Działania Rosji przy granicy z Ukrainą a dezinformacja. Kreml kształtuje opinie społeczne

9 kwietnia 2021, 15:32
ZVO-trenirovka-1200
Fot. mil.ru

Strumień rosyjskiego sprzętu, wojska, paliwa i amunicji płynie od kilku tygodni przy wschodniej granicy Ukrainy. Oprócz wzrostu liczebności żołnierzy, mocno widoczne są działania w obszarze informacyjnym, które mają wykreować podstawy do podejmowania tego typu działań.

Wzmożoną rosyjską działalność w obszarze informacyjnym odnotował unijny projekt EuvsDisinfo. Równolegle z procesem koncentracji wojsk przy ukraińskiej granicy, rozpoczyły się działania w obszarze medialnym, mające na celu uzasadnienie opinii publicznej podejmowanie tego typu działań.

Jak wskazuje projekt, nie możemy jednak mówić o jakościowo nowych materiałach, ale „przerobieniu składanki największych hitów”. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku pandemii koronawirusa, postanowiono niejako odgrzać dość starego kotleta. Ukraina została ponownie przedstawiona jako bezlitosny agresor(!), marionetka USA, oskarżona o liczne ludobójstwa ludności rosyjskiej, a także kwestionowano jej prawo do określania siebie mianem państwa.

Niemal tradycyjnie Kijów był również oskarżany o naruszenia postanowień Protokołu mińskiego, jednak podobne informacje pojawiają się stale niemal każdego roku od ich podpisania w 2014 roku. Tradycyjnie Ukraina pokazywana jest jako marionetka Stanów Zjednoczonych, popychana przez Waszyngton do konfrontacji z Rosją.

Do działań dezinformacyjnych wykorzystywane są także bardzo mocno oddziaływujące na emocje odbiorców informacje – jak te o małym chłopcu, który rzekomo miał stracić życie w wyniku ataku ukraińskiego drona. Informacja ta, która - jak wskazuje unijny projekt - dość szybko została sprawdzona przez weryfikatorów, stanowiła podstawę do podnoszenia pierwszych prób wykluczenia Ukrainy z organizacji międzynarodowych. 

Działania w obszarze informacyjnym są niczym innym jak próbą zdobycia społecznego przyzwolenia na działania wojskowe i mają na celu ukształtowanie rosyjskiej opinii publicznej względem tego, co obecnie dzieje się w kontekście Ukrainy. Prokremlowskie media, cytowane przez EUvsDisinfo, wskazują, że „żadne działania nie wpłyną na determinację Rosji, aby nie dopuścić do ludobójstwa”.

Nie są to działania nowe – podobną aktywność w obszarze informacyjnym zauważyć można było również w roku 2014. Wtedy też podobne operacje miały miejsce tak jak w tym wypadku podczas koncentracji wojsk przy ukraińskiej granicy.

Jak wskazuje Juliusz Sabak z redakcji Defence24.pl, potężny strumień sprzętu, wojska, paliwa i amunicji płynie od kilku tygodni zarówno na terytoria przy wschodniej granicy Ukrainy jak też na terytoria kontrolowane przez tzw. separatystów oraz Krym. Rośnie również liczba incydentów i ofiar ostrzału w strefie rozgraniczenia. 

„Informacje o wzroście liczebności wojsk w pobliżu granic Ukrainy potwierdzają obserwatorzy i niezależni eksperci, którzy na podstawie nagrań i zdjęć publikowanych w internecie identyfikują miejsca przemieszczania się rosyjskich jednostek” – wskazuje Sabak w komentarzu do sprawy.

Jak tłumaczy ekspert Defence24.pl, zarówno komunikaty przekazywane przez stronę amerykańską, jak i doniesienia o koncentracji wojsk potwierdzane przez obserwatorów świadczą o tym, że Rosja przygotowuje się do potencjalnego zaangażowania wojskowego na terenie Ukrainy. W jego opinii, nie oznacza to jednak rychłego wybuchu konfliktu. Komentując sprawę podkreśla, że „Moskwa najwyraźniej dąży do zbudowania zdolności oddziaływania na terytorium wschodniej Ukrainy, czy to przez wprowadzenie >sił pokojowych<, czy też przez samo zastraszanie i możliwą do spełnienia groźbę interwencji. O zmniejszenie liczebności wojsk w pobliżu Ukrainy do Władimira Putina apelowała kanclerz Angela Merkel”.

Więcej w sprawie koncentracji wojsk rosyjskich przy granicy z Ukrainą: Rosyjscy żołnierze przy granicy z Ukrainą. Najwięcej od 2014 roku [KOMENTARZ]

image

KomentarzeLiczba komentarzy: 30
Antyoszołom
niedziela, 11 kwietnia 2021, 19:10

Niesamowite !!!! Jeżeli Rosja rozmieszcza swoje wojska NA SWOIM TERENIE to jest to niebezpieczne działanie ale jeżeli USA rozmieszczają swoje wojska tysiące kilometrów od swoich granic to nie ma sprawy !!!!!! Jak Izrael atakuje SUWERENNE państwa na ich terenie to "on się tylko broni" !!!!! Ile jeszcze można ludziom taki kit wciskać???

Alexy
poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 00:33

Co robi rosyjska armia w Ukrainie, Syrii, osetii, nadniestrzu?? Widzi to co chce widzieć??!!

Śpioch
poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 11:01

To nie są Amerykanie, takie mundury i sprzęt można kupić w każdym sklepie z mundurami i sprzętem.

gosc
niedziela, 11 kwietnia 2021, 13:50

a dzialania ssameryki to deziformacja,a moze popychanie upadliny do wojny.

Andrettoni
niedziela, 11 kwietnia 2021, 12:44

Niestety, ale sami jesteśmy sobie winni. Nasze media prezentują wyłącznie amerykańską propagandę i przeginają z antyrosyjska narracją. Mówi się tylko o mobilizacji sił rosyjskich, tylko o gromadzeniu sił przez Rosję i otwieraniu ognia tylko przez Rosję. To powoduje że w wyobrażeniu ludzi powstaje obraz, że Ukraina nic nie robi, jest bierna i daje się bić. Pierwsza myśl - to nie będziemy umierać w ich obronie, skoro oni nic nie robią. Ta myśl jest całkiem naturalna i łatwo ja podchwycić. Dlaczego nic nie mówi się o mobilizacji wojsk ukraińskich, ich gotowości? Dlaczego pośrednio wywołuje się wrażenie, że Ukraina jest nieprzygotowana? Dlaczego nie kreuje się obrazu, że obie strony są gotowe i Ukraina potrzebuje tylko wsparcia, a nie zastąpienia jej na pierwszej linii walki? Kiedyś już pisałem - Rosjanie nie tworzą fałszywych faktów, bo to łatwo podważyć. Oni wyszukują fakty i podnoszą ich rangę, zwielokrotniają zasięg, skrzywiają perspektywę. W społeczeństwie demokratycznym krytyka jest rzeczą normalną. Łatwo uzasadnioną krytykę zwielokrotnić i wyolbrzymić, ale niestety wina leży po stronie własnej propagandy, która jest kulawa. Przykładowo udawanie, że na Ukrainie nie ma mobilizacji ma pokazać, że to Rosja jest agresorem, ale jak się to ciągnie zbyt długo to rodzi się narracja, że Ukraina jest słaba i nie przygotowana. Określiłbym to jako "przegrzanie" propagandy. Nawet jeśli wojny nie będzie, to zostanie wrażenie słabości. Zwracam uwagę na inne konflikty - wojna domowa Chinach, Korea, Wietnam. Wszędzie rządy demokratyczne były przedstawione jako słabe i przeżarte korupcją. Amerykanie pomogą albo demokracja upadnie. Marginalizacja sił miejscowych. Tworzy się obraz, że demokracje są słabe i niezdolne do walki. To świadzcy o tym, że nasza propaganda jest kiepska.

Adam S.
poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 00:04

Ale o co chodzi? Przecież właśnie tak jest, że Zełeński zamiast prowadzić aktywną politykę obronną, wymyślił sobie "wstrzymanie ognia" i zablokował ukraińskiej armii możliwość działań zaczepnych. Żeby "nie drażnić" Putina. I ma już efekty. Co do mobilizacji na Ukrainie - zaczęła się dopiero parę dni temu, natomiast koncentracja rosyjskich sił trwa od miesiąca. Co do słabości demokracji - a czy tak nie jest? Demokracja jest podatna na działania propagandowe, bardziej bezwładna przez kolegialność podejmowania decyzji i bardziej podatna na korupcję. Nie można też zmusić środków przekazu, żeby jawnie kłamały w pożądany przez władzę sposób. Do prowadzenia wojny bardziej sprawny jest ustrój autorytarny. Tak to już jest. Pytanie tylko, w jakim ustroju chcielibyśmy żyć?

Andrettoni
poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 05:11

Demokracja jest bardzo podatna na działania propagandowe i dlatego potrzebna jest własna propaganda. Przykład - choćby punkty werbunkowe dla ukraińskich emigrantów i pokazanie jak wracają bronić kraju.

Adam S.
poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 12:06

A po co takie punkty? Ukraina ma pod bronią 250 tys żołnierzy, drugie tyle w rezerwie. Do tego brygady obrony terytorialnej i oddziały ochotnicze. Ludzi nie brakuje. Tylko moskiewska propaganda usiłuje twierdzić, że Ukraińcy "uciekają". Oni po prostu jadą zarabiać konkretne pieniądze, którymi ożywiają gospodarkę kraju. To jest tak samo potrzebne jak służba w armii.

Podsumowanie
niedziela, 11 kwietnia 2021, 01:17

Ruskie w roli bandyty napadającego swoje byłe republiki to norma. Patrz Gruzja. Ale o ile wcześniej były nieoznakowane zielone ludziki (hańba) i atak z zaskoczenia to teraz już nie przejdzie. Nastawiali na polu czołgów jak na jakimś cmentarzu, tym szmelcem co zgromadzili Ukraina sobie poradzi raczej tym co ma, chyba dostała w prezencie Javeliny :)

HeHe
niedziela, 11 kwietnia 2021, 19:19

Nigdy nie było ataku Rosji na Gruzję. Był atak Gruzji na Osetię Płd. w której zgodnie z mandatem otrzymanym od ONZ stacjonowało 2000 rosyjskich żołnierzy z których ok. 30 zginęło w wyniku gruzińskiego ataku. Armia rosyjska ODPOWIEDZIAŁA i goniąc Gruzinów doszła ok. 30 km od Tbilisi. Wtedy mediacji podjął się ówczesny prezydent Francji Nicolas Sarkozy a wojska rosyjskie wycofały się z Gruzji na pozycje wyjściowe. Specjalna komisja UE w raporcie opracowanym wspólnie z OBWE Gruzję nazwał AGRESOREM w tej wojnie rozpoczętej na rozkaz Saakaszwilego w nocy 7/8 sierpnia 2008.

ciekawy
poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 11:13

Wymień kto był członkiem tej komisji i wszystko będzie jasne.

trzcinq
sobota, 10 kwietnia 2021, 18:25

A jakie państwo nie kształtuje opini społeczeństwa? Państwa zachodnie biją w tej dziedzinie nawet Rosjan

Vald
niedziela, 11 kwietnia 2021, 21:01

Do trzcinq: Nieprawda z tym "kształtowaniem". Chociażby dlatego, że w państwach zachodnich NIGDZIE nie ma JEDNEGO ośrodka podawania informacji. To jest cecha państw totalitarnych: Rosja, Chiny, Białoruś, wiele innych (których wspólną ciekawą cechą jest to, że są popierane przez Rosję... jak ostatnio Myanmar). Na koniec tej listy być może już należałoby dopisać Węgry i to mimo tego, że sukces węgierskich "demokratów" nie osiągnięty został krwią a "jedynie" bandyckim rozegraniem systemu demokratycznego. Smutne te Węgry ale przynajmniej wiemy, że ta zaraza możliwa jest także w Unii Europejskiej (co jeszcze niedawno wydawało się być abstrakcyjne) oraz możliwa jest tu i teraz (a nie tylko w przeszłości w Republice Weimarskiej).

Tweets CyberDefence24