Chipowanie ludzi – nowe wyzwanie dla bezpieczeństwa [KOMENTARZ]

26 października 2018, 14:32
technology-298256_960_720
Fot. andrelyra/Pixabay

Chipy RFID stają się coraz bardziej popularną technologią dzisiejszego świata. Powszechnie wykorzystywane są do znakowania produktów w sklepach, a także zwierząt hodowlanych i domowych. Jednak pojawił się nowy trend – nadszedł czas na chipowanie ludzi. 

 

RFID, czyli radio frequency identification, jest to metoda przesyłania danych do układu przy pomocy fal radiowych, umożliwiająca odczyt lub zapis. Podstawą działania technologii są nadajniki niewielkich rozmiarów, na których można zamiesić dowolne informacje. Co więcej, z urządzeniami można się komunikować, a co za tym idzie, również namierzyć i śledzić.

Chipy RFID wykorzystywane są w coraz większej ilości towarów i urządzeń. Jednak umieszczane są one nie tylko w rzeczach materialnych, lecz także organizmach żywych. Na masową skalę wykorzystuje się je do znakowania zwierząt hodowlanych. Tego typu zjawisko rozpowszechniło się pod koniec lat 90., kiedy to miała miejsce epidemia BSE (przyp. red. choroba wściekłych krów). W późniejszych latach rozpoczęła się praktyka chipowania zwierząt domowych, takich jak psy czy koty. Dzięki temu, w przypadku zagięcia, właściciel szybko mógł odnaleźć zgubę.

Obecnie przyszedł czas na chipowanie ludzi. Pierwszą osobą, której wszczepiono pod skórę chip RFID był Kevin Warwick – profesor cybernetyki uniwersytetu w Reading. Dzięki implantowi mógł swobodnie poruszać się po budynku bez konieczności posiadania kluczy, kart czy innych urządzeń niezbędnych do otwierania pomieszczeń. Wydarzenie to miało miejsce w 1998 roku i zapoczątkowało nowy etap myślenia o chipach w ludzkim organizmie.

W 2004 zrobiło się głośno o hiszpańskiej dyskotece, która zaoferowała swoim klientom chipowanie. Miało to umożliwić bawiącym się bezgotówkowe płacenie w barze, czy wstęp do strefy VIP po wcześniejszej identyfikacji.  Z biegiem czasu popularność chipów RFID wzrastała. Coraz więcej firm, przedsiębiorstw, a także pojedynczych jednostek oraz innych organizacji decydowało się na chipowanie, motywując to różnymi względami – od komfortu i wygody po możliwość kontroli pracowników.

W 2015 roku szwedzka  spółka Epicenter, jako pierwsza wszczepiła swoim pracownikom chipy RFID. Rok później argentyński klub piłkarski  Atlerico Tigre wprowadził tzw. „Passion Ticket”. Był to bilet umieszczony w chipie wszczepianym pod skórę kibiców, dzięki czemu nie musieli oni posiadać ze sobą żadnych dokumentów oraz tradycyjnych, papierowych biletów.   Rok temu, belgijska spółka Newfusion przeprowadziła akcję chipowania swoich pracowników, po tym jak wzrosła liczba przypadków zgubienia elektronicznych kluczy. Nadajnik wielkości ziarnka ryżu wszczepiano ochotnikom pomiędzy kciuk, a palec wskazujący. Władze spółki podkreślają zalety takiego rozwiązania –  „Chip umożliwia nie tylko otwieranie drzwi i uruchamianie komputera, ale także posiada wbudowaną pamięć, co pozwala na zapisywanie kontaktów” stwierdził rzecznik spółki.

Chipy RFID zmienią ludzi w chodzące nośniki baz danych (często bardzo wrażliwych, np. Imię, Nazwisko, PESEL grupa krwi), których w żaden sposób nie będzie można się pozbyć. To rodzi problem nieustannej kontroli człowieka jako jednostki, posiadającej prawa podstawowe – prawo do życia prywatnego czy ochrony danych osobowych. Na problem wskazuje Alexis Deswaef, przewodniczący belgijskiej Ligi Praw Człowieka, który mówi o poddaniu jednostek „totalnej kontroli”, szczególnie w zakładach pracy. Podkreśla, że za pomocą chipów RFID pracodawca uzyskuje informacje chociażby o godzinie, o której pracownik rzeczywiście rozpoczął pracę, czy o przerwach w jego pracy i ich długości. W rezultacie, w oparciu o te dane, może przeanalizować produktywność danego pracownika, traktując go jak maszynę.

Chipy RFID mogą również stać się obiektem ataków cyberprzestępców. Dane umieszczone w nośnikach są zaszyfrowane, jednak to nie znaczy, że nie da się ich wykraść. Hakerzy udowodnili, że można nie tylko przejąć sam sygnał pochodzący z chipu, lecz także skopiować go, czy zmodyfikować. Taka sytuacja rodzi poważne konsekwencje. Ktoś z zewnątrz może wejść w posiadanie danych osobowych, informacji biometrycznych, kontaktów lub kodów dostępu do określonych punktów danej jednostki, a następnie wykorzystać je w złośliwym celu.  

Dane zawarte na chipach RFID można zeskanować nawet z odległości kilku centymetrów przez każdego, kto posiada odpowiedni do tego celu czytnik. Dzięki temu bez większego wysiłku można uzyskać pełen obraz danej jednostki oraz śledzić ją permanentnie. To z kolei przyczynia się do obniżenia poziomu bezpieczeństwa osób, posiadających tego typu urządzenia w swoim organizmie.

Chip RFID umieszczony pod ludzką skórą posiada wiele zalet i jest ułatwieniem codzienności.  W skrajnych  przypadkach, w razie wypadku lub zaginięcia, mogą uratować życie. Jednak zjawisko chipowania ludzi prowadzi do ich uprzedmiotowienia, pozbawiając jednostki podstawowych praw przynależnych człowiekowi. Technologia chipów RFID stwarza również nowe podłoże dla działalności cyberprzestępców, którzy mogą skutecznie wykorzystać dane znajdujące się na nośniku. To z kolei rodzi kolejne zagrożenia i wyzwania dla cyberbezpieczeństwa.

 

KomentarzeLiczba komentarzy: 7
ed
sobota, 27 października 2018, 16:30

Przerażające.

opinia
piątek, 26 października 2018, 17:24

Przywódcą najbardziej totalitarnych reżimów w historii świata nie śniło się takie błogosławieństwo... no cóż, signum temporis. Zalatuje z lekka "Rokiem 1984" Orwella.

Reklama C24-A1
Reklama
Tweets CyberDefence24