Reklama

Rosja intensyfikuje działania dezinformacyjne przed wyborami do PE

14 maja 2019, 09:12
EUROPA
Fot. you_littleswine/Pixabay

Rosja oraz partie skrajnej prawicy intensyfikują działania dezinformacyjne przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się za niecałe dwa tygodnie – informuje the New York Times.

Amerykański dziennik informuje o wzmożonej aktywności na stronach internetowych oraz kontach w mediach społecznościowych powiązanych z Rosją i grupami skrajnej prawicy, które rozprzestrzeniają fałszywe informacje oraz zasiewają niepewność w społeczeństwie oraz starają się podważyć zaufanie do partii centrowych.

Amerykańska gazeta opisuje, że działania te przypominają kampanie dezinformacyjne prowadzone przez Rosję w przeszłości, szczególnie w trakcie wyborów prezydenckich w 2016 roku.

Strony internetowe z komentarzami dotyczącymi obecnej sytuacji politycznej mają te same sygnatury co strony prokremlowskich ugrupowań, a niemieckie ugrupowania polityczne wykorzystują te same serwery, które Rosjanie wykorzystali do ataków na Komitet Narodowy Partii Demokratycznej – piszą dziennikarze the New York Times.

Aktywność ta ma być dowodem na to, że pomimo działań państw zachodnich i platform mediów społecznościowych, Rosja wciąż pozostaje aktywna w przestrzeni informacyjnej i nie udało się jej powstrzymać i zniechęcić od ingerencji. Wciąż o wiele łatwiej jest szerzyć fałszywe informacje niż powstrzymać ich napływ. Działania dezinformujące podejmowane są jednak nie tylko przez Rosję, ale również ugrupowania skrajnej prawicy, która naśladują Kreml. Powoduje to, że coraz trudniej dla bezstronnego obserwatora jest odróżnić rosyjską propagandę od dezinformacji grup skrajnej prawicy.

Do ulubionych tematów, które są publikowane na profilach Facebooka, Twittera, grup na WhatsApp zaliczyć możne fałszywe informacje o Unii Europejskiej, NATO czy imigrantach. Niezwykle popularne są również teorie spiskowe, jak np. że za pożarem katedry Notre Dame mieli stać islamscy terroryści, wywiad albo międzynarodowa grupa, która w tajemnicy rządzi całym światem. Bardzo często takie fałszywe informacje pochodzą bezpośrednio z rosyjskich mediów, a następnie są przekazywane dalej w niezmienionej formie. Facebook jednak nie pozostaje bierny I próbuje ograniczyć to zjawisko. W ostatnim tygodniu zawiesił on strony, które na pierwszy rzut oka wyglądały jako niezwiązane z polityką. Były poświęcone sportowi oraz sztuce.  Na nich publikowano treści związane ze skrajną prawicą. Jednak ich twórcy używali ich do przemycania politycznych informacji.

Zdaniem byłego analityka FBI Daniela Jonesa, stawka jest większa niż tylko wybory. W jego opinii działania dezinformacyjne ukierunkowane są na ciągłe dzielenie, zwiększanie nieufności oraz podważanie istniejących instytucji i zaufania do systemu demokratycznego.

Naukowcy przyznają, że bardzo ciężko jest ocenić skalę działań dezinformacyjnych oraz jej faktyczny wpływ na wyborców ze względu na fakt, że takich materiałów są miliony. W toku śledztwa udało się zlokalizować setki kont na Facebooku i Twitterze, oraz ponad tysiąc grup na WhatsAppie, które przekazywały podejrzane materiały. Znaleziono również tysiące stron rozprzestrzeniających fałszywe informacje.

 Wciąż nie udało się jednoznacznie stwierdzić wpływu materiałów dezinformujących na zachowanie wyborców. Eksperci podkreślają jednak, że głównym celem nie jest wypaczeniem wyniku wyborów, ale raczej sianie chaosu informacyjnego i destabilizacji.

Kreml wspiera partie, które są antyeuropejskie w celu stworzenia jednolitego frontu wymierzonego w Unię Europejska – ostrzegał jeden z zespołów zadaniowych Unii Europejskiej. W Niemczech taką partię jest AfD, która otrzymała silne poparcie od rosyjskich prorządowych mediów oraz od tzw. niezależnych kont w mediach społecznościowych.  Rosjanie jednak wspierają również zagorzałych przeciwników AfD czyli skrajną lewicę. Dwie grupy antyfaszystowskie Antify korzystały z serwerów, które zostały wykorzystane w 2016 roku do ataków na Komitet Partii Demokratycznej. Daniel Jones w rozmowie z The New York Times przyznaje, że obawia się scenariusza, gdzie Rosjanie manipulując skrajnymi grupami doprowadzą do ich konfrontacji.  Takie działanie byłoby idealną realizację strategii Kremla.

Źródło: The New York Times

KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Adrian
wtorek, 14 maja 2019, 22:51

Zastanawia mnie fakt. Skoro wiadomo, jakie to są serwery, dlaczego ich nie zablokowano?

say69mat
wtorek, 14 maja 2019, 12:22

Dwa portale internetowe poświęcone szeroko rozumianej obronności informują o zamrożeniu realizacji II fazy programu Wisła. Stąd, o ile kwestia zapewnienia bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej naszego kraju nie zostanie scedowana na siły zbrojne Sojuszu. Zostajemy z dwiema bateriami systemu Patriot i szeregiem jednostek uzbrojonych w konstrukcje pamiętające świetność UW. Jako podstawowym elementem natowskiej struktury opl na wschodniej flance Sojuszu.