Waszyngton obawia się katastrofy energetycznej? Amerykańskie wojsko zacieśnia współpracę z Departamentem Energii

17 października 2019, 12:16
24190342154_2bc3c8daa2_b
Fot. William Alden/flickr

U.S. Cyber Command chce nawiązać ściślejszą współpracę z podmiotami amerykańskiego sektora energetycznego, w tym Departamentem Energii, aby w ten sposób pogłębić wzajemne relacje i podnieść cyberbezpieczeństwo wszystkich zaangażowanych stron – informuje Fifth Domain.

Amerykańskie dowództwo kieruje się filozofią „ciągłego zaangażowania”, tzn. nieustannego bycia w kontakcie z przeciwnikiem zarówno w trakcie konfliktu, jak i sytuacji odprężenia. Przedstawiciele USCYBERCOM wskazują, że takie podejście umożliwia wykorzystanie „unikatowych uprawnień” do prowadzenia działań poza infrastrukturą Stanów Zjednoczonych, co umożliwia szybką reakcję na potencjalne zagrożenie.

USCYBERCOM zamierza nawiązać ściślejszą współpracę z Departamentem Energii (DoE). W ramach tej inicjatywy Pentagon zlecił swojemu personelowi realizację zadań, które pozwolą mu lepiej zrozumieć sektor energetyczny. Przykładem tego może być ćwiczenie o nazwie Siatką X. „Symulacja bazowała na scenariuszu katastrofalnej awarii zasilania” – powiedział zastępca dowódcy Cyber ​​National Mission Force (CNMF) Stephen Hager, cytowany przez Fifth Domain.

Przedstawiciel amerykańskiego wojska podkreślił, że rolą U.S. Cyber Command w ćwiczeniu było ustalenie, w jaki sposób Departament Obrony (DoD) może udzielić pomocy w przypadku takiej katastrofy. „Może to obejmować utworzenie specjalnych zespołów reagowania lub podejmowania działań przeciwko hakerom, którzy mogą odpowiadać za incydent” – zaznaczył Stephen Hager.

Istotnym zadaniem realizowanym przez DoD są również tzw. „defensywne operacje cybernetyczne”, czyli reakcja o charakterze obronnym, która ma miejsce poza sieciami należącymi do Stanów Zjednoczonych. Za ich realizację odpowiadają ofensywne zespoły podległe USCYBERCOM. Głównym celem tego typu działań jest natychmiastowa neutralizacja źródła incydentu.

Jak wskazuje Fifth Domain, amerykańska obecność w zewnętrznych sieciach pomaga DoD w lepszym przygotowaniu się na ewentualne zagrożenia i szybkie udzielenie pomocy. „Niektóre z tych działań (…)były dla nas bardzo pomocne w zrozumieniu tego, co należy uznać za naprawdę krytyczne i w jaki sposób podchodzilibyśmy do naszych działań nie znając tej perspektywy” – zaznaczył gen. Timothy Haugh, były dowódca CNMF.

Z kolei Stephen Hager wskazuje na znaczenie współpracy z DoE i innymi podmiotami sektora energetycznego oraz rolę, jaką ta inicjatywa odgrywa w odniesieniu do amerykańskiego wojska. „W ten sposób moi żołnierze szkolą się na czyjejś infrastrukturze” – zaznaczył wojskowy na łamach Fifth Domain. – „To pomaga nam na dłuższą metę być lepszymi, a także pomaga budować wzajemne relacje”.

W tym miejscu warto zaznaczyć, że znaczna część infrastruktury sektora energetycznego różni się od infrastruktury internetowej, w której cyberżołnierze na co dzień działają i są szkoleni. W związku z tym Departament Obrony podjął decyzję o zwiększeniu liczby ćwiczeń wykorzystujących przemysłowe systemu kontroli (ICS) oraz kontroli nadzorczej i akwizycji danych, znanych jako SCADA – informuje Fifth Domain.

KomentarzeLiczba komentarzy: 1
Fanklub Daviena
czwartek, 17 października 2019, 17:37

Przecież zawsze współpracowali. To Departament Energii wskazywał armii na kogo USA ma napadać. Ponadto wbrew pozornie cywilnej nazwie to Departamentowi Energii (a nie Departamentowi Obrony!!!!) podlega w USA broń atomowa czy np. reaktory atomowe na amerykańskich okrętach. Nawet "Projekt poznania ludzkiego genomu" podlega Departamentowi Energii. Departament Energii to rząd w rządzie USA...

Reklama
Tweets CyberDefence24