferencji użytkowników. Równie istotne są fora internetowe, w ramach których autorzy tekstów mogą rozpocząć dyskusję na wybrany temat. Podobną funkcję pełnią witryny przeznaczone do dodawania komentarzy pod wybranymi postami.

W tym miejscu należy zaznaczyć, że osoby działające na rzecz rozpowszechniania rosyjskiej dezinformacji, publikując treści na wybranych stronach, nie udostępniają linku do oryginalnego źródła materiału (w tym przypadku Sputnik Polska). Posługiwanie się odnośnikami do treści zamieszczanych na blogach, forach itd. sprawia, że dana informacja wydaje się bardziej wiarygodna i nie można jej w łatwy sposób powiązać z celowym działaniem Rosji - twierdzą eksperci Info Ops Polska.

Ostatnim etapem kampanii jest kierowanie fake newsów do mocno ograniczonej grupy odbiorców. W tym przypadku rosyjscy aktorzy mają nadzieję, że dana jednostka samodzielnie rozpocznie udostępnianie wiadomości za pomocą własnych kanałów, co jest jednym z najbardziej skutecznych środków rozpowszechniania fake newsów. Takie osoby wybierane są według sprecyzowanych preferencji, które zostały dogłębnie zbadane i przeanalizowane przez prokremlowskich specjalistów.

Przedstawiona strategia jest przykładem działania Rosji na polu dezinformacji. Głównym celem Moskwy jest tutaj jak najszersze rozpowszechnienie informacji korzystnej dla Kremla za pomocą licznych aktorów. Ich zadanie opiera się na takim przedstawieniu wskazanych treści, aby były one jak najbardziej wiarygodne i rzetelne w oczach odbiorcy. 

Źródło: EUvsDisinfo

KomentarzeLiczba komentarzy: 47
Azaz
środa, 31 lipca 2019, 13:55

Rosja była, jest i będzie ciemiężycielem wszystkich narodów słowiańskich. Dysproporcje jakie dzielą zachód i wschód są właśnie rezultatem rosyjskich wpływów w naszej części Europy. Czym szybciej takie kraje jak Polska, Słowacja, Ukraina czy Serbia odetną się od Rosji, tym szybciej zaczną rozwijać swoją pozycję i niezależność.

sża
niedziela, 4 sierpnia 2019, 17:43

Ukraina się odcięła i leży gospodarczo, a jej obywatele emigrują za pracą do Polski i do...Rosji.

Yugol
piątek, 2 sierpnia 2019, 19:55

Nie istnieje niezależność! Albo jesteś z nami albo z wrogiem. Uległość to jedyna strategia, pomiśl własną głową będziesz wrogiem. Tak przynajmniej uważa większość tego portalu.

Gość
środa, 31 lipca 2019, 10:18

Rosja jest do tego zdolna.

Yugol
środa, 31 lipca 2019, 07:47

Kto nie zna świata poza USA-Rosja ten zawsze będzie uległy wobec prowokacji i dezinformacji

pitbu
środa, 31 lipca 2019, 00:28

Rosjanie również używają polskich, jak i zachodnich dziennikarzy, których potrafią zmanipulować przez swoich agentów. Taki dziennikarz nigdy świadomie nie działałby na rzecz Rosji. Zmanipulowany działa. Szkodzi własnemu krajowi. Tak już jest od wielu lat. Zresztą Rosja prowadzi wojnę nie tylko informacyjno-propagandową. Już prowadzi wojnę z użyciem najróżniejszych narzędzi. Wojnę, która ma osłabić Zachód w tym Polskę. Kiedyś to było wspieranie wszelkiego ekstremizm a być może i potajemne wspieranie terroryzmu. Dziś może być podobnie.

Andrettoni
wtorek, 30 lipca 2019, 23:07

Nie nazwałbym tego "fake news" - fakty są prawdziwe, a manipuluje się tylko interpretacją. W stosunkach pomiędzy Polską a Ukrainą jest wiele ukrywanych problemów, które mogły być udostępnione wcześniej z inną interpretacją. Ukraińcy powodują problemy całkowicie naturalne. Zasadniczo porównać można te problemy do wyżu demograficznego. Im więcej ludzi tym więcej przestępstw, więc potrzeba więcej policji. Top samo dotyczy np. służby zdrowia czy edukacji. Nie ma na ten temat żadnej dyskusji, a przecież to są oczywiste i "przyziemne" problemy. Sputnik wchodzi po prostu na niezagospodarowany teren. Problem z Ukraińcami jest taki, że nie wiemy ilu ich jest i gdzie są - czy są w miastach? czy na wsi? W jakich regionach kraju, a to oznacza, że nie wiemy na przykład gdzie wysyłać więcej kontroli PIP. Nie ma danych, nie ma decyzji.

SOWA
sobota, 3 sierpnia 2019, 16:44

Właśnie tutaj się rodzi problem zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom Polski. Bo polski rząd i ambasada ukraińska podają inne dane na temat obywateli Ukrainy. W dodatku część firm które zatrudniają Ukraińców dostaje dopłaty od naszego państwa, tak kasa idzie chyba z pieniędzy unijnych. Problem w tym, że Ukrainka salowa w szpitalu w Gdańsku zarabia w ten sposób kilkaset złotych więcej od Polki w dodatku Ukraińcy często dostają zwrot kosztów za dojazd. To rodzi pretensje, nierówności i jest wręcz niezrozumiałą polityka władz zasiadających w Warszawie.

suawek
sobota, 3 sierpnia 2019, 03:38

Czlowieku, nie wiesz, że sputnik to nie jest źródło informacji, tylko narzędzie wpływu na ludzi takich jak Ty? Celem jego istnienia jest sianie fermentu w waszych umysłach, że jesteście okłamywani przez "mainstream", który ma pewnie coś do ukrycia, albo sieje "propagandę", że może istnieje drugie dno, itp. Tu nie chodzi o interpretację tylko tworzenie kłamstw jako wojny infofmacyjnej przez medium tylko do tego celu powołane - ewenement na skale światową.

Tweets CyberDefence24