Nieoficjalne rozmowy mocarstw o konfliktach w cyberprzestrzeni

9 stycznia 2019, 09:01
mocarstwa1
Fot. UN International Criminal Tribunal for the former Yugoslavia/Wikipedia Commons/CC 2.0

W zeszłym miesiącu w Moskwie odbyło się nieoficjalne spotkanie przedstawicieli Rosji, Chin oraz Stanów Zjednoczonych. Głównym temat dwudniowych obrad było otrzymanie stabilności w cyberprzestrzeni. Poruszono również kwestie budowy wzajemnego zaufania i zasad zaangażowania.

Współcześnie konflikty w cyberprzestrzeni nie są niczym wyjątkowym. Rosyjscy hakerzy ingerują w amerykańskie sieci energetyczne, a prowadzona kampania dezinformacyjna ma wpływać na procesy wyborcze wielu państw Zachodu.  Z kolei Pekin ukierunkował swoje działania na kradzież danych oraz własności intelektualnej wiodących amerykańskich korporacji. Odpowiedzią Stanów Zjednoczonych jest zwiększanie inwestycji w zdolności cyber własnych wojsk. 

W obliczu nieustających starć między mocarstwami w cyberprzestrzeni prowadzenie trójstronnego dialogu może wydawać się mało prawdopodobne. Jednak do takiej sytuacji doszło w zeszłym miesiącu w Moskwie, gdzie spotkali się przedstawiciele Chin, Rosji oraz USA. Celem dwudniowych obrad, zorganizowanych przez rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych, była dyskusja na temat konfliktów w obrębie cyberprzestrzeni.

Sprawa nabiera politycznego znaczenia ze względu na postać Donalda Trumpa. Wielu specjalistów badało wpływ rosyjskiej kampanii dezinformacyjnej na wybory prezydenckie w 2016 roku, której rzekomym beneficjentem miałyby być obecny szef Białego Domu. Donald Trump osobiście podjął wysiłki na rzecz zainicjowania dialogu z Moskwą na rzecz cyberbezpieczeństwa, co w obliczu kontrowersji związanych z procesem wyborczym wywołało szok amerykańskiej opinii publicznej.

Sean Kanuck, były amerykański oficer wywiadu ds. operacji w cyberprzestrzeni, podkreślił, że razem z John’em Mallery, naukowcem z Massachusetts Institute of Technology, pomógł w organizacji pierwszych spotkań pod koniec 2016 roku. Od tego momentu wspólne obrady odbywały się w Chinach, Francji, Waszyngtonie, a ostatnio również w Moskwie. Na Zachodzie nazywa je się „track 1.5”, Rosjanie jednak wolą bardziej potoczny termin „spotkanie z wódką”.

Jak podaje Sean Kanuck głównym tematem ostatniego spotkania była „cyberstabilność”, w tym zrozumienie środków budowy zaufania i zasad zaangażowania. „Celem jest zapobieganie eskalacji konfliktu w cyberprzestrzeni” – zaznaczył.

Wspólne poszukiwanie rozwiązań, nawet na forum nieoficjalnych rozmów, jest korzystne dla dyplomacji. Poza terminologią spotkania zgromadziły ważne osobistości ze wszystkich trzech krajów (zarówno byłych, jak i obecnych urzędników). W Moskwie przedstawicielem Stanów Zjednoczonych był John Costello, zajmujący się polityką cyberbezpieczeństwa w Departamencie Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wśród rosyjskiej delegacji znalazł się m.in. Andrey Krutskikh, doradca Kremla w sprawach cybernetycznych. Z kolei stronę chińską reprezentował Chen Zhimin, członek Komunistycznej Partii Chin, specjalista do spraw cyberprzestrzeni.

Jak zaznaczył Sean Kanuck, Waszyngton za pomocą tego typu obrad chce dowiedzieć się, jak Chiny i Rosja rozumieją cyberkonflikt. Z kolei Nigel Inkster, który pracował dla brytyjskiego wywiadu oraz i brał udział w spotkaniach, powiedział, że są one przydane ze względu na możliwość pozyskania szczegółowej wiedzy. „Widzimy, jak ludzie reagują na pewne rzeczy, na niektóre propozycje (…)Później w nocy, po kilku drinkach i dobrym obiedzie, ludzie mogą być bardziej rozmowni” – podkreślił Nigel Inkster.

Każde z państw uczestniczących w spotkaniach ma swoje podejście do cyberbezpieczeństwa. Stany Zjednoczone koncentrują się na ochronie infrastruktury, aby zapewnić funkcjonowanie sieci. Z kolei Rosja i Chiny akcentują znaczenie treści przesyłanych za pomocą tej infrastruktury.

Podczas gdy amerykańscy specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa skupiali się na rosyjskiej dezinformacji oraz wpływania za jej pomocą na politykę USA, w Moskwie pojawiły się twierdzenia, że Zachód od lat podejmuje te same działania w stosunku do procesów na Kremlu.

Równocześnie należy podkreślić, że tego typu nieoficjalne spotkania mogą przyczynić się do wzrostu zaufania i zrozumienia, czyniąc cyberkonflikt bardziej przewidywalnym. Jednak  z drugiej strony  mogą ukonstytuować cyberwojnę.

KomentarzeLiczba komentarzy: 2
Patryjota
środa, 9 stycznia 2019, 16:17

z nikogo Polski nie było ?

Majster
środa, 9 stycznia 2019, 15:10

A Brytyjczyków z "Integrity Initiative" nikt nie zaprosił?