USA: Kontrowersje po ujawnieniu maili Trumpa juniora

Czwartek, 13 Lipca 2017, 12:19 Donald Trump Junior, syn prezydenta USA

Opublikowanie przez najstarszego syna prezydenta Donalda Trumpa na Twitterze maili wskazujących, że związana z Kremlem prawniczka chciała przekazać kandydatowi Republikanów informacje kompromitujące jego rywalkę Hillary Clinton wywołało kontrowersje w USA.

Z ujawnionej korespondencji Donalda Trumpa jr. z ekspertem ds. public relations Robem Goldstonem, wynika jednoznacznie, że Kreml chciał przekazać sztabowi Trumpa informacje, które mogłyby pogrążyć kandydatkę na prezydenta USA Hillary Clinton.

W mailu z 3 czerwca 2016 roku Goldstone napisał, że prokurator generalny Rosji "zaoferował przekazanie kampanii Trumpa dokumentów i informacji, które pogrążą Hillary oraz jej interesy z Rosją... Byłoby to bardzo użyteczne dla Twojego ojca". "To są oczywiście bardzo wrażliwe informacje z wysokiego szczebla, ale jest to część wsparcia pana Trumpa przez Rosję i jej rząd" – dodał. Donald Trump jr. odpisał: "jeśli to jest to, co mówisz, kocham to".

Z opublikowanych maili wynika, że zainteresowane strony planowały poruszyć temat przekazania informacji podczas rozmowy telefonicznej, jednak do niej nie doszło i zamiast tego Goldstone zorganizował 9 czerwca 2016 roku spotkanie między rosyjską prawniczką Natalią Weselnicką a synem Donalda Trumpa. W spotkaniu uczestniczyli także ówczesny szef kampanii prezydenckiej Paul Manafort oraz zięć Trumpa Jared Kushner. To pierwszy potwierdzony prywatny kontakt między osobami ze ścisłego otoczenia Trumpa a Rosjanami.

W ocenie przeciwników politycznych prezydenta Trumpa, zgoda jego najstarszego syna na spotkanie z Weselnicką, stanowi – jak ujął to dziennik The Washington Post – "publiczne przyznanie się syna prezydenta do zarzutu zmowy z władzami Federacji Rosyjskiej w celu zagwarantowania zwycięstwa ojca w wyborach prezydenckich".

Adwokatka Natalia Weselnicka była znana amerykańskiemu kontrwywiadowi ze swych zabiegów o zniesienie amerykańskich sankcji wobec Rosji, wprowadzonych w związku z śmiercią w niewyjaśnionych okolicznościach prawnika Sergieja Magnitskiego w rosyjskim więzieniu w 2009 r. Sankcje przyjęto w oparciu o ustawę znaną jako "Magnitsky Act". Teraz jej nazwisko kojarzone jest przede wszystkim ze sztabem Trumpa.

Czytaj też: Giuliani: Cyberobrona "znacząca" dla Trumpa [CyberDefence24.pl TV]

Niechętne prezydentowi lewicowe media powołują się na anonimową wypowiedź wysoko postawionego przedstawiciela Białego Domu, który porównał szok spowodowany konsekwencjami ujawnienia przez syna prezydenta maili ws. "rosyjskiego wsparcia" do uderzenia w Biały Dom "huraganu piątej, najsilniejszej, kategorii". "Za każdym razem, gdy tylko prezydent próbuje się zdystansować od którejś z afer związanych z podejrzeniami o mieszanie się Rosji w amerykańskie wybory i zostawić to wszystko gdzieś za sobą, natychmiast wypływają nowe zarzuty, które z powrotem wysuwają go na pierwszy plan" – czytamy na łamach dziennika The New York Times w środę.

Z kolei zwolennicy prezydenta argumentują, że ta kolejna burza polityczna została wywołana przez niezbyt doświadczonego politycznie 39-letniego syna prezydenta. W ich ocenie Demokratom chodzi wyłącznie o "robienie z igły wideł". Zależy im "na zniszczeniu efektów udanej podróży prezydenta USA do Polski i na szczyt G20, a także na zablokowaniu możliwości spełnienia przez Trumpa obietnic wyborczych i realizacji jego ambitnego programu legislacyjnego dot. m.in. zniesienia "Obamacare" i zastąpieniu go nowym systemem opieki medycznej, a także przeprowadzenia reformy systemu podatkowego.

Donald Trump jr. w programie "Hannity" telewizji Fox News starał się we wtorek wyjaśnić, że spotkanie z Weselnicką nie zaowocowało wejściem w posiadanie jakichś materiałów kompromitujących Clinton i "było zwykłą stratą czasu". "Patrząc wstecz - powiedział Donald Trump jr. - postąpiłbym dziś trochę inaczej."

Sam prezydent USA Donald Trump w tweetach wysłanych w środę rano pochwalił prawdomówność i uczciwość, z jaką jego najstarszy syn Donald Trump jr. ujawnił maile z czasów kampanii wyborczej. "Mój syn jest osobą szczerą, prawdomówną i uczciwą i jestem pełen uznania dla jego prawdomówności" - napisał prezydent w jednym z tweetów w środę. Trump po raz kolejny nazwał prowadzone przez niezależnego prokuratora, b. dyrektora FBI, Roberta Muellera dochodzenie w sprawie zarzutów dotyczących ingerencji Rosji w amerykańskie wybory prezydenckie i kontaktów najbliższego otoczenia kandydata Donalda Trumpa z osobami związanymi z władzami na Kremlu: "największym polowaniem na czarownice w politycznej historii".

W opinii prawnika syna prezydenta Trumpa, Alana Futerfasa, cała afera to "wiele hałasu o nic". Spotkanie młodego Trumpa z rosyjską prawniczką trwało około 20–30 minut i nic z niego nie wynikło – wskazał w jednej ze swych wypowiedzi.

Jeśli chodzi o tę sprawę eksperci są jednak podzieleni. Niektórzy prawnicy zgadzają się z poglądem wyrażonym przez Futerfasa. Inni natomiast argumentują, że amerykańskie prawo wyborcze zabrania przyjmowania od obcokrajowców wartościowych prezentów, dlatego też Donald Trump jr. może być oskarżony o czerpania korzyści ze swoich spotkań odbywanych w złej wierze. 

PAP - mini



Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz