USA modernizują arsenał nuklearny. Dyskietki odchodzą do lamusa

21 października 2019, 09:17
MinuteMan1
Fot. Ian Dudley/U.S. Air Force

Pentagon podjął decyzję o zmodernizowaniu strategicznego systemu odpowiedzialnego za koordynację zasobów nuklearnych, będących w dyspozycji Waszyngtonu. Obecnie cały układ opiera się na rozwiązaniach z lat 70., wykorzystujących przestarzałe dyskietki komputerowe – informuje Forbes.

We współczesnym świecie przeciwnicy USA szukają wszelkich słabości w systemach oraz sieciach, aby w ten sposób uzyskać przewagę lub wyrządzić szkody. W związku z tym konieczna staje się modernizacja infrastruktury, która w wielu przypadkach nie spełnia obecnych wymogów bezpieczeństwa. Amerykanie doskonale zdają sobie sprawę z zagrożeń, jakie płynną z przestarzałego sprzętu, dlatego podjęto decyzję o zmianie strategicznego zautomatyzowanego systemu dowodzenia i kontroli (SACCS) pochodzącego z lat 70. na bardziej nowoczesne rozwiązanie. Amerykanie nareszcie porzucą stare dyskietki – wskazuje Forbes.

System SACCS był powiązany z międzykontynentalnym systemem rakiet balistycznych Minuteman (ICBM), obsługiwanym przez dowództwo U.S. Air Force. Jest to sieć ukrytych podziemnych silosów rakietowych połączonych bezpiecznym okablowaniem. Cały układ dotychczas był kontrolowany przez system komputerowy z lat 70., w tym dyskietki. „Tak właśnie prowadzilibyśmy wojnę nuklearną. Na 8-calowych dyskietkach” – wyjaśnia jeden z operatorów systemu, który pragnie pozostać anonimowym.

„To nie była łatwa decyzja” – wskazuje ppłk Jason Rossi, zaangażowany w proces modernizacji. – „Musimy pamiętać, że nie można zhakować czegoś, co nie ma adresu IP. To bardzo wyjątkowy system - jest stary i bardzo dobry”. Jednak należy pamiętać, że istnieje zasadnicza różnica między technologią z lat 70. a dzisiejszymi innowacyjnymi rozwiązaniami. Postęp sprawia, że działania jednostki ulegają zmianie.

Przestarzałe systemy posiadają swój własny ekosystem, który przyzwyczaił operatorów i mechaników do konkretnych czynności oraz nawyków. „Mamy tutaj facetów, którzy zapamiętali obwody i diody” – zaznaczył ppłk Jason Rossi. – „Oni robią to od tak dawna, że w momencie, gdy coś się dzieje, powiedzą Ci od razu co jest nie tak. Taki poziom wiedzy jest bardzo trudny do zastąpienia”. Obecnie nowoczesna technologia wymusza zupełnie odmienny tryb pracy.

Wyzwaniem, oprócz kwestii „czysto technologicznych”, jest dobór właściwej kadry inżynierów, którzy będą odpowiadać za obsługę nowych układów i systemu. „Kadra inżynierów będzie młoda i mniej doświadczona. Wielu z nich pochodzić będzie z sektora prywatnego” – zauważył amerykański wojskowy.

„Niestety wiele nowszych układów elektronicznych jest typu plug and play. W starszych systemach wszystko można naprawić lub poprawić” – podkreślił operator SACCS, wskazując na kolejny problem związany z wdrożeniem nowego systemu. Wiele nowoczesnych urządzeń bardzo trudno jest naprawić i zwykle, w przypadku uszkodzenia, wymagają wymiany całego elementu lub układu. „W ten sposób wyzwania stają się coraz większe, jeśli chodzi o naprawę sprzętu” – zaznaczył specjalista.

W tym miejscu należy zaznaczyć, że zautomatyzowany system dowodzenia i kontroli koordynuje funkcje operacyjne sił nuklearnych USA, takich jak międzykontynentalne pociski balistyczne, bombowce jądrowe i samoloty wspierające tankowce. Działa on na komputerze IBM Series / 1 - systemie obliczeniowym z lat 70. XX wieku – informuje Fobres.

KomentarzeLiczba komentarzy: 6
Stary Grzyb
wtorek, 22 października 2019, 12:10

Skoro obecny system działa bardzo dobrze, jest niemożliwy do zhakowania, personel wyszkolony bez zarzutu i posługuje się istniejącym systemem niemal perfekcyjnie (niemal, bo człowiek zawsze może popełnić błąd), to po co go zmieniać i w szczególności na coś, co wszystkich wskazanych zalet dotychczasowego systemu z definicji mieć nie będzie? Co gorsza, będzie trzeba zatrudnić personel młody (a już w Biblii słusznie napisano, że głupota mieszka w sercu młodego), niedoświadczony i w znacznej części pochodzący z sektora prywatnego, więc zostanie otwarta już nie furtka (w postaci choćby adresu IP czy konieczności dokonywania nie napraw, ale wymian całych bloków systemu, w których to blokach różne ciekawe rzeczy można umieścić), ale wręcz brama do penetracji wywiadowczej i sabotażowej całego systemu. Używając porównania z trochę innej branży - po co wprowadzać krzesło elektryczne czy tym bardziej jakieś zastrzyki, skoro szubienica z zapadnią działa doskonale i jest całkowicie odporna na awarie? Jakaś próba popełnienia wyrafinowanego samobójstwa, czy jak?

Stefan
wtorek, 22 października 2019, 04:21

Dostanie procesora do IBM Series / 1 pewnie graniczy z cudem, a IBM za support części musi zgarniać fortunę. Tym nie mniej system jest nie do zhakowania i można dzięki temu spokojnie spać...

michalspajder
poniedziałek, 21 października 2019, 21:09

Na naszych fregatach Oliver Hazard Perry byc moze wciaz system operacyjny bazuje na takich dyskietkach... Pamietam, ze pan komandor Dura kiedys pisal o tym, nie wprost coprawda, w jednym z magazynow branzowych. Ladnych kilka lat temu.

Kiks
poniedziałek, 21 października 2019, 20:10

To rozwiązanie było wbrew pozorom świetne. Odporne. Ale chodzi o szybkość.

7plmb
poniedziałek, 21 października 2019, 19:36

Czasami nowsze nie znaczy lepsze..

Reklama
Tweets CyberDefence24